`

Ceny piwa drastycznie wzrosną? Nowy plan rządu budzi kontrowersje

2 min. czytania
04.02.2025 13:22
Obserwuj nas na Google

Ministerstwo Zdrowia rozważa wprowadzenie minimalnej ceny za gram alkoholu, co mogłoby przede wszystkim prowadzić do wzrostu cen piwa. Jak komentują piwowarzy, "to spełnienie marzeń przemysłu spirytusowego"  – informuje wtorkowy "Puls Biznesu".

alkohol
fot. East News
  • Ministerstwo Zdrowia rozważa wprowadzenie minimalnej ceny za gram alkoholu, co może prowadzić do wzrostu cen piwa, podczas gdy ceny wódki i wina pozostaną stabilne
  • Polska należy do krajów o najwyższych stawkach akcyzy na piwo, a wiceminister zdrowia zapowiedział dalszy wzrost cen piwa w przyszłości
  • Pomysł minimalnej ceny alkoholu jest kontrowersyjny i może poprawić konkurencyjność przemysłu spirytusowego kosztem piwa, co może skutkować wzrostem popytu na wódkę

Ministerstwo Zdrowia rozważa podwyżkę cen piwa. Minimalna cena alkoholu w grze

Gazeta przypomina, że Polska od lat znajduje się w czołówce krajów regionu o najwyższych stawkach akcyzy na piwo. Wiceminister zdrowia Wojciech Konieczny zapowiedział w rozmowie z "Pulsem Biznesu", że ceny  piwa mogą jeszcze wzrosnąć. 

Redakcja poleca

"Rozważane jest bowiem wprowadzenie minimalnej ceny za gram alkoholu, co przykładowo oznaczałoby podwyżkę o ok. 1,5 zł na butelce piwa o mocy 5 proc. Ceny wódki i wina pozostałyby niemal bez zmian. Od początku roku akcyza na piwo wzrosła o 5 proc., osiągając poziom ok. 131 zł za hektolitr napoju" - zwraca uwagę dziennik.

"Minimalna cena za alkohol jest kontrowersyjnym pomysłem. W UE tylko Irlandia eksperymentuje z takim narzędziem, ale na tyle krótko, że trudno ocenić jego działanie. Ingerencja państwa w rynek, polegająca na znaczącym, ok. 40-procentowym podniesieniem ceny piwa, przy zachowaniu niezmienionych cen wódki, byłaby spełnieniem marzeń przemysłu spirytusowego, który od dawna zabiega o poprawienie swojej konkurencyjności kosztem piwa" – komentuje dla "PB" Bartłomiej Morzycki, dyrektor generalny Związku Browary Polskie.

Bartłomiej Morzycki zauważa, że piwo i wódka mogą w pewnym sensie zastępować się nawzajem. W przypadku znaczącego spadku popytu na piwo, konsumenci mogliby zacząć sięgać po alkohol mocny, szczególnie po popularne małe butelki, tzw. małpki.

Źródło: RadioZET.pl/PB/PAP

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET