4-dniowy dzień pracy obniży pensje? Zandberg: cywilizacyjny wybór był słuszny

3 min. czytania
04.09.2023 10:43
Obserwuj nas na Google

Adrian Zandberg, współprzewodniczący partii Razem, zapostulował w audycji „Gość Radia ZET” wprowadzenie 35-godzinnego tygodnia pracy. Polityk odpowiedział na pytanie Bogdana Rymanowskiego dotyczącego równoczesnego obniżenia pensji.

Adrian Zandberg
fot. Stanislaw Bielski/REPORTER/East News

Praca przez 4 dni w tygodniu – taką propozycją chce przyciągnąć wyborców Lewica. Czy jednak obniżenie liczby godzin pracujących z 40 do 35 tygodniowo nie pociągnie ze sobą obniżek pensji? Takie pytanie zadał Bogdan Rymanowski podczas dociekania, jakie skutki dla Polaków miałoby spełnienie postulatów o krótszej pracy. W sondzie Radia ZET nasi słuchacze i czytelnicy wyrazili własne zdanie na ten temat: 59 procent było za, 41 procent przeciw zmianom.

35 godzin pracy w tygodniu. Polakom grożą obniżki pensji?

W jaki sposób politycy chcą zmusić pracodawców, żeby wraz z obniżeniem czasu pracy nie obniżali wynagrodzeń? Takie pytanie usłyszał w „Gościu Radia ZET” Adrian Zandberg przekonujący do pomysłu 35-godzinnego tygodnia pracy.

Oglądaj

- Dzisiaj to nie ten czy inny polityk zmusza pracodawcę do wypłacanie takich czy innych pensji, tylko rynek. Mamy dobrą sytuację na rynku pracy, która pozwala na to, żeby iść do przodu z postępowymi reformami. W Polsce jest obecnie dość niski poziom bezrobocia. Jeśli ktoś chce dziś w Polsce pchać pensje w dół, no to powiedzmy sobie otwarcie, siły rynkowe będą im to utrudniać – odpowiedział Zandberg. Współprzewodniczący Razem podkreśli, że propozycja skrócenia czasu pracy nie przewiduje odgórnego narzucania sposobu, na jaki ma być wdrożona w konkretnych przedsiębiorstwach.

- My chcemy to zrobić nieco bardziej elastycznie. Nasza propozycja jest taka, żebyśmy stopniowo zeszli do 35 godzin pracy w tygodniu w ciągu jednej kadencji. Ale chcemy, żeby decyzję o tym, czy to mają być 4 dni pracy, czy też te 35 godzin ma być rozłożone na 5 dni, były podejmowane „na dole”, no bo ludzie najlepiej wiedzą, w jaki sposób najsensowniej zorganizować swoją pracę. W różnych branżach wygląda to w różny sposób. Najlepszy sposób na to, żeby sensownie wdrażać zmiany jest taki, żeby ludzie się ze sobą dogadali. My wierzymy w dialog społeczny – zadeklarował polityk.

Redakcja poleca

Bogdan Rymanowski dopytywał, skąd przeświadczenie, że krótsza pracy nie będzie oznaczać niższych pensji. - Wiemy to z doświadczenia krajów, które już czas pracy obniżały, mówię o krajach Europy Zachodniej, ale także o naszych, polskich doświadczeniach. Przypominam, że w Polsce schodziliśmy z 42 godzin pracy na 40 godzin nie obniżając wynagrodzeń – odparł Adrian Zandberg.

- Mamy doświadczenie nasze polskie z obniżenia czasu pracy: nie tylko trzymywaliśmy jednocześnie wynagrodzenia, lecz także szły one stopniowo w górę. Wiemy, jak to zrobić. To nie jest jakaś nowa rzecz, której nigdy w Polsce nie próbowaliśmy. 100 lat temu, kiedy nasi poprzednicy z PPS-u walczyli o wprowadzenie 8-godzinnego dnia pracy w Polsce można było powiedzieć, że to być pomysł zupełnie szalony i nowatorski i że nie wiadomo w jaki sposób to w ogóle zadziała. Ale dziś już wiemy, jak to zadziałało: zadziałało dobrze. Cywilizacyjny wybór był słuszny, chcemy po prostu iść dalej tą samą drogą – podsumował współprzewodniczący Razem.

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET