Wojna na Ukrainie. Paliwo wkrótce po 6 zł, nic nie da się zrobić
Rosyjskie wojska rozpoczęły inwazję na Ukrainę, atakowane są obiekty wojskowe, a z powodu wybuchów ewakuowana została ludność Kijowa. Na napaść Rosji rynek zareagował błyskawicznie: cena baryłki ropy przebiła 100 dolarów. Spełnia się czarny scenariusz: paliwa na stacjach znów mogą kosztować powyżej 6 zł za litr.
Wojna na Ukrainie rozpoczęła się: z rozkazu Władimira Putina rosyjskie wojska przekroczyły granicę. CNN podaje, że są już setki rannych cywili. Polskie wojsko jest w stanie gotowości, a NATO najprawdopodobniej zwiększy siły stacjonujące w naszym kraju. Atak Rosji na Ukrainę i jego skutki relacjonujemy na żywo na RadioZET.pl.
Inwazja ma już wymierne skutki gospodarcze: cena baryłki ropy na rynku hurtowym przebiła 100 dolarów za baryłkę, a złoty zaczął tracić na wartości. Zaczyna ziszczać się czarny scenariusz, przez którym ostrzegali na naszych łamach analitycy z BM Reflex: już na początku marca 2022 litr paliwa może znowu kosztować powyżej 6 zł. I to pomimo obniżonej akcyzy oraz zredukowanej stawki VAT.
Wojna na Ukrainie. Ceny ropy rosną po ataku Rosji
Utrzymujące się na granicy ukraińsko-rosyjskiej napięcie odbiło się na rynku ropy: w oczekiwaniu na rozwój sytuacji ceny baryłki ropy wzrosły do okolic 100 dolarów. Podwyżka dotrze do Polski na przełomie lutego i marca 2022 roku: Rafał Zywert z BM Reflex wyliczył dla nas, że spodziewać można się wzrostu cen za litr o koło 10-15 groszy.
Ta prognoza została jednak postawiona zanim Rosja zaatakowała Ukrainę. Reakcja rynków będzie więc znacznie bardziej gwałtowna: wiele wskazuje na to, że cena za baryłkę przekroczy nawet 120 dolarów. A to boleśnie odczują kierowcy tankujący auta.
Znacznie wyższych podwyżek można się spodziewać w razie wybuchu pełnowymiarowego konfliktu i ewentualnego nałożenia sankcji na rosyjską ropę i gaz. W takim czarnym scenariuszu można się spodziewać, że ceny hurtowe podskoczą do 120 dolarów za baryłkę, co oznaczać będzie wzrost cen na polskich stacjach o około 70 groszy na litrze. Paliwo znowu przekroczyłoby wtedy granicę 6 zł.
Ekspert wytłumaczył, że Rosja może dyktować Europie warunki z pozycji siły, gdyż nie ma praktycznej możliwości stworzenia alternatywy dla dostarczanych przez Putina surowców energetycznych.
- Zachód, uzależniony od dostaw ropy i gazu, nie ma jak pozyskać odpowiednich ilości z innych źródeł. W przypadku ropy naftowej mowa jest o około 2 mln baryłek dziennie. Kraje OPEC nie będą w stanie szybko zwiększyć wydobycia, gdyż nie mają wolnych mocy przerobowych. Na dodatek współpracują z Rosją w ramach OPEC+, więc nawet nie wiadomo, czy byłoby skłonne zwiększyć podaż, żeby obniżyć ceny, na których same zarabiają. Zdjęcie sankcji z Iranu także nie rozwiązałoby sprawy, gdyż wydobycia i sprzedaży ropy nie uda się zorganizować w ciągu miesiąca – a takimi zapasami dysponują kraje Zachodu –nakreślił sytuację Rafał Zywert.
USA zapowiedziały już, że rozmowy z Iranem na temat zdjęcia sankcji na eksport ropy naftowej powinny zakończyć się w ciągu kilku dni. Oznaczać to może, że Zachód rzeczywiście rozważa nałożenie na Rosję drastycznych sankcji i chce zminimalizować niekorzystny wpływ ograniczeń na własną gospodarkę. W reakcji na zamrożenie certyfikacji Nord Stream 2 Niemcy usłyszeli w odpowiedzi „witamy w nowym świecie, gdzie Europa płaci za gaz 2000 euro za 1000 metrów sześciennych”. Obecne ceny są kilkukrotnie niższe.
RadioZET.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET