`

AI wynajmuje ludzi do pracy. To może zmienić rynek zatrudnienia

3 min. czytania
04.04.2026 06:00
Obserwuj nas na Google

Sztuczna inteligencja zaczyna wynajmować ludzi do pracy w świecie rzeczywistym. To nie futurystyczna wizja – nowa platforma Rent-a-Human już testuje, jak algorytmy mogą zlecać zadania ludziom, zmieniając zasady odpowiedzialności, wynagrodzeń i samego rynku pracy.

Mężczyzna w granatowej koszulce trzyma telefon, na którym otwarta jest aplikacja do terapii.
fot. Matt Fowler KC

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak działa platforma pozwalająca AI zlecać zadania ludziom.
  • Dlaczego eksperci ostrzegają przed rozmyciem odpowiedzialności za pracę wykonywaną przez ludzi na zlecenie algorytmów.
  • Czy sztuczna inteligencja może w przyszłości stać się pracodawcą.

AI wynajmuje ludzi do pracy. Nowa platforma może zmienić rynek zatrudnienia

Platformy, na których sztuczna inteligencja zleca ludziom zadania w świecie fizycznym, jeszcze niedawno wydawały się futurystyczną wizją. Dziś stają się rzeczywistością i otwierają nowy rozdział w relacjach między technologią a rynkiem pracy. Eksperci podkreślają jednak, że choć to na razie eksperyment, jego konsekwencje mogą być poważne – od rozmycia odpowiedzialności po pogłębienie cyfrowego prekariatu.

Na początku lutego 2026 r. uruchomiono platformę Rent-a-Human, która pozwala agentom sztucznej inteligencji zlecać ludziom wykonywanie zadań w świecie fizycznym. Projekt powstał jako szybki eksperyment technologiczny, którego celem było sprawdzenie, jak systemy AI mogą działać poza środowiskiem cyfrowym, wykorzystując człowieka jako „warstwę fizyczną”.

Jak podkreśla socjolog i badacz transformacji cyfrowej dr Alek Tarkowski, do zjawiska należy podchodzić z dystansem. - To bardzo ciekawy przypadek, ale też taki, który wymaga pewnego zdystansowania się od narracji technologicznego przełomu - stwierdza.

Model działania przypomina rynek usług: użytkownicy oferują swój czas i umiejętności, a agenci AI wyszukują wykonawców i zlecają im zadania – od wizyt w urzędach i zdobywania dokumentów po działania promocyjne czy performatywne. Rozliczenia odbywają się w kryptowalutach. Eksperci zwracają uwagę, że platforma nie jest całkowitą rewolucją, lecz raczej rozwinięciem znanych modeli pracy platformowej. Od lat funkcjonują systemy, w których algorytmy przydzielają zadania, kontrolują wykonawców i rozliczają ich z efektów pracy.

Nowy element polega jednak na ukryciu zleceniodawcy za warstwą technologii. - Rent-a-Human wpisuje się w ten trend, ale wprowadza nowy element: ukrycie zleceniodawcy za warstwą algorytmu - zauważa Tarkowski. W praktyce oznacza to, że coraz trudniej ustalić, kto faktycznie odpowiada za zlecenie: twórca systemu, operator platformy czy użytkownik, który uruchomił agenta AI.

Redakcja poleca

Człowiek jako „interfejs” dla algorytmu

Platforma dobrze pokazuje ograniczenia obecnej generacji sztucznej inteligencji. Systemy AI potrafią analizować dane, generować treści i podejmować decyzje w świecie cyfrowym, ale nie są w stanie działać fizycznie. Dlatego potrzebują ludzi jako pośredników – osób, które pójdą w konkretne miejsce, wykonają zdjęcia, zdobędą dokumenty czy przeprowadzą rozmowę z innymi ludźmi. W tym sensie człowiek staje się fizycznym przedłużeniem algorytmu.

Część zleceń ma realny sens ekonomiczny, inne mają charakter eksperymentalny i badają reakcje społeczne na polecenia wydawane przez AI. To pokazuje, że projekt jest nie tylko narzędziem biznesowym, ale także testem społecznym.

Największe wątpliwości budzi kwestia odpowiedzialności prawnej. Już dziś systemy prawne mają trudności z określeniem statusu pracowników platformowych, a wprowadzenie AI jako pośrednika dodatkowo komplikuje sytuację.  –  Może się okazać, że odpowiedzialność ulega rozproszeniu – i w praktyce trudno ją przypisać komukolwiek – ostrzega ekspert.

Europa próbuje odpowiadać na te wyzwania poprzez regulacje dotyczące sztucznej inteligencji i pracy platformowej, jednak tempo rozwoju technologii jest znacznie szybsze niż proces legislacyjny.

Kryptowaluty i równoległa gospodarka pracy

Istotnym elementem platformy są rozliczenia w kryptowalutach, które pozwalają funkcjonować poza tradycyjnymi systemami finansowymi. To zwiększa elastyczność, ale jednocześnie ogranicza kontrolę podatkową i regulacyjną.

W praktyce może to prowadzić do powstawania równoległej gospodarki pracy – bez składek, zabezpieczeń społecznych i przejrzystych zasad wynagradzania. Szczególnie widać to w kontekście globalizacji pracy cyfrowej, gdzie zadania trafiają często do osób z krajów o niższych dochodach.

Ghost work i cyfrowy prekariat

Platformy takie jak Rent-a-Human wpisują się w szerszy trend tzw. ghost work – pracy ukrytej za działaniem systemów AI. W wielu przypadkach to ludzie oznaczają dane, moderują treści czy trenują modele językowe, choć użytkownicy widzą jedynie efekt działania algorytmu. Nowy model może ten proces pogłębić, ponieważ algorytmy mogą samodzielnie wyszukiwać wykonawców, dzielić zadania i optymalizować koszty, a rola człowieka jako zleceniodawcy będzie coraz mniej widoczna. Na razie Rent-a-Human pozostaje projektem eksperymentalnym i ma także charakter marketingowy, jednak część podobnych inicjatyw może w przyszłości przekształcić się w trwałe modele biznesowe.

Eksperci podkreślają, że kluczowe będzie zachowanie równowagi – ani ignorowanie takich projektów, ani bezkrytyczne uznawanie ich za rewolucję. Rozwój AI na rynku pracy jest nieunikniony, ale jego skutki będą zależały od regulacji, decyzji politycznych i społecznej kontroli nad technologią.

Źródło: Radio ZET/PAP

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET