Policja spisuje wolontariuszy z SOS Wrocław. To oni zbierają podpisy ws. odwołania Sutryka
"Cztery interwencje [policji - przyp. red.] w ciągu doby, w tym trzy (w jednym punkcie!) w przeciągu zaledwie półtorej godziny" - przekazali przedstawiciele stowarzyszenia SOS Wrocław, które zajmuje się zbiórką podpisów pod wnioskiem o referendum ws. odwołania prezydenta Wrocławia Jacka Sutryka. - Czy są w tej sprawie polityczne naciski, aby próbować działaniami policji i innych służb zdusić w zarodku inicjatywę SOS Wrocław? - zastanawia się prezes SOS Wrocław i miejski radny Piotr Uhle w rozmowie z portalem RadioZET.pl.
- W ciągu zaledwie 24 godzin policja skontrolowała aż 4 razy przedstawicieli SOS Wrocław, którzy zbierali podpisy pod wnioskiem o referendum ws. odwołania prezydenta Wrocławia
- Prezes stowarzyszenia SOS Wrocław, stwierdził, że tego typu sytuacje utrudniają czynności związane z referendum
- W związku z tym wniesiono skargę na komendanta Straży Miejskiej Wrocławia. - Strażnicy miejscy nie zapobiegli bezpodstawnemu wezwaniu policji przez swoich kolegów ze Straży Miejskiej - stwierdził Arkadiusz Chwaścik
Policja kontroluje wolontariuszy SOS Wrocław
"Jak myślicie, co dziś się stało? Widzimy się z panami w niebieskich mundurach czwarty raz w ciągu 24 godzin. Czy tak władza chce traktować demokrację lokalną? Tydzień temu informowaliśmy policję o groźbach karalnych kierowanych do wolontariuszy i do tej pory brak reakcji" - przekazali przedstawiciele SOS Wrocław w niedzielę (9 lutego). Wolontariusze tej organizacji mieli aż cztery interwencje w ciągu doby, w tym trzy w przeciągu zaledwie półtorej godziny. Członkowie stowarzyszenia byli legitymowani na Muchoborze Małym przy skrzyżowaniu ul. Strzegomskiej i Estońskiej oraz raz w niedzielę na targowisku na Dworcu Świebodzkim. - Poprosili o dokumenty nic nie mówiąc; dlaczego nas legitymują, co było powodem tego, że przyjechali do nas - więc to była bardzo dziwna sytuacja - powiedziała Sylwia Samstyko z komitetu SOS Wrocław w rozmowie z reporterką Radia ZET Grażyną Wiatr.
Zdaniem przedstawicieli wrocławskiej policji każda z tych kontroli odbyła się ze względu na zgłoszenia od mieszkańców lub instytucji - w tym Straży Miejskiej. - Chodziło o to, żeby sprawdzić, jakie tam osoby są i w jakim celu tam się zgromadziły. Legitymowanie takich osób to jest zwykła czynność porządkowa - powiedział reporterce Radia ZET komisarz Wojciech Jabłoński, oficer prasowy Komendanta Miejskiego Policji we Wrocławiu. Wolontariusze wylegitymowali się i żadna z kontroli nie zakończyła się stwierdzeniem złamania przez nich prawa. Sytuacja wywołała jednak w stolicy Dolnego Śląska sporo kontrowersji.
"Czy są w tej sprawie polityczne naciski?"
W rozmowie z portalem RadioZET.pl Piotr Uhle, prezes stowarzyszenia SOS Wrocław, stwierdził, że tego typu sytuacje utrudniają czynności związane z referendum ws. odwołania prezydenta Wrocławia Jacka Sutryka. - To jest niezrozumiałe, dlaczego Straż Miejska zawiadamia policję, która przychodzi i spisuje działalność wolontariuszy SOS Wrocław - a tymczasem obok zbierane są podpisy na Trzaskowskiego, wcześniej zbierali na Nawrockiego, na Biejat i tak dalej. I w tych wypadkach żadnych tego typu interwencji nie było - mówi nam Uhle. - Tym bardziej dziwne, że Straż Miejska nasyła na nas policję w sytuacji, w której dosłownie parę metrów dalej był ich patrol, który kontrolował porządek na targowisku na dworcu Świebodzkim. Ci ludzie mogli po prostu sprawdzić, czy zawiadomienie, które otrzymali, było prawdziwe - dodaje.
- Zadajemy to pytanie publicznie - czy są w tej sprawie polityczne naciski, aby próbować działaniami policji i innych służb zdusić w zarodku inicjatywę SOS Wrocław? Czy właśnie takie prześwietlanie inicjatorów referendum miał na myśli prezydent Jacek Sutryk? I ostatecznie - dlaczego przez półtora tygodnia nie było odpowiedzi na zgłoszenie, które wysłałem do policji o groźbach karalnych otrzymywanych przez przedstawicieli SOS Wrocław? A w sytuacji, w której pojawia się tylko jedno zgłoszenie od Straży Miejskiej, to od razu funkcjonariusze pojawili się na miejscu i zaczęli spisywać wolontariuszy? - zastanawia się Piotr Uhle.
Portal RadioZET.pl zwrócił się do wrocławskiej policji z prośbą o odpowiedź na pytanie, jakie do tej pory podjęto działania w sprawie gróźb, które otrzymywali przedstawiciele wrocławskiego stowarzyszenia. Na razie czekamy na odpowiedź. - Każde tego typu działania utrudniają czynności związane z referendum, zmniejszają szansę na to, że ono się uda. A w czyim to jest interesie? Oczywiście prezydenta Wrocławia Jacka Sutryka. Czy w tym zakresie działał on sam? Nie wiem - podsumowuje prezes SOS Wrocław.
Jest skarga na komendanta Straży Miejskiej Wrocławia
We wtorek Arkadiusz Chwaścik - radny osiedlowy i działacz lokalny zaangażowany w inicjatywę referendalną - poinformował o złożeniu skargi na komendanta Straży Miejskiej Wrocławia. - 9 lutego 2025 roku podczas legalnej zbiórki podpisów pod referendum ws. odwołania prezydenta Sutryka strażnicy miejscy nie zapobiegli bezpodstawnemu wezwaniu policji przez swoich kolegów ze Straży Miejskiej, która interweniowała pod pretekstem "nielegalnego zgromadzenia". Złożyliśmy skargę do Rady Miasta, domagając się wyjaśnień i konsekwencji wobec osób odpowiedzialnych - przekazał Chwaścik.
"Podpisy zbierały cztery osoby w różnych miejscach targowiska, a w trakcie zbiórki dołączyła do nich jeszcze jedna osoba. Działania te były całkowicie legalne i zgodne z prawem, co mogli potwierdzić obecni na miejscu strażnicy miejscy. Podczas zbiórki strażnicy miejscy zajmowali się wystawianiem mandatów osobom handlującym na chodnikach. Nagle na miejsce przybył patrol policji, który rozpoczął legitymowanie jednego z wolontariuszy. Jak dowiedzieliśmy się później, było to związane ze zgłoszeniem Straży Miejskiej odnośnie nielegalnego zgromadzenia. Jest to działanie bezpodstawne, ponieważ żadnego zgromadzenia nie było, była to jedynie legalna zbiórka podpisów. Obecni na miejscu strażnicy miejscy mogli to jednoznacznie potwierdzić" - czytamy w treści dokumentu.
Zdaniem autorów pisma "skandaliczne jest to, że - pomimo tej wiedzy - obecni na miejscu strażnicy miejscy nie podjęli żadnych działań w celu zapobieżenia nieuzasadnionemu wezwaniu policji". "W związku z tym istnieje uzasadnione podejrzenie, że interwencja była celowym działaniem mającym na celu utrudnienie prowadzenia zbiórki podpisów. Jest to nie tylko naruszenie zasad praworządności, ale także działanie sprzeczne z neutralnością służb miejskich, które nie powinny angażować się w działania mogące mieć charakter polityczny" - czytamy w dalszej części skargi. Jej autorzy wnieśli m.in. o przeprowadzenie postępowania wyjaśniającego oraz o zobowiązanie komendanta Straży Miejskiej Wrocławia do przedstawienia wyjaśnień dotyczących tego zdarzenia oraz działań strażników miejskich.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET