185 tys. osób bez renty wdowiej. System odrzucił ich jeszcze przed wypłatą
Renta wdowia miała być wsparciem dla milionów seniorów po stracie małżonka. Zanim jednak ZUS zaczął wypłacać pierwsze świadczenia, tysiące osób zostało wykluczonych z systemu. Wszystko przez krytykowane kryterium dochodowe, które wielu seniorom zamyka drogę do pomocy.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego aż 185 tys. osób straciło prawo do renty wdowiej jeszcze przed rozpoczęciem wypłat?
- Jakie kryteria trzeba spełnić, aby otrzymać rentę wdowią?
- Dlaczego nowe świadczenie budzi kontrowersje i co zarzuca mu autorka petycji skierowanej do Sejmu?
Renta wdowia nie dla każdego
Renta wdowia, czyli nowe świadczenie łączące emeryturę lub rentę z częścią renty rodzinnej po zmarłym małżonku, ruszy oficjalnie od 1 lipca. Choć do ZUS wpłynęło już ponad 832 tys. wniosków, okazuje się, że nawet 185 tys. seniorów straciło prawo do pieniędzy, zanim wypłaty się rozpoczęły. Powód? Zgodnie z obowiązującymi przepisami renta wdowia nie może być wypłacana osobom, których dotychczasowe świadczenie przekracza trzykrotność najniższej emerytury. Po marcowej waloryzacji to dokładnie 5636,73 zł brutto. Z danych uzyskanych od ZUS wynika, że tyle – lub więcej – otrzymuje dziś ponad 1,2 mln osób. Wśród nich są setki tysięcy wdów i wdowców, którzy liczyli na nowe wsparcie. 185 tys. z nich nie spełnia wymogu tylko z powodu przekroczenia progu o kilkaset złotych.
"Nie opłaca się pracować"
Tak pisze autorka petycji, która trafiła do sejmowej Komisji ds. Petycji. „Z wielkim rozczarowaniem przyjęłam do wiadomości, kiedy pojawiło się w projekcie ustawy jakże zmienione kryterium dochodowe. […] Pobierana przeze mnie emerytura przekracza trzykrotność najniższej emerytury o około 200 złotych” – pisze wdowa, która przez 40 lat płaciła składki. Teraz nie może skorzystać z pieniędzy, które jej mąż odprowadzał do ZUS. „To nie są pieniądze 'od państwa', tylko uczciwie wpłacane przez mojego męża składki emerytalne” – podkreśla w liście. Jej zdaniem to nie tylko niesprawiedliwe, ale wręcz dyskryminujące: „W moim kraju nie opłaca się uczciwie pracować, bo po latach zostaje się ukaranym przekroczeniem jakiegoś arbitralnego progu.”
Ostatecznie obowiązujące przepisy znacząco odbiegają od pierwotnych zapowiedzi. W czasie prac nad ustawą mówiono o limicie sięgającym trzykrotności średniej emerytury – to dziś blisko 9000 zł. Jednak finalnie przyjęto wariant znacznie niższy – trzykrotność minimalnego świadczenia.
Renta wdowia - dla kogo? Uważaj na „pułapkę waloryzacyjną”
Prawo do świadczenia mają osoby, które:
- ukończyły 60 lat (kobiety) lub 65 lat (mężczyźni),
- były we wspólności majątkowej z małżonkiem,
- nabyły prawo do renty rodzinnej po jego śmierci,
- nie zawarły ponownie związku małżeńskiego.
Świadczenie można skonfigurować na dwa sposoby: pobierać 100 proc. własnej emerytury i 15 proc. renty rodzinnej albo odwrotnie. Od 2027 roku ten drugi komponent wzrośnie do 25 proc.
Należy też pamiętać, że z każdym rokiem limit trzykrotności minimalnej emerytury będzie rósł – ale razem z nim rosnąć będą też same świadczenia. Oznacza to, że część osób, które dziś mieszczą się w limicie, po kolejnej waloryzacji mogą go przekroczyć i utracić prawo do renty wdowiej. To ryzyko wpisane w obecny system.
ZUS podkreśla, że wnioski złożone między styczniem a końcem lipca uprawniają do otrzymania świadczenia od 1 lipca – ale tylko, jeśli spełnione są wszystkie kryteria, również finansowe. Te zaś nie dla każdego są sprawiedliwe.
Źródło: Radio ZET/DGP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET