75 tys. osób zostanie w Polsce zwolnionych grupowo? Eksperci uspokajają
Z danych Polskiego Instytutu Ekonomicznego, dotyczących I kwartału 2025 roku, wynika, iż w Polsce planowane były zwolnienia grupowe, obejmujące niemal 75 tys. osób. Poseł PiS alarmował niedawno, że na krajowym rynku pracy mamy już do czynienia z kryzysem. Czy naprawdę tak jest?
- O ile wzrosła liczba zwolnień grupowych w Polsce w porównaniu do ostatnich lat.
- Czy mamy do czynienia z kryzysem na rynku pracy.
- Ile zwolnień w 2025 roku jest rzeczywiście planowanych.
75 tys. osób do zwolnienia grupowo w 2025 roku?
Dane Polskiego Instytutu Ekonomicznego sugerują, że w Polsce znacznie rośnie liczba zwolnień grupowych. Podczas gdy w 2024 roku pracę straciło w ten sposób 27 tysięcy osób (z zapowiadanych wcześniej 37 tys. - przyp. red.), to zwolnienia planowane w pierwszym kwartale 2025 roku wynosiły już 74,5 tys. osób. Redukcje dotyczą sektora publicznego i prywatnego. Ministerstwem Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej w komunikacie dla tvn24.pl wyjaśniło, że choć liczby te są duże, to jednak za dużą część tych zwolnień grupowych odpowiada tylko jedno przedsiębiorstwo: Poczta Polska. Jak w komunikacie przekazało nam Biuro Pracowe Poczty Polskiej, liczby, dotyczące zgłoszonych zwolnień grupowych w przedsiębiorstwie, nie odpowiadają rzeczywistym zwolnieniom. Wynika to z faktu, iż w Poczcie Polskiej 11 marca 2025 roku zakończyły się dwa procesy:
- Program Dobrowolnych Odejść i zwolnień grupowych, który miał dotyczyć maksymalnie 8518 pracowników;
- Grupowe Wypowiedzenia Zmieniające, których celem nie była redukcja zatrudnienia, a jedynie zmiana umów o pracę w wyniku przyjęcia nowego Regulaminu Wynagradzania. Ta procedura — wymagana przepisami prawa — dotyczyła wszystkich pracowników Spółki.
Jeśli zatem weźmiemy pod uwagę liczby dotyczące zwolnień rzeczywistych w Polsce, to faktyczna skala jest zdecydowanie pozytywna w stosunku do poprzednich lat. "Dane pokazują, że rzeczywista skala zwolnień grupowych jest istotnie niższa od początkowych zapowiedzi: w 2024 roku zrealizowano około 72,4 proc. zgłoszonych zwolnień, natomiast w I kwartale 2025 roku — jedynie 15,8 proc." — czytamy.
Zdaniem ekspertów nie ma mowy o kryzysie na rynku pracy, o czym w swojej interpelacji "alarmował" poseł Prawa i Sprawiedliwości — Filip Kaczyński. Takiego zdania jest zastępca dyrektora Polskiego Instytutu Ekonomicznego - Andrzej Kubisiak: — 37 tys. planowych zwolnień grupowych w ubiegłym roku to był najwyższy wynik od lat, ale patrząc na dane GUS od 2008 roku, trzymamy się w średniej historycznej — tłumaczył na łamach tvn24.pl. warto dodać, że te zwolnienia stanowiły jedynie 2 promile populacji.
Skąd tak duże zwolnienia w Poczcie Polskiej?
Pytania wzbudza skala zwolnień w Poczcie Polskiej. Jednak odpowiedź znaleźć można w słowach Prezesa Poczty Polskiej — Sebastiana Mikosza. W wywiadzie dla Gazety Wyborczej podkreślił on, że o dużych zwolnieniach w PP była mowa od początku. Chodzi o to, by ją uratować. — Od początku była mowa o tym, że trzeba ograniczyć zatrudnienie w 62-tysięcznej firmie o 15 procent po to, żeby ją ratować. I że to się będzie odbywać etapami — i na bieżąco te dane podawaliśmy. Ale nigdy nie było mowy o zwalnianiu tysięcy listonoszy, tylko o redukcji rozrośniętej biurokracji — czytamy na next.gazeta.pl.
Trzeba też dodać, że procedury zwolnień grupowych zwykle obejmują negocjacje ze związkami zawodowymi, a część osób zwolnionych jest zatrudniania w innych spółkach grup kapitałowych lub przekwalifikuje się. Co istotne także rynek pracy pozostaje aktywny, a miesięczna liczba ofert pracy na poziomie blisko 300 tysięcy pokazuje, że słowa Filipa Kaczyńskiego nie mają pokrycia w rzeczywistości.
Źródło: Radio ZET/tvn24.pl/next.gazeta.pl/Biuro Prasowe Poczty Polskiej
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET