Paweł M. ps. „Misiek” poszedł na współpracę z policją

Redakcja
16.04.2019 23:39
Paweł M. ps. „Misiek” poszedł na współpracę z policją
fot. CBŚP

Wtorkowe zatrzymania członków gangu pseudokibiców Wisły Kraków Sharks to efekt współpracy przywódcy kiboli Wisły, Pawła M. ps. "Misiek" z organami ścigania - twierdzi portal tvn24.pl.

Chcesz śledzić takie informacje na bieżąco? Dołącz do grupy Kronika kryminalna Radia ZET na Facebooku

"Twórca i absolutny lider gangu Sharksów od października przebywał w izolatce na oddziale dla niebezpiecznych przestępców jednego z zakładów karnych, na południu Polski. Śledczym udało się go przekonać do zostania tzw. małym świadkiem koronnym" - podaje portal.

Zobacz także

Według dziennikarzy tvn24 "w zamian za wyjawienie informacji dotyczących popełnionych przestępstw +Misiek+ będzie mógł liczyć na nadzwyczajne złagodzenie kary. Śledczy przyznają, że na podstawie informacji udzielonych przez +Miśka+ są planowane już następne zatrzymania".

Centralne Biuro Śledcze Policji zatrzymało we wtorek 16 osób związanych ze środowiskiem pseudokibiców Wisła Sharks - poinformowała Prokuratura Krajowa. Jak nieoficjalnie podają media, wśród zatrzymanych znalazł się były wiceprezes klubu Wisła Kraków, Damian D., któremu ma zostać postawiony zarzut kierowania zorganizowaną grupą przestępczą.

Zobacz także

W akcji, zorganizowanej przez policjantów z CBŚP i Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie, uczestniczyło ponad 170 funkcjonariuszy. Działania wsparli policjanci z Biura Operacji Antyterrorystycznych Komendy Głównej Policji, a także antyterroryści z komend wojewódzkich z Rzeszowa, Wrocławia, Katowic, Lublina, Białegostoku, Radomia, Olsztyna i Bydgoszczy.

Z dotychczasowych ustaleń śledczych - zaprezentowanych w wydanym we wtorek komunikacie Prokuratury Krajowej - wynika, iż członkowie gangu Sharks mogli działać od 2007 do 2018 r., "dzieląc się przy tym korzyściami uzyskanymi z przestępstw według hierarchii ustalonej w gangu". "W tym czasie prawdopodobnie wytwarzali amfetaminę, a następnie rozprowadzali ją, a także kokainę czy marihuanę na terenie niemal całego kraju. Pomimo hermetyczności grupy policjanci ustalili, że zatrzymani mogli wprowadzić na rynek ogromne ilości różnych narkotyków" - napisano w komunikacie.

RadioZET.pl/tvn24/PAP