Wrocławski magistrat szantażował telewizję? "Oferował pieniądze za moją głowę"
Wrocławski magistrat szantażował lokalną telewizję Echo24 - ujawnia "Gazeta Wyborcza". Chciał, by z programów telewizyjnych zniknął Marcin Torz, krytykujący prezydenta Wrocławia Jacka Sutryka. W zamian za to stacja miała otrzymać publiczne pieniądze. - Jak to możliwe, że w europejskim Wrocławiu stosuje się metody rodem z Rosji czy Białorusi? - powiedział portalowi RadioZET.pl Marcin Torz.
Wrocławski magistrat miał szantażować lokalną telewizję
Z ustaleń "Gazety Wyborczej" wynika, że ofertę " pieniądze za zwolnienie Marcina Torza" miał złożyć Przemysław Gałecki, który pełni funkcję dyrektora Wydziału Komunikacji Społecznej we wrocławskim magistracie. Przedstawił ją szefowi TV Echo24 Pawłowi Czumie.
Spotkali się w maju, w jednej z wrocławskich restauracji. Rozmówca "Wyborczej" twierdzi, że dyrektor Wydziału Komunikacji społecznej bez wahania przedstawił swoją ofertę. - Było akurat dużo ludzi, a Gałecki bez skrępowania mówił o tym, czego żąda za pieniądze z urzędu na przedłużenie umowy na produkcję dotowanych przez magistrat programów - opowiada. Mowa o audycjach o tematyce zdrowotnej oraz dla społeczności wrocławskich Ukraińców i seniorów.
Lokalna telewizja oparła się jednak szantażowi. Warto podkreślić, że umowa na produkcje wygasa wraz z końcem czerwca. W celu jej przedłużenia konieczna byłaby nowelizacja budżetu Wrocławia. Istotny jest również fakt, że Echo24 nie podpisywało trwającej jeszcze umowy z urzędem miasta, tylko z Wrocławskim Centrum Rozwoju Społecznego - instytucją, która podlega magistratowi. - Proszę też zwrócić uwagę, że ja nigdy nie prowadziłem żadnych programów o zdrowiu, seniorach czy Ukraińcach i nigdy nie było takich planów - powiedział portalowi RadioZET.pl Marcin Torz.
Wrocławski magistrat żądał zwolnienia dziennikarza?
Paweł Czuma z Telewizji Echo24 nie zaprzeczył, że doniesienia "Gazety Wyborczej" są prawdziwe. - Komentarz w tej sprawie pozostawiam innym. My kilka tygodni temu, zaraz po tej niesławnej rozmowie, podjęliśmy decyzję, by nie ulegać naciskom, bowiem uznaliśmy, że tak należy zachować się w tej sytuacji - powiedział w rozmowie z portalem RadioZET.pl. - Konsekwencją jest to, że z dniem 1 lipca z naszej anteny znikają trzy programy o charakterze misyjnym: "Kalejdoskop seniora" - kierowany zgodnie z tytułem do starszej widowni, "Dzień dobry we Wrocławiu" - program dwujęzyczny kierowany głównie do społeczności ukraińskiej Wrocławia i Dolnego Śląska oraz "Żyj zdrowiej" - propagujący profilaktykę prozdrowotną.
Z kolei Dyrektor Gałecki co prawda przyznał, że spotkał się z Pawłem Czumą i rozmawiał o Marcinie Torzu, ale "w kontekście programów, które miałyby powstawać we współpracy z urzędem miasta". - Normalną praktyką, przy rozmowie o współpracy komercyjnej, jest omawianie m.in., kto będzie prowadzącym program, wydawcą czy producentem - zapewnił Gałecki.
Jednocześnie stwierdził, że wrocławski magistrat chce, by prowadzący mógł cieszyć się "nieposzlakowaną opinią", a urząd za taką "nie uważa Marcina Torza". Całą sprawę skomentował również Marcin Torz w obszernym poście w mediach społecznościowych. "Urząd czy mafia? Dyrektor Sutryka oferował pieniądze za moją głowę" - czytamy na początku wpisu.
Marcin Torz: "We Wrocławiu stosuje się metody rodem z Rosji"
Marcin Torz w rozmowie z portalem RadioZET.pl skomentował całą tę sytuację. - Gdy dowiedziałem się o próbie szantażu, byłem w szoku. No bo jak to możliwe, że w europejskim Wrocławiu stosuje się metody rodem z Rosji czy Białorusi? - stwierdził. - Wciąż jestem bardzo zdziwiony, bo wygląda na to, że prezydent Jacek Sutryk akceptuje takie metody swoich urzędników.
- Przede wszystkim jest mi bardzo przykro, że w ogóle doszło do takiej okropnej sytuacji. Nigdy nie powinna się wydarzyć. Z tego co słyszę, sprawą może zająć się prokuratura i trudno się dziwić: bo to co zrobił Przemysław Gałecki przypomina zachowanie członka mafii, a nie urzędnika - ocenił Marcin Torz.
Źródło: Radio ZET/Gazeta Wyborcza
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET