Polska nie ma gazowego planu B. „Będziemy musieli prosić Niemców o wsparcie”
To będzie wyjątkowo ciężka zima, a gazu może zabraknąć - takie alarmy wybrzmiewały w całej Europie. Polski rząd zapewnił, że nasz kraj jest bezpieczny energetycznie. Innego zdania są eksperci, którzy zapowiedzieli, że prawdopodobnie będziemy musieli prosić Niemców o wsparcie.
Gaz z Rosji przestał płynąc do Polski całkowicie. Dzięki planowanemu uruchomieniu Baltic Pipe nie było to postrzegane jako duże zagrożenie – dostawy Gazpromu miały być w pełni zastąpione gazem od Norwegów, a w międzyczasie Polska miała polegać na dostawach do gazoportu.
Sytuacja się jednak skomplikowała: eksperci alarmowali, że udało się zakontraktować gaz tylko na część przepustowości Baltic Pipe. Magazyny, mimo że pełne, są relatywnie małe i nie wystarczą do zaspokojenia pełni potrzeb obywateli i przemysłu przez długi czas. Może się okazać, że żeby przetrwać zimę, będziemy musieli prosić o pomoc naszych zachodnich sąsiadów.
Polska nie poradzi sobie sama w zimie? „Potrzebna będzie pomoc”
Polska nie musi wprowadza programu oszczędzania energii – zadecydował rząd. W części krajów Wspólnoty wprowadzono już pierwsze ograniczenia dotyczące zużycia energii elektrycznej oraz gazu. Zdecydowano się także na obniżenie temperatury, do jakiej będą ogrzewane pomieszczenia. Ma się to przełożyć na zredukowanie zużycia gazu o 15 procent.
W Polsce z powodu wysokich cen gazu produkcję postanowił wstrzymać Anwil oraz Grupa Azoty. Doprowadziło to do sporego poruszenia wśród producentów żywności, którzy zaczęli obawiać się braku dostaw dwutlenku węgla, niezbędnego do utrzymania procesów produkcyjnych.
- Scenariusz, że Polska będzie musiała prosić Niemców o pomoc w zapewnieniu dostaw gazu jest coraz bardziej prawdopodobny. Może być to konieczne nie tylko z powodu niedopiętych kontraktów na Baltic Pipe, ale przede wszystkim z powodu braku wdrożenia przez nasz rząd racjonalnej polityki korzystania z gazu – powiedział serwisowi money.pl Robert Cheda, ekspert Fundacji im. Kazimierza Puławskiego.
Z powodu działań rządu zmieniła się percepcja Polski na arenie międzynarodowej. Niemiecka gazeta „Handelsblatt” napisała, że jeszcze do niedawna nasz kraj potrzegany był jako najlepiej radzący sobie z kwestiami bezpieczeństwa energetycznego dzięki Baltic Pipe. Teraz jednak, ze względu na brak informacji o zawarciu kontraktów na dostawy z Norwegii, sytuacja zmieniła się diametralnie.
Z tego powodu rośnie zagrożenie, że Polska z powodu braku gazu będzie musiała „prosić o pomoc Niemcy i szukać wsparcia w sprawie energii u tego kraju, który z powodu swojej zależności gazowej od Rosji był besztany na arenie międzynarodowej”.
Potencjalne kłopoty Polski wynikają z zakręcenia kurka w Nord Stream 1. Polska korzystała z rewersu w Lasowie na granicy polsko-niemieckiej, odkupując gaz od naszych sąsiadów. Możliwość ta została jednak ograniczona i pojawiła się konieczność pobierania gazu z magazynów.
- Taki sposób zarządzania zasobami magazynowymi zawsze się odbywał, ale działo się to w okresie, gdy gaz docierał do Polski bez żadnych problemów. Obecna sytuacja jest jednak inna. Warto w tym momencie postawić pytanie, skoro korzystamy już z gazu z magazynów, to w jaki sposób uzupełnimy te zapasy? Skąd je weźmiemy? – stwierdził Marek Kossowski.
RadioZET.pl/money.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET