Polacy klikają „wyślij” i nie sprawdzają PIT-u. Mogą stracić pieniądze
Coraz więcej podatników korzysta z automatycznego rozliczenia PIT przygotowanego przez administrację skarbową. To rozwiązanie kusi Polki i Polaków, ale to może być kosztowny błąd, jeśli nie dokonuje się weryfikacji danych. Dlaczego warto sprawdzać rozliczenie?
Z tego artykułu dowiesz się:
- Co oznacza automatyczne zatwierdzenie PIT przez system fiskusa.
- Dlaczego automatyczne rozliczenie PIT może być niekorzystne.
- Jakie ulgi należy samodzielnie uwzględnić w rozliczeniu PIT.
- Jakie kroki należy podjąć, by zweryfikować poprawność własnego PIT.
Miliony Polaków wysyłają PIT bez sprawdzenia
Jak wynika z ubiegłorocznych danych Ministerstwa Finansów, udostępnionej po „kampanii” rozliczeń podatkowych za 2024 rok, niemal 25 proc. wszystkich deklaracji PIT, około 6 mln, zostało automatycznie zatwierdzonych w systemie fiskusa bez żadnej ingerencji podatników. Oznacza to, że co czwarty podatnik nie dokonał osobistego sprawdzenia dokumentu, ani nie uzupełnił swoich zeznań – wielu osób straciło w ten sposób przysługujące im ulgi.
Doradczyni podatkowa e-pity Monika Piątkowska wylicza, dlaczego automatyczne rozliczenie PIT-u może być dla nas niekorzystne. – Musimy pamiętać, że automatyczny system nie zna naszej aktualnej sytuacji życiowej – nie wie o uldze na internet, termomodernizacji czy oddanej krwi. To my musimy wskazać te odliczenia – tłumaczy ekspertka.
Piątkowska podkreśla, że chodzi także o weryfikację danych. System zaciąga je od pracodawców bez weryfikacji, a ewentualne błędy kadrowe stają się błędami podatnika. – Samodzielna weryfikacja jest kluczowa także dlatego, że pozwala skorygować błędy w kwotach przychodów czy składek, które mogły pojawić się na etapie wystawiania PIT-11 przez pracodawcę. Poświęcenie tych niespełna trzech minut to często inwestycja w zwrot rzędu kilku tysięcy złotych – przekonuje specjalistka e-pity.
Polacy znów zostawiają PIT na ostatnią chwilę
Z danych na temat bieżących zeznań podatkowych Polek i Polaków, uzyskanych przez inFakt, wynika, że niemal połowa z nich zostawiła rozliczenie na ostatnią chwilę. Na 22 kwietnia 2026 roku było ich dokładnie 14 298 893. Jednocześnie niemal 13,5 mln z nich trafiło drogą elektroniczną, a tylko nieco ponad 700 tys. tradycyjnie w wersji papierowej.
Rozliczenia, które już zostały przesłane fikusowi, w większości należeć mogą do osób, które zdecydowały się swój PIT zweryfikować. Te, które należą do 25 proc. podatników korzystających z rozliczenia automatycznego, najpewniej jeszcze czekają. Właśnie 30 kwietnia tuż przed północą system automatycznie zaakceptuje te zeznania podatkowe, uznając je za złożone w wersji przygotowanej przez urzędników. To oznacza, że wina za ewentualne błędy leży po stronie podatnika. Aby tego uniknąć, warto jeszcze swoje rozliczenie sprawdzić.
Checklista „last minute” – co sprawdzić do 30 kwietnia?
Aby zmaksymalizować zwrot podatku, należy zweryfikować:
- Poprawność danych, porównać kwoty z Twoich PIT-11 z danymi w systemie – pomyłki w kadrach się zdarzają,
- Ulgi rodzinne: upewnić się, że system uwzględnił np. dzieci, sprawdzić, czy wspólne rozliczenie z małżonkiem nie jest korzystniejsze,
- Wydatki własne: samodzielnie dopisać ulgę na internet, darowizny, krwiodawstwo czy ulgę rehabilitacyjną – fiskus tego nie zrobi,
- Wsparcie OPP, jeśli chcemy przekazać 1,5% podatku dla wybranej organizacji.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET