`

Polsce grozi powtórka z wielkiej powodzi? Eksperci ostrzegają: to najczarniejszy scenariusz

3 min. czytania
19.08.2026 11:52
Obserwuj nas na Google

Temperatura w basenie Morza Śródziemnego bije historyczne rekordy, miejscami przekraczając 30 st. C. Naukowcy i synoptycy ostrzegają, że nagrzany akwen może doprowadzić do kolejnych anomalii pogodowych. Jeśli na przełomie lata i jesieni dojdzie do określonego układu barycznego, Polsce mogą grozić potężne ulewy. Tak, jak miało to miejsce podczas niszczycielskich powodzi w 2024 roku.

Powódź w Głuchołazach. Anomalia temperatury powierzchni morza w porównaniu ze średnią z lat 1991-2020
fot. Michal Dubiel/REPORTER, European Space Agency

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak rekordowe temperatury w Morzu Śródziemnym wpływają na pogodę.
  • Dlaczego niż genueński może być groźny dla Europy Środkowej.
  • Które czynniki prowadzą do gwałtownych powodzi w Europie.
  • Czy Polsce grozi powtórka z 2024 roku.

Niepokojący sygnał na Morzu Śródziemnym. Temperatura przekroczyła 30 st. C

Wody otaczające południową Europę osiągają rekordowe wartości. Według unijnego programu Copernicus lipiec 2026 roku zapisał się jako najcieplejszy miesiąc w historii pomiarów powierzchni oceanów (z wyłączeniem rejonów polarnych) - średnia temperatura wody sięgnęła aż 20,96 st. C, pobijając dotychczasowy rekord z 2023 roku (20,89 st. C).

Skutki fal upałów widać szczególnie w zachodniej części Morza Śródziemnego i wzdłuż wybrzeży Atlantyku. Dane z serwisu Ventusky pokazują, że na Morzu Tyrreńskim - w pasie od Neapolu po Sardynię - woda regularnie osiągała lub nawet przekraczała 30 st. C.

Kiedy nad Europą może powstać niż genueński? Polska wśród zagrożonych państw

Jednak sama wysoka temperatura wody nie oznacza automatycznie powodzi, ale za to działa jak potężny „wzmacniacz” zjawisk pogodowych. Im cieplejszy akwen, tym intensywniej paruje i pompuje olbrzymie zasoby wilgoci prosto do atmosfery.

Redakcja poleca

Kluczowy moment nadchodzi zwykle na przełomie lata i jesieni. Wtedy rozgrzane południe kontynentu zaczyna zderzać się ze spływającymi z północy chłodnymi masami powietrza. Gdy chłód dotrze nad ciepłe Morze Śródziemne, w połączeniu z barierą Alp może narodzić się groźny niż genueński. Taki układ zasysa wilgotne powietrze i pcha je prostą drogą na północ i północny wschód w stronę państw, takich jak Austria, Czechy, Niemcy i Polska.

Najczarniejszy scenariusz, czyli blokada cyrkulacji

Samo przyjście niżu nie musi od razu prowadzić do niszczycielskich powodzi, ponieważ szybki front przynosi ulewy, które po kilkunastu godzinach ustępują. Prawdziwe zagrożenie pojawia się w momencie blokady atmosferycznej. Gdy rozbudowane wyże zatrzymają niż w jednym miejscu, nawałnice potrafią wisieć nad danym regionem przez kilkadziesiąt godzin, a nawet kilka dób. Składa się na to kilka czynników:

  • bariera górska - wilgotne chmury uderzają w Sudety i Beskidy, gdzie w wyniku wymuszonego wznoszenia powietrza opady gwałtownie przybierają na sile
  • przesycenie gleby - ziemia po pewnym czasie przestaje wchłaniać kolejne setki litrów wody na metr kwadratowy
  • błyskawiczny spływ - nadmiar wody trafia wprost do potoków i rzek, wywołując gwałtowne fale wezbraniowe

Grozi nam powtórka z 2024 roku?

Dokładnie taki mechanizm uruchomił kataklizm z września 2024 roku, gdy niż Boris spustoszył południową Polskę (głównie Kłodzko i Głuchołazy) oraz sąsiedni kraje. Jak wynika z późniejszych symulacji Europejskiego Centrum Prognoz Średnioterminowych (ECMWF), gdyby Morze Śródziemne i Czarne miały wówczas temperatury zbliżone do normy wieloletniej, opady w newralgicznych rejonach byłyby o około 10 proc. niższe. To dowód na to, że anomalia termiczna mórz bezpośrednio dokłada cegiełkę do skali katastrof - podobnie jak miało to miejsce podczas historycznych powodzi z lat 1997 i 2002.

Synoptycy podkreślają, że na ten moment nie ma bezpośredniego zagrożenia powodziowego dla Polski. Z kilkutygodniowym wyprzedzeniem nie da się przewidzieć dokładnej trajektorii pojedynczych układów niskiego ciśnienia ani tego, czy ułożą się one w niebezpieczny ciąg zdarzeń.

Jedno jest jednak pewne - „paliwo” dla ewentualnych ekstremalnych opadów już znajduje się na południu Europy. Jeśli cyrkulacja atmosferyczna jesienią skieruje niże genueńskie w stronę Polski, ich potencjał opadowy może okazać się wyjątkowo niszczycielski.

Źródło: Radio ZET/PR24.pl/Ventusky/climate.copernicus.eu

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET