`

185 tys. osób bez renty wdowiej. System odrzucił ich jeszcze przed wypłatą

3 min. czytania
29.05.2025 14:05
Obserwuj nas na Google

Renta wdowia miała być wsparciem dla milionów seniorów po stracie małżonka. Zanim jednak ZUS zaczął wypłacać pierwsze świadczenia, tysiące osób zostało wykluczonych z systemu. Wszystko przez krytykowane kryterium dochodowe, które wielu seniorom zamyka drogę do pomocy.

emeryci
fot. East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego aż 185 tys. osób straciło prawo do renty wdowiej jeszcze przed rozpoczęciem wypłat?
  • Jakie kryteria trzeba spełnić, aby otrzymać rentę wdowią?
  • Dlaczego nowe świadczenie budzi kontrowersje i co zarzuca mu autorka petycji skierowanej do Sejmu?

Renta wdowia nie dla każdego

Renta wdowia, czyli nowe świadczenie łączące emeryturę lub rentę z częścią renty rodzinnej po zmarłym małżonku, ruszy oficjalnie od 1 lipca. Choć do ZUS wpłynęło już ponad 832 tys. wniosków, okazuje się, że nawet 185 tys. seniorów straciło prawo do pieniędzy, zanim wypłaty się rozpoczęły. Powód? Zgodnie z obowiązującymi przepisami renta wdowia nie może być wypłacana osobom, których dotychczasowe świadczenie przekracza trzykrotność najniższej emerytury. Po marcowej waloryzacji to dokładnie 5636,73 zł brutto. Z danych uzyskanych od ZUS wynika, że tyle – lub więcej – otrzymuje dziś ponad 1,2 mln osób. Wśród nich są setki tysięcy wdów i wdowców, którzy liczyli na nowe wsparcie. 185 tys. z nich nie spełnia wymogu tylko z powodu przekroczenia progu o kilkaset złotych.

"Nie opłaca się pracować"

Tak pisze autorka petycji, która trafiła do sejmowej Komisji ds. Petycji. „Z wielkim rozczarowaniem przyjęłam do wiadomości, kiedy pojawiło się w projekcie ustawy jakże zmienione kryterium dochodowe. […] Pobierana przeze mnie emerytura przekracza trzykrotność najniższej emerytury o około 200 złotych” – pisze wdowa, która przez 40 lat płaciła składki. Teraz nie może skorzystać z pieniędzy, które jej mąż odprowadzał do ZUS. „To nie są pieniądze 'od państwa', tylko uczciwie wpłacane przez mojego męża składki emerytalne” – podkreśla w liście. Jej zdaniem to nie tylko niesprawiedliwe, ale wręcz dyskryminujące: „W moim kraju nie opłaca się uczciwie pracować, bo po latach zostaje się ukaranym przekroczeniem jakiegoś arbitralnego progu.”

Ostatecznie obowiązujące przepisy znacząco odbiegają od pierwotnych zapowiedzi. W czasie prac nad ustawą mówiono o limicie sięgającym trzykrotności średniej emerytury – to dziś blisko 9000 zł. Jednak finalnie przyjęto wariant znacznie niższy – trzykrotność minimalnego świadczenia. 

Redakcja poleca

Renta wdowia - dla kogo? Uważaj na „pułapkę waloryzacyjną”

Prawo do świadczenia mają osoby, które:

  • ukończyły 60 lat (kobiety) lub 65 lat (mężczyźni),
  • były we wspólności majątkowej z małżonkiem,
  • nabyły prawo do renty rodzinnej po jego śmierci,
  • nie zawarły ponownie związku małżeńskiego.

Świadczenie można skonfigurować na dwa sposoby: pobierać 100 proc. własnej emerytury i 15 proc. renty rodzinnej albo odwrotnie. Od 2027 roku ten drugi komponent wzrośnie do 25 proc.

Należy też pamiętać, że z każdym rokiem limit trzykrotności minimalnej emerytury będzie rósł – ale razem z nim rosnąć będą też same świadczenia. Oznacza to, że część osób, które dziś mieszczą się w limicie, po kolejnej waloryzacji mogą go przekroczyć i utracić prawo do renty wdowiej. To ryzyko wpisane w obecny system.

ZUS podkreśla, że wnioski złożone między styczniem a końcem lipca uprawniają do otrzymania świadczenia od 1 lipca – ale tylko, jeśli spełnione są wszystkie kryteria, również finansowe. Te zaś nie dla każdego są sprawiedliwe.

Źródło: Radio ZET/DGP

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET