Zwrot ws. pumy w wałbrzyskich lasach. Służby wydały pilny komunikat

2 min. czytania
20.08.2026 21:06
Obserwuj nas na Google

Kilka dni temu sieć obiegło zdjęcie pumy rzekomo widzianej w wałbrzyskich lasach. Według najnowszego komunikatu Starostwa Powiatowego w Wałbrzychu fotografia ta nie jest prawdziwa. Wykluczyła to analiza przeprowadzona wspólnie ze służbami sąsiedniego powiatu świdnickiego, policją i leśnikami. Nie odnaleziono również tropów wskazujących na obecność dużego drapieżnika.

Zdjęcie pumy
fot. Nadleśnictwo Świdnica, Lasy Państwowe

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak zweryfikowano autentyczność zdjęcia pumy w wałbrzyskich lasach.
  • Dlaczego nadleśnictwo opublikowało komunikat o pumie.
  • Co wykazały poszukiwania prowadzone przez straż i leśników.
  • Które instytucje ostrzegały przed dużym zwierzęciem w regionie.

Co z pumą w lasach wałbrzyskich? Jest nowy komunikat

Jak przekazała w czwartek PAP Katarzyna Pietrzak-Pietraszko ze Starostwa Powiatowego w Wałbrzychu, po przeprowadzeniu działań weryfikacyjnych i prewencyjnych stwierdzono, że zdjęcie datowane na 9 sierpnia nie jest autentyczne. We wtorek opublikowało je w oficjalnym komunikacie Nadleśnictwo Świdnica, informując o możliwej obecności zwierzęcia w rejonie Michałkowej i Zagórza Śląskiego. Dzień później w wałbrzyskim starostwie zorganizowano połączone posiedzenie miejskiego i powiatowego zespołu zarządzania kryzysowego.

W czwartek urzędnicy wałbrzyskiego starostwa przekazali, że opublikowane zdjęcie zostało zweryfikowane we współpracy z powiatem świdnickim, tamtejszą policją oraz leśnikami. Służby doszły do wniosku, że nie jest autentyczne. „Analiza wykazała, że zdjęcie jest nieprawdziwe i nie przedstawia zagrożenia na naszym terenie” - przekazano w komunikacie.

Ponadto urzędnicy zapewnili, że po posiedzeniu zostały podjęte w terenie poszukiwania prowadzone przez Straż Leśną, Służbę Leśną, przewodników i członków fundacji prozwierzęcych. „Nie wykazały obecności drapieżnika z rodziny kotowatych. Odnalezione tropy należą wyłącznie do innych gatunków dzikich zwierząt” - przekazali w komunikacie urzędnicy i dodali, że przeprowadzone czynności wynikały z priorytetu ochrony życia i zdrowia mieszkańców.

Nadleśniczy tłumaczy komunikat o pumie: miałem dwie możliwości

PAP zapytała o powód publikacji niezweryfikowanego zdjęcia, które okazało się nieprawdziwe, nadleśniczego Nadleśnictwa Świdnica Jerzego Zemlika. - Myśmy taki komunikat zamieścili, żeby przestrzec przed możliwością zaistnienia takiego faktu - powiedział.

Dodał również, że wcześniej do leśników trafiały informacje dotyczące pojawienia się pumy w lasach. Natomiast tym, co ostatecznie utwierdziło ich w potrzebie publikacji komunikatu z ostrzeżeniem, było to, że otrzymali zdjęcie od znanej im osoby. - To człowiek weryfikowalny z imienia i nazwiska i przedstawiciel znanej nam organizacji - wyjaśnił nadleśniczy Jerzy Zemlik.

Redakcja poleca

Dodał, że dokument fotograficzny, po przeprowadzonej przez policję weryfikacji, okazał się nieprawdziwy. - Mając domniemane informacje z wielu źródeł, z różnych rejonów, nie możemy wykluczyć informacji, że to zwierzę nie występuje. Może występować. My dementujemy informację, że to zdjęcie jest prawdziwe - podkreślił.

Zaznaczył, że „rolą nadleśniczego jest zapewnienie wszystkim bezpieczeństwa”. - Miałem dwie możliwości: nie informować i ryzykować, że komuś się coś stanie oraz drugą: ostrzec. Można teraz powiedzieć, że naraziłem się na śmieszność, ale do podjęcia były dwie decyzje. Wybrałem drugą i biorę za nią pełną odpowiedzialność - powiedział.

O możliwości spotkania dużego zwierzęcia z rodziny kotowatych ostrzegały nie tylko starostwa w Świdnicy i Wałbrzychu. 13 sierpnia zrobiło to również kłodzkie starostwo i leśnicy z Nadleśnictwa Zdroje.

Źródło: Radio ZET/PAP

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET