`

Ojciec potrącił 4-latka. Wcześniej przejechał niemowlę. „Nad tą rodziną wisi klątwa"

2 min. czytania
20.08.2026 16:12
Obserwuj nas na Google

Na jednej z posesji w Boćkach (Podlasie) ojciec potrącił swojego 4-letniego syna. Trzy lata wcześniej, także w sierpniu, pod kołami zginął jego 10-miesięczny syn. – Nad tą rodziną wisi chyba jakaś klątwa – powiedziała sąsiadka mężczyzny w rozmowie z Super Expressem.

Boćki, miejscowość
fot. Wojciech Wojtkielewicz/Polska Press/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak doszło do potrącenia 4-latka na posesji w Boćkach.
  • Co wydarzyło się na tej samej posesji trzy lata temu.
  • Jakie zarzuty usłyszał ojciec i jakie grożą mu konsekwencje.

Ojciec potrącił 4-latka. Wcześniej pod kołami jego auta zginęło niemowlę

W niedzielę (16 sierpnia) policja otrzymała zgłoszenie, z którego wynikało, że na jednej z posesji w Boćkach (Podlasie) doszło, podczas cofania, do potrącenia małego dziecka.  4-latek znalazł się pod kołami przyczepki, która była podczepiona do auta. Pomoc wezwał ojciec chłopca, który siedział za kierownicą. Na miejscu lądował śmigłowiec, którym 4-latek został przetransportowany do szpitala. 

– Chłopiec przyjechał do nas w stanie stabilnym, dobrym i nie było konieczności przeprowadzania operacji. W środę (19 sierpnia) został wypisany do domu – przekazała w rozmowie z Super Expressem prof. dr hab. Ewa Matuszczak z Kliniki Chirurgii i Urologii Dziecięcej Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku. Ojciec chłopca został zatrzymany przez policję.

47-latek tłumaczył, że zdarzenie to wynik nieszczęśliwego wypadku. Z jego relacji wynika, że wykonywał prace na swojej posesji, chciał przestawić samochód i nie wie, jak dziecko dostało się pod koła przyczepki. TVN24 ustaliło, że ten sam mężczyzna niemal trzy lata temu potrącił na tej samej posesji inne swoje dziecko. Tamto zdarzenie miało miejsce 26 sierpnia, a to 16 sierpnia. Był to ten sam samochód terenowy. Z tą różnicą, że teraz dziecko zostało przejechane przez przyczepkę lekką podczepioną, a wówczas bezpośrednio przez samochód. 

„Nad tą rodziną wisi chyba jakaś klątwa"

Rodzina wybierała się na lody. Gdy ojciec podjeżdżał samochodem bliżej domu, poczuł uderzenie. Okazało się, że potrącił swoje 10-miesięczne dziecko, które – raczkując – niezauważone przez nikogo wydostało się z domu na posesję. Niestety jego życia nie udało się uratować. Wówczas sąd uznał, że okoliczności wypadku były wyjątkowe, a strata dziecka to przeżycie traumatyczne, więc nadzwyczajne złagodził karę. Skazał go na zapłatę dwóch tysięcy złotych grzywny.

Redakcja poleca

Tym razem mężczyzna usłyszał zarzut narażenia dziecka, nad którym sprawował opiekę, na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia. Grozi mu kara pięciu lat pozbawiania wolności. Dla bliskich i sąsiadów rodziny wypadek był ogromnym szokiem. – Nad tą rodziną wisi chyba jakaś klątwa. Ogromna tragedia, którą trudno opisać słowami. Sama kiedyś prowadziłam gospodarstwo i wiem, jak łatwo może dojść do dramatu. Bardzo przykra sprawa – powiedziała sąsiadka mężczyzny w rozmowie z Super Expressem.

Źródło: Radio ZET/TVN24/Super Express

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET