Dwa lata po powodzi, a wciąż bez domu. „To jest koszmar"

3 min. czytania
11.09.2026 15:59
Obserwuj nas na Google

Dwa lata po katastrofalnej powodzi z września 2024 roku część poszkodowanych wciąż nie odzyskała własnego dachu nad głową. Choć Wody Polskie wykupiły już większość zniszczonych nieruchomości, niektóre rodziny nadal czekają na zakończenie formalności i wypłatę środków.

Powódź 2024
fot. Krzysztof Kaniewski/REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie problemy spotykają osoby poszkodowane po powodzi z 2024 roku.
  • Dlaczego proces wykupu zniszczonych domów się przedłużył.
  • Co mówią Aneta i Alicja na temat wsparcia po powodzi.
  • Jakie trudności napotykają poszkodowani w kontaktach z ubezpieczycielem.

Dwa lata od wielkiej powodzi. Nie wszyscy odzyskali dach nad głową

Mijają dwa lata od wielkiej powodzi, która nawiedziła Polskę we wrześniu 2024 roku. Wody Polskie kończą wykup zniszczonych domów i mieszkań na Ziemi Kłodzkiej. Pieniądze na nowy dach nad głową otrzymało już ponad 100 rodzin, a stare budynki są już w większości wyburzone. 

Problem nie został jednak rozwiązany do końca. Wody Polskie przyznają, że w dwóch przypadkach wcześniej ocenionych pozytywnie, wykupy nie doszły do skutku. W takiej sytuacji znalazły się panie Aneta i Alicja, wcześniej mieszkanki kamienicy przy ul. Chełmońskiego w Kłodzku, z którymi rozmawiało Radio ZET.

- Mijają dwa lata od powodzi. Od tego czasu ja nie mam niestety własnego lokum, w którym czułabym się dobrze, żebym wiedziała, że to jest moje i mogę w nim mieszkać. Czekam na wypłatę środków przez Wody Polskie i żyję w mieszkaniu komunalnym przydzielonym przez burmistrza - mówi pani Aneta. 

- Szkoda, że nie będę mogła w tym mieszkaniu żyć, bo jestem tam już od roku, przyzwyczaiłam się. Większość osób, moich sąsiadów z ulicy tam właśnie mieszka. Oderwanie się od nich będzie dla mnie kolejnym niezbyt miłym przeżyciem - dodaje. 

Sądowa walka z ubezpieczycielem i lekceważenie przez władze

Pani Alicja również przyznaje, że nie skończyła jeszcze spraw formalnych. - Jestem jedyną osobą, która przejmie mieszkanie w ramach zamiany metr za metr. Czekamy na decyzję z ministerstwa, czy pieniądze, które muszę dopłacić, mają być opodatkowane VAT-em. W urzędzie miasta słyszę, że może do końca roku uda nam się spotkać u notariusza - mówi. 

Redakcja poleca

Kobieta zwraca też uwagę na problem z wypłatą pieniędzy z ubezpieczenia. - PZU, mimo złożenia bardzo obszernych dokumentów, wypłaciło nam zaledwie 25 proc. kwoty. Otrzymałam informację, że mieszkałam na 2. piętrze, a więc woda do mnie nie dotarła i nic się nie stało. Nic, poza tym, że straciłam dach nad głową - opowiada pani Alicja i dodaje, że sprawę musiała skierować do sądu. 

- Gdyby nie media i dziennikarze, którzy przez cały ten czas nas wspierali, to nie wiem, gdzie bylibyśmy w tej chwili. To jest koszmar, wśród władz spotkaliśmy naprawdę niewielką grupę ludzi, którzy podeszli do nas z empatią. Bardzo duża część osób, od których bardzo wiele zależało, po prostu nas lekceważyła. Zależało im tylko na tym, żeby wystąpić na briefingu i obiecywać. Żałuję, że od początku nie prowadziłam dzienników, bo to, co musieliśmy załatwiać sami i te obietnice, to są dwa zupełnie różne bieguny - mówi. 

Wykupy miały się zakończyć w 2025 roku

Przypomnijmy, że wykupy zniszczonych mieszkań i domów miały się zakończyć w 2025 roku. Proces przedłużył się, bo zabrakło pieniędzy i konieczna była nowelizacja całej specustawy. 

Filip Szatanik, rzecznik Wód Polskich, tłumaczy, że RZGW Wrocław złożył oferty wykupu wszystkim współwłaścicielom/właścicielom, jedna została odrzucona. „Brak złożenia ofert wykupu dla pozostałych 2 nieruchomości oraz brak wykupu pozostałych 3 nieruchomości wg zaakceptowanych ofert wynika z przyczyn niezależnych od RZGW we Wrocławiu" - dodaje.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET