Tutaj zaczyna brakować paliwa. Problem dotyczy kolejnych stacji

2 min. czytania
21.10.2026 09:12
Obserwuj nas na Google

Na części stacji benzynowych w Nadrenii nie da się obecnie zatankować każdego rodzaju paliwa. W niektórych miejscach problem znika po kilku godzinach, w innych kierowcy muszą liczyć się z opóźnieniami w dostawach. To nie jest jeszcze powód do paniki, ale sytuacja pokazuje, jak szybko problemy z transportem mogą przełożyć się na zwykłe tankowanie.

Dystrybutor paliwa z zieloną wylewką włożony w otwór tankowania pojazdu.
fot. Krzysztof Palczewski / ArtService / Forum

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego na części stacji zaczyna brakować wybranych rodzajów paliwa.
  • Co może czekać kierowców w najbliższych dniach.
  • Czy sytuacja może przerodzić się w większy problem z dostawami.

Braki paliwa. Kierowcy w Nadrenii zaczynają mieć problem z tankowaniem

W Siegburgu na jednej ze stacji Aral chwilowo zabrakło paliwa Ultimate. Wcześniej niedostępne były tam także diesel i Super E10. Dostawy zostały już uzupełnione, jednak podobne przypadki pojawiają się również w innych miejscowościach.

W Rommerskirchen przejściowe problemy z dostępnością wybranych paliw odnotowały dwie stacje – Aral oraz TotalEnergies. Nie chodzi więc o jedną awarię czy pojedynczą stację. Problem ma szersze tło.

Jak przekazuje WDR, właściciele stacji zauważają jeszcze jeden efekt całej sytuacji. Klienci zaczęli dokładniej sprawdzać, czy w ogóle warto jechać na stację. W Königswinter na jednej ze stacji przez około dwie godziny nie było jednego z rodzajów paliwa. Choć dostawy szybko wróciły do normy, część kierowców jeszcze przez kilka dni telefonowała przed przyjazdem.

To niewielki epizod, ale dobrze pokazuje problem: gdy informacja o braku paliwa zaczyna krążyć, klienci tracą pewność, czy na najbliższej stacji znajdą to, czego potrzebują.

Winny jest transport

Źródłem kłopotów jest sytuacja na Renie. Poziom wody w rzece jest bardzo niski, a to ma bezpośrednie znaczenie dla transportu towarów.

Statki przy niskim stanie wody nie mogą pływać z pełnym obciążeniem. Oznacza to mniej przewożonego paliwa podczas jednego rejsu i konieczność organizowania dodatkowych transportów innymi drogami. Problem w tym, że ciężarówki i kolej nie są w stanie z dnia na dzień przejąć całego ładunku, który normalnie przewożony jest rzeką.

Drugim powodem czasowym braków paliwa jest zwiększony popyt na stacjach benzynowych.

Na razie bez scenariusza kryzysowego

Branża paliwowa nie sygnalizuje obecnie masowych niedoborów. Stowarzyszenie en2x informuje o ograniczeniach w transporcie rzecznym, ale nie otrzymało zgłoszeń wskazujących na powszechny problem z zaopatrzeniem. Podobne stanowisko przedstawia Aral. Firma przyznaje, że w Nadrenii występowały przejściowe ograniczenia, ale zapewnia, że są one rozwiązywane.

Oznacza to, że kierowcy mogą natrafić na stacji na brak konkretnego paliwa, jednak nie ma obecnie podstaw, by zakładać, że problem obejmie cały region czy Niemcy.

Redakcja poleca

Teraz wszystko w rękach pogody

Sytuację może poprawić zwykły deszcz – ale potrzebne są większe opady w całym dorzeczu Renu, a nie tylko lokalna ulewa. Prognozy dają jednak pewną nadzieję. Modele meteorologiczne przewidują opady, które powinny zwiększyć ilość wody spływającej do Renu. W Kolonii poziom rzeki może dzięki temu wzrosnąć do około 150–175 centymetrów. Czy tak się stanie? Tego na razie nie wiadomo. Prognozowane opady mogą się jeszcze zmienić.

Jedno jest pewne: jeśli Ren pozostanie płytki, dostawy paliwa będą bardziej wymagającym zadaniem. A dla kierowcy może to oznaczać coś bardzo prostego – konieczność sprawdzenia przed wyjazdem, czy na wybranej stacji rzeczywiście uda się zatankować.

Źródło: Radio ZET/WDR

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET