Orlen wypowiedział umowy stacjom zawyżającym ceny. Zostały bez paliwa
Na stacje paliw zajechało szaleństwo – Polacy ustawiają się w długie kolejki, żeby zatankować samochody. To wynik obaw wzniecanych przez działania dezinformacyjne: benzyny ani oleju napędowego nie zabraknie, nawet jeśli dostawy z Rosji zmaleją lub zostaną odcięte. Ogromny popyt wykorzystują niektórzy właściciele stacji, znacznie zwiększając ceny. Orlen wypowiedział im za to umowy.
Wojna w Ukrainie sprawiła, że ceny paliw poszły w górę. Rynki spodziewają się, że dostawy z Rosji mogą ulec zakłóceniu, czy to wskutek nałożonych na agresora sankcji, czy w ramach działań odwetowych mających stanowić cios w gospodarki państw zachodnich. Analitycy spodziewają się, że już niedługo cena za litr benzyny lub oleju napędowego może znowu przekroczyć 6 zł, i to pomimo obniżenia VAT-u i akcyzy.
W sieci pojawiły się zdjęcia pokazujące, że ceny na niektórych stacjach nieproporcjonalnie wzrosły. Prezes UOKiK zapowiedział przeprowadzenie kontroli, a Orlen z właścicielami obiektów sprzedających paliwa nawet za 10 zł za litr błyskawicznie rozwiązał umowy, odcinając dostawy.
Orlen i UOKiK pilnują cen na stacjach. Kary za sprzedawanie zbyt drogo
Dezinformacyjna ofensywa przeprowadzona w internecie wywołała panikę wśród kierowców, którzy rozpoczęli szturm na stacje paliw. Zapotrzebowanie zwiększyło się tak bardzo, że na niektórych obiektach, położonych na wchodzie Polski, benzyny i oleju napędowego chwilo zabrakło. Stacje wznawiają działalność i sprzedaż po wizytach cystern z dostawami.
Daniel Obajtek, szef Orlenu, publicznie uspokajał: nie ma możliwości, żeby paliwa naprawdę zabrakło, Polska wystarczająco zdywersyfikowała źródła dostaw ropy i nie jest uzależniona od dostaw z Rosji. Oznajmił ponadto, że Koncern przykłada ogromną wagę do prób wykorzystania obaw przed skutkami wojny i będzie wyciągać bezwzględne konsekwencji w przypadku zawyżania cen.
Do ofensywy przeciwko próbom wykorzystywania sytuacji do manipulowania cenami przyłączył się także Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, który zapowiedział dywanowe naloty instytucji kontrolnych.
- W związku ze wzrostem sprzedaży na naszych stacjach informujemy, że dostawy paliw są w pełni zabezpieczone i wszyscy nasi klienci będą obsłużeni. Dotyczy to rynku hurtowego i detalicznego – informował wcześniej na Twittterze Daniel Obajtek.
Ewentualne braki na stacjach paliw są więc tylko przejściowe i wynikają ze zwiększonego gwałtownie popytu. Gdy skutki akcji dezinformacyjnej miną, paliwa będzie można kupować bez przeszkód i w uczciwie wyznaczonej cenie.
RadioZET.pl
Wojna w Ukrainie na żywo:
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET