Nocna prohibicja we Wrocławiu? "To pudrowanie problemu, a nie rozwiązanie"
Na czwartkowej sesji Rady Miejskiej Wrocławia radni przegłosowali uchwałę, która ma na celu skierowanie do konsultacji projektu dotyczącego ograniczenia sprzedaży napojów alkoholowych w godzinach nocnych. Zdania na ten temat są jednak podzielone. - To pudrowanie problemu, a nie rozwiązanie - mówi portalowi RadioZET.pl radny PiS Andrzej Kilijanek.
- Ograniczenia w kupowaniu alkoholu nocą obowiązują już w niektórych rejonach Wrocławia
- W styczniu 2024 roku zakaz został rozszerzony przez radnych na dodatkowe osiedla
- Tym razem rada miejska będzie chciała poznać opinię mieszkańców na temat nocnej prohibicji
Nocna prohibicja we Wrocławiu. Radni zdecydowali
Planowane są konsultacje społeczne w sprawie wprowadzenia nocnej prohibicji we Wrocławiu. - O tym, czy projekt uchwały o całkowitej prohibicji, jaka funkcjonuje w Krakowie czy od niedawna Gdańsku będzie procedowany, zadecydują w pierwszej kolejności mieszkańcy - mówiła wiceprezydent Wrocławia Renata Granowska. Przypomnijmy, że ograniczenia obowiązują już na Starym Mieście oraz na niektórych osiedlach, gdzie sprzedaż alkoholu jest zabroniona od godziny 22:00 do 6:00. W styczniu 2024 roku zakaz został rozszerzony przez radnych na dodatkowe osiedla. W tych lokalizacjach wszelkie sklepy, w tym stacje benzynowe, nie mogą sprzedawać napojów wyskokowych w wyznaczonych godzinach.
Tym razem rada miejska będzie chciała poznać opinię mieszkańców na temat nocnej prohibicji. Podczas czwartkowej sesji przegłosowała skierowanie do konsultacji projektu dotyczącego ograniczenia sprzedaży napojów alkoholowych w godzinach nocnych. Jeśli w trakcie konsultacji okaże się, że większość mieszkańców jest za wprowadzeniem ograniczeń w nocnej sprzedaży alkoholu, wówczas rada miejska zajmie się stosownym projektem uchwały. W planach jest również uwzględnienie opinii rad osiedli.
Nocna prohibicja we Wrocławiu - zdania są podzielone
Portal RadioZET.pl z prośbą o komentarz w tej sprawie zwrócił się do miejskich radnych oraz mieszkańców. Jak się okazuje, zdania są podzielone. - To pudrowanie problemu, a nie rozwiązanie. Dane o spadkach i wzrostach sprzedaży alkoholu, na które powołują się zwolennicy nocnej prohibicji we Wrocławiu, przypominają mi inną niepokojącą tendencję: ignorowanie sedna problemu. Nocna prohibicja jedynie wypchnie sprzedaż alkoholu do szarej strefy. Brak danych o tym zjawisku nie oznacza zmiany trendu - nominalna wartość sprzedanego alkoholu wciąż rośnie - mówi nam Andrzej Kilijanek, radny PiS.
- Nowa regulacja będzie jak pudrowanie noska przez nastolatkę, która próbuje ukryć pryszcza. Pomalowana buzia może i wygląda lepiej, ale problem pozostaje. Mieszkańcy Wrocławia doskonale zdają sobie sprawę, że ograniczenie legalnej sprzedaży w nocy nie wyeliminuje problemu alkoholizmu i jego konsekwencji. Zamiast pozornych rozwiązań, potrzebujemy kompleksowej strategii, która dotknie przyczyn problemu, a nie tylko jego objawów. Nocna prohibicja to jedynie fasadowa zmiana, która nie przyniesie realnej poprawy bezpieczeństwa i porządku w naszym mieście - dodaje radny.
Z kolei zdaniem radnego Roberta Suligowskiego wprowadzenie nocnej prohibicji to dobrym pomysł. "Przykład krakowski pokazuje, że wprowadzenie takiego ograniczenia powoduje skokowy spadek interwencji: liczba interwencji nocnych policji spadła o prawie połowę, straży miejskiej o 1/3. Ograniczenie nocnej sprzedaży alkoholu radykalnie podnosi poziom bezpieczeństwa, redukuje akty wandalizmu, naruszania porządku publicznego, śmiecenia. A także ogranicza probem choroby alkoholowej. Oraz przemocy domowej" - pisał radny na swoim profilu w mediach społecznościowych pod koniec marca.
Co mieszkańcy sądzą o nocnej prohibicji?
O zdanie w tej sprawie zapytaliśmy również mieszkańców Wrocławia. - Nie wiem, czy jest się z czego cieszyć, walka z alkoholizmem powinna być systemowa. Jak ktoś się chce napić, to znajdzie sposób, alkohol zejdzie do "podziemia", trochę zawiewa komuną. Dla mnie absolutnie bezsensowny pomysł - mówi nam 37-letni pan Karol. Z kolei pani Inga uważa, że zakaz sprzedaży napojów wysokoprocentowych w nocy powinien obowiązywać w całym Wrocławiu.
- Przecież zakaz obowiązuje tylko od 22:00 do 6:00 rano, naprawdę - jako społeczeństwo - mamy z alkoholem tak wielki problem, że nie potrafimy wytrzymać bez kupowania go nawet kilka godzin? Przerażające. Moim zdaniem, choć nie znam żadnych badań, które to potwierdzają, rzeczywiście w mieście może zrobić się odrobinę bezpieczniej. Nawet, jeśli o niewielki ułamek, to i tak sukces - twierdzi 26-letnia pani Inga. Jakiś czas temu na łamach portalu Wroclaw.pl pojawiła się sonda, w której zapytano mieszkańców, czy są za wprowadzeniem takich ograniczeń. "Na podstawie prawie 3 tys. odpowiedzi można wstępnie stwierdzić, że mieszkańcy opowiadają się za wprowadzeniem nocnej prohibicji. Obecnie całość badania jest analizowana" - podaje Wroclaw.pl.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET