`

Wrocław po finale Ligi Konferencji. Mieszkańcy mają dość: "Festiwal żenady"

4 min. czytania
29.05.2025 11:50
Obserwuj nas na Google

W środę odbył się finał Ligi Konferencji we Wrocławiu. Łącznie we wtorek i środę służby odnotowały 120 osób, które zakłócały porządek lub łamały prawo. Mieszkańcy po zakończeniu wielkiego meczu podzielili się z nami refleksjami po imprezie. - Nie wiem, jak można to nazywać korzyścią dla miasta. Paraliż komunikacyjny, korki, hałas, walki kibiców - gdzie tu plusy dla mieszkańców? - zastanawia się pan Marek ze stolicy Dolnego Śląska. 

Wrocław po finale Ligi Konferencji
fot. Biuro Prasowe Urzędu Miejskiego Wrocławia

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Co działo się we Wrocławiu podczas finału Ligi Konferencji. 
  • Jakie zdanie na ten temat mają mieszkańcy. 
  • Jakie miasto poniosło straty po imprezie.

Finał Ligi Konferencji we Wrocławiu. Walki kibiców, śmieci i nie tylko

Kibice z Anglii i Hiszpanii wracają już do domów - wielki mecz odbył się w środę o godzinie 21:00. Sprawdziliśmy, co dzieje się na mieście; było stosunkowo spokojnie. Na placu Wolności zebrały się tłumy kibiców, by wspólnie obejrzeć mecz na wielkim ekranie. Rynek również tętnił życiem. Pojawiali się na nim głównie spacerowicze, mniej więcej po godz. 2:00 zwycięska drużyna zgromadziła się wspólnie niedaleko ratusza i rozpoczęła przyśpiewki. W centrum miasta - praktycznie na każdym kroku - stały policyjne radiowozy, w gotowości była również armatka wodna. 

Komunikat odnośnie sytuacji w mieście bezpośrednio po meczu pojawił się również na stronie biura prasowego Urzędu Miejskiego Wrocławia o godzinie 00:30. " Wrocław kończy święto futbolu bezpiecznie, sprawnie, bez incydentów - tak wygląda noc po wielkim meczu. Na ulicach Wrocławia panuje spokój. Większość kibiców opuściła już teren stadionu, a cały proces przebiegał sprawnie i bez zakłóceń" - poinformowano. "Na Rynku widoczna jest obecność policji, która pilnuje porządku i czuwa nad bezpieczeństwem wszystkich przebywających w centrum. Liczba kibiców w tym rejonie jest niewielka – dominują spacerowicze i osoby wracające do hoteli" - dodano. Pod wpisem pojawiło się sporo komentarzy.

Z największymi komplikacjami musieli zmagać się mieszkańcy rynku i jego bezpośrednich okolic. "Jeśli 40 wozów policyjnych na sygnale pod oknami i helikopter nad głową to jest spokój, to winszuję poczucia humoru" - napisała pani Magdalena, odnosząc się do wpisu miasta. "Dokładnie, gdzie był ten spokój? Bo po 3:00 w nocy przez Traugutta przejechało chyba ze 100 radiowozów na sygnale" - dodała pani Joanna. "Święto futbolu? Raczej święto dewastacji i nieuzasadnionych wydatków" - ocenił pan Robert. "Festiwal żenady" - dodała krótko pani Lilianna. 

"Gdzie tu plusy dla mieszkańców?"

O refleksje na temat wielkiej imprezy sportowej - już po jej zakończeniu - zapytaliśmy również mieszkańców Wrocławia. Jak się okazuje, zdania są podzielone. Sporo naszych rozmówców odnosi się do wydarzeń, które miały miejsce we wtorek i w środę w okolicy rynku - wówczas starły się dwie grupy kibiców. Do sieci trafiły nagrania, na których widać, jak rzucają w siebie krzesłami i butelkami. Z kolei w środę po południu, by nie dopuścić do dalszej eskalacji agresji, policja musiała użyć armatek wodnych. - Od wtorku dzwoniłam do córki i mówię jej: "Asia, jeśli nie musisz, nie wychodź z domu". Bałam się i o nią, i o siebie. Mieszkam niedaleko rynku, więc słyszałam te wszystkie wrzaski, trzaski butelek, fruwające krzesła, chyba nawet granaty hukowe - w każdym razie jakieś wybuchy. Nie miałabym na tyle odwagi, by iść sama i zobaczyć, co tam się dzieje. Część osób może mnie nazwać histeryczką, tyle tylko, że rozmawiam przecież z koleżankami, rodziną i proszę mi wierzyć, że 90 proc. z tych kobiet ma podobne odczucia - opowiada nam pani Małgorzata, mieszkanka stolicy Dolnego Śląska. 

Nasz kolejny rozmówca, pan Marek, również nie ma pozytywnych odczuć co do wielkiego finału organizowanego we Wrocławiu. - Nie wiem, jak można to nazywać korzyścią dla miasta. Jeśli się patrzy tylko na czyste przychody związane z tłumami przyjezdnych, to zgoda. Ale ja widzę głównie co innego. Paraliż komunikacyjny, korki, hałas, walki kibiców, race pod tramwajem - gdzie tu plusy dla mieszkańców? Nie wspominając o ogromnych hałdach śmieci, zdemolowanych restauracjach. Sam żałuję, że nie wyjechałem z Wrocławia na czas tych cyrków - opowiada nam pan Marek.

Redakcja poleca

W obronie święta futbolu stanął z kolei pan Tomasz. - Po sieci krążą tylko te nagrania, na których kibice się bili, dochodziło do groźnych incydentów itd. A to jest tylko mały wycinek rzeczywistości. Przez większość czasu było spokojnie, kibice śpiewali, cieszyli się wzajemnie tą sportową atmosferą. Rzeczywiście było sporo śmieci, ale miasto szybko sobie z nimi radzi. Nie ma co demonizować, fajna impreza - ocenia. 

Miasto podsumowało finał Ligi Konferencji

W czwartek rano miasto opublikowało również krótkie podsumowanie sportowej imprezy. Wynika z niego, że do Wrocławia przyjechało 70 tys. kibiców z Hiszpanii i Anglii. Łącznie we wtorek i środę służby odnotowały 120 osób, które zakłócały porządek lub łamały prawo. "We wtorek policja skutecznie rozdzieliła zwaśnione grupy. W środę najbardziej krewcy uczestnicy zostali otoczeni przez kordon interwencyjny, a 40 z nich rozproszono z użyciem armatki wodnej. Zatrzymano 38 osób - 18 trafiło do policyjnego aresztu i oczekuje na szybki wyrok, możliwy jeszcze dziś" - poinformowano. Policja we wtorek podjęła 515 interwencji, a w środę 521 interwencji. Straż Miejska interweniowała 140 razy we wtorek i 110 razy w środę. Jeśli chodzi o straty i szkody, wyglądają one następująco:

  • kilkanaście połamanych krzesełek i potłuczone szkło,
  • jedna pęknięta donica w rynku,
  • 4 uszkodzone uchwyty na flagi,
  • 7 uszkodzonych uchwytów na rowery w tramwajach,
  • jedna pęknięta szyba działowa w pojeździe,
  • jeden tramwaj z zaciągniętym w nocy hamulcem awaryjnym.

Nie odnotowano żadnych strat na stadionie.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET