"Jesteśmy bardzo zaniepokojeni o dobrostan zwierząt". Co się dzieje we wrocławskim zoo?
Od ubiegłego roku we wrocławskim zoo dochodzi do tajemniczych zgonów zwierząt. W styczniu media obiegła wiadomość o odejściu dwóch małych pand. Niedawno - bo w sierpniu - informowaliśmy o zagadkowej śmierci trzech jeleni milu, które były częścią cennej hodowli zachowawczej. Wrocławscy radni postanowili interweniować. - Sygnały, które dochodzą o zatruciach zwierząt zagrożonych wyginięciem, wzbudzają niepokój - powiedział portalowi RadioZET.pl radny Robert Suligowski.
Tajemnicze zgony zwierząt we wrocławskim zoo
W styczniu 2024 roku media obiegła wiadomość o śmierci dwóch pand małych - Livi i Rufusa. Wówczas ta informacja wzbudziła wiele kontrowersji. Szczególnie bulwersującą miała być śmierć drugiego przedstawiciela gatunku - ośmioletniego Rufusa, który zmarł pod koniec listopada 2023 roku. Nie wiadomo bowiem, dlaczego ciało pandy znaleziono dopiero kilka dni po zdarzeniu. - Po rozmowach z ekspertami mamy uzasadnione powody, by wyrażać najwyższe zaniepokojenie jakością zarządzania w spółce i wpływem tego zarządzania na dobrostan zwierząt - powiedział wówczas Piotr Uhle na konferencji prasowej poświęconej ogrodowi zoologicznemu. Joanna Kasprzak - ówczesna prezes wrocławskiego ogrodu zoologicznego - w opublikowanym oświadczeniu tłumaczyła, że "każdorazowo przy śmierci zwierzęcia przeprowadzana jest sekcja zwłok, aby stwierdzić przyczyny zgonu. Tak było i tym razem, a badania nie wykazały wpływu człowieka na śmierć naszych zwierząt".
Z kolei w sierpniu 2024 roku we wrocławskim zoo - w tajemniczych okolicznościach - odeszły trzy jelenie milu, które były częścią cennej hodowli zachowawczej. Powołano specjalną komisję, której zadaniem było ustalenie okoliczności śmierci zwierząt. Jedną z hipotez było zatrucie tawliną jarzębolistną. Niewykluczone, że przypadkowe osoby mogły ją zerwać i podać zwierzętom. W związku z tymi wydarzeniami radni Robert Suligowski i Sławomir Czerwiński postanowili interweniować. Pod koniec sierpnia złożyli interpelację w sprawie zgonów zwierząt w ZOO Wrocław.
"Sygnały, które do nas dochodzą, wzbudzają niepokój"
W interpelacji do prezydenta Wrocławia Jacka Sutryka radni zwrócili uwagę na niepokojące informacje w sprawie zgonów zwierząt w ZOO Wrocław. "Jesteśmy bardzo zaniepokojeni o dobrostan zwierząt w ZOO Wrocław, który od wielu miesięcy jest tematem dyskusji publicznych i powraca z każdą śmiercią braci mniejszych" - czytamy w treści dokumentu. Suligowski i Czerwiński zwrócili się do prezydenta miasta o zlecenie zewnętrznej kontroli - przeprowadzonej przez Uniwersytet Przyrodniczy - przypadków śmierci zwierząt na przestrzeni ostatniego roku.
- My nie szukamy sensacji w sprawie zoo, natomiast sygnały, które dochodzą o zatruciach zwierząt zagrożonych wyginięciem, wzbudzają niepokój. Chodzi nam o to, żeby wyjaśnić przyczyny tych zgonów i opracować procedury bezpieczeństwa, które w przyszłości takie przypadki wykluczą - powiedział radny Robert Suligowski w rozmowie z portalem RadioZET.pl. - Na przestrzeni ostatnich dwóch lat mieliśmy tych sytuacji kilka - były to zgony trudne do wyjaśnienia. Nie chcemy, żeby te sprawy były badane bezpośrednio przez samych zainteresowanych. Obecnie obowiązki prezesa zoo pełni członek rady nadzorczej, a ta rada próbuje ustalić przyczyny zgonów.
Właśnie dlatego zwrócono się do Biura Nadzoru Właścicielskiego Urzędu Miejskiego Wrocławia o powołanie w tej sprawie niezależnej komisji. - Docelowo takie rzeczy powinny być jednak wyjaśniane przez prezesa zoo, dlatego naciskamy na to, żeby konkurs na to stanowisko został rozstrzygnięty w sposób niebudzący wątpliwości, a osoba wybrana do pełnienia tej funkcji będzie posiadała własne kwalifikacje i wiedzę, by takie sprawy wyjaśniać. To są rzeczy kluczowe, jeśli chodzi o dobrostan zwierząt - powiedział Suligowski.
Ruszył konkurs na prezesa wrocławskiego zoo. Wymagania budzą wątpliwości
Przypomnijmy, że kilka dni temu ruszył konkurs na nowego prezesa ZOO Wrocław. Można się zgłaszać do 23 września, a rozstrzygnięcie zaplanowano na październik. Podstawowe warunki oczekiwane od kandydatów na to stanowisko to:
- wykształcenie wyższe o profilu przyrodniczym, zarządzania lub prawniczym albo ekonomicznym,
- co najmniej pięcioletnie doświadczenie na stawisku kierowniczym,
- przedstawienie koncepcji zarządzania instytucją na kolejne pięć lat.
Wymagania te wzbudziły jednak wśród niektórych wrocławian niepokój. - Martwi mnie, że posiadanie wykształcenia wyższego o profilu przyrodniczym (zootechnika, biologia, weterynaria lub pokrewne) zestawiono równorzędnie z wykształceniem o profilu zarządzania, prawniczym lub ekonomicznym. Uważam, że wykształcenie przyrodnicze powinno stanowić tu warunek konieczny - przyznał Robert Suligowski.
Były prezes wrocławskiego zoo: To jest niepokojące
Sprawę tajemniczych zgonów zwierząt we wrocławskim ogrodzie zoologicznym skomentował również Radosław Ratajszczak, były prezes zoo na antenie telewizji Echo24. - To jest niepokojące. Oczywiście w ogrodach zoologicznych pewna śmiertelność jest naturalna, zwierzęta żyją krócej niż my. Natomiast każdy taki przypadek musi być analizowany. Gdy przyszedłem do Wrocławia w 2007 roku, po każdym upadku kierownik działu meldował, że "na pewno zwiedzający czymś je nakarmili i dlatego to zwierzę padło". W większości przypadków okazywało się to bzdurą. W grę wchodziły zaniedbania, złe karmienie i tak dalej. Bardzo z tym walczyłem. Zawsze każdy upadek musi być analizowany, trzeba z niego wyciągać wnioski, żeby to się już więcej nie powtórzyło. Bo błędy popełnia każdy z nas - przyznał Ratajszczak.
Po chwili były prezes wrocławskiego zoo zwrócił również uwagę na powoływanie komisji do tego typu przypadków. - Zanim taka komisja w ogóle podjęła jakiekolwiek działania - nie mając wyników badań toksykologicznych ani żadnych innych - to już "wydział propagandy zoo" (bo ja go nie nazywam marketingiem) wystąpił z informacją, że zwierzęta zostały zatrute poprzez podanie trującej rośliny - tawliny - poprzez odwiedzających. Proszę państwa: nie ma udowodnionej toksyczności tawliny. Jest natomiast materiał, który mówi jednoznacznie, że nie jest toksyczna dla bydła domowego, psów, koni i tak dalej. [...] Żeby powalić trzy dwustukilogramowe jelenie przy pomocy tawliny, trzeba by pewnie wpompować w nie cały wagon - powiedział Radosław Ratajszczak.
Źródło: Radio ZET/Gazeta Wyborcza/Echo24
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET