350 tys. dolarów za bilet z pustyni. Tak najbogatsi uciekają z Dubaju
Zamknięte lotniska, odwołane loty i tysiące uwięzionych pasażerów – napięcie w Zatoce Perskiej uderzyło w globalny transport lotniczy. Gdy część turystów bezskutecznie szuka alternatywnych połączeń, najzamożniejsi wybierają rozwiązania dostępne tylko dla nielicznych.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego tysiące osób utknęło w Dubaju i Abu Zabi.
- Jak wygląda alternatywna trasa ewakuacji przez Arabię Saudyjską.
- Ile kosztuje prywatna ucieczka z regionu objętego kryzysem.
Z Dubaju do Europy za 350 tys. dolarów. Luksusowa ewakuacja najbogatszych
Eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie sparaliżowała ruch lotniczy w Zatoce Perskiej. Po atakach USA i Izraela na cele w Iranie oraz odwetowych uderzeniach Teheranu w regionie doszło do poważnych zakłóceń – uszkodzona została m.in. infrastruktura w Zjednoczone Emiraty Arabskie, Bahrajnie, Katarze i Kuwejcie. Tysiące pasażerów utknęło w Dubaju i Abu Zabi, a kolejne loty są odwoływane.
Największe lotnisko regionu – Dubai International Airport – zostało zamknięte, co wywołało efekt domina w globalnej siatce połączeń. Turyści koczują na parkingach i w hotelach, próbując znaleźć alternatywną drogę powrotu do Europy czy Azji.
Ucieczka przez Oman? Tylko teoretycznie
Początkowo część podróżnych ruszyła samochodami w stronę Omanu. Z Dubaju do granicy jest około 100 kilometrów, a do lotniska w Muskacie – ponad 400 km. Jeszcze na początku tygodnia w rozkładzie portu lotniczego w Maskat widniały połączenia do europejskich miast, m.in. Pragi, Londynu czy Monachium.
Szybko jednak okazało się, że i tam sytuacja staje się napięta. Terminale zaczęły się przepełniać, a kolejne rejsy były odwoływane. Alternatywna trasa przestała być realnym rozwiązaniem dla masowego ruchu.
10 godzin przez pustynię i prywatny odrzutowiec
Jak informuje "Daily Mail", powołując się na ustalenia serwisu Semafor.Dla najbogatszych znalazła się jednak inna opcja – znacznie droższa, ale skuteczniejsza. Kluczowym punktem ewakuacji stał się Rijad w Arabii Saudyjskiej. Prywatne firmy ochroniarskie organizują konwoje SUV-ów, które przewożą klientów z Dubaju do saudyjskiej stolicy. Podróż przez pustynię trwa około 10 godzin. Na miejscu czekają już czarterowane prywatne odrzutowce gotowe do startu w kierunku Europy.
Koszt takiej operacji może sięgać nawet 350 tys. dolarów za wynajem prywatnego odrzutowca. To kwota poza zasięgiem przeciętnego turysty, ale akceptowalna dla kadry zarządzającej globalnych instytucji finansowych czy bardzo zamożnych osób przebywających w regionie służbowo.
"Wśród ewakuowanych znaleźli się wysocy rangą przedstawiciele globalnych firm finansowych oraz zamożne osoby, które przebywały w regionie na urlopie lub w sprawach służbowych" — podaje Semafor.
Kto chętny? Rodziny, osoby prywatne, korporacje
O skali zainteresowania mówi również przedstawiciel branży bezpieczeństwa: "Zgłaszają się do nas różni klienci - rodziny, osoby prywatne oraz korporacje, które chcą opuścić region albo z obawy o bezpieczeństwo, albo z powodów biznesowych, bo po prostu muszą mieć możliwość podróżowania" - powiedział Ian McCaul z brytyjskiej firmy ochroniarskiej Alma Risk.
Dodatkowym atutem tej trasy są złagodzone przepisy wizowe w Arabii Saudyjskiej. Wiele narodowości może uzyskać wizę po przylocie, bez wcześniejszej procedury administracyjnej. W obecnych warunkach to czyni Rijad jedną z nielicznych realnych dróg ucieczki z regionu ogarniętego kryzysem.
Źródło: Radio ZET/Daily Mail
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET