Policjant wszedł do płonącego budynku. Uratował czteroletnie dziecko i jego ojca

Redakcja
25.01.2019 17:02
Policjant wszedł do płonącego budynku. Uratował czteroletnie dziecko i jego ojca
fot. Shutterstock

Jeden z białogardzkich policjantów starszy sierżant Sebastian Szulc, interweniujący przy pożarze, narażając własne życie, wszedł do zadymionego mieszkania i uratował młodego mężczyznę i jego czteroletnie dziecko.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Starszy sierżant Sebastian Szulc i sierżant sztabowy Marek Stępniewski pełnili służbę w Białogardzie, kiedy otrzymali zgłoszenie o wybuchu i gęstym dymie w posesji przy ul. Mickiewicza.

Dojeżdżając na miejsce, policjanci zobaczyli dym wydobywający się z budynku i wybiegających z niego ludzi. Z ich informacji wynikało, że w mieszkaniu nad miejscem wybuchu są jeszcze ludzie.

Zobacz także

Policjanci weszli do budynku. Szulc pobiegł do mieszkania na piętrze, z którego wydobywał się gęsty dym, a jego kolega sprawdzał, czy mieszkańcy opuścili pozostałe lokale.

Z pierwszego piętra dobiegał głos mężczyzny, który prosił o pomoc w ratowaniu czteroletniego syna. Policjant, nie zważając na zagrożenie, wszedł do lokalu i na rękach wyniósł czteroletniego chłopca, a potem pomógł wydostać się z zagrożonego miejsca jego ojcu.

W policji służy od sześciu lat

Całej trójce ze względu na bardzo gęste zadymienie udzielona została pomoc medyczna. Nikt z uczestników zdarzenia nie odniósł poważnych obrażeń.

Zobacz także

Szulc zaraz po udzieleniu pomocy medycznej wrócił z powrotem do służby. W policji służy od sześciu lat. Ludzkie życie ratuje również jako ratownik medyczny. 

RadioZET.pl/PAP/BM