Ceny za gaz dobijają biznes. Hotele i restauracje mogą być otwierane „od święta”

2 min. czytania
18.01.2023 11:14
Obserwuj nas na Google

- Jest w Karpaczu hotel, którego właściciel w ubiegłym roku płacił za gaz 90 000 zł, w tym roku jest to 900 000 zł. To pokazuje skalę problemu - powiedział Wirtualnej Polsce Radosław Jęcek, burmistrz Karpacza. Samorządowiec stwierdził, że może to skłonić przedsiębiorców do zamykania się poza sezonami, w których mogą liczyć na wystarczającą na uzyskanie opłacalności liczbę klientów.

skrzynka gazowa
fot. PIOTR KAMIONKA/REPORTER/East News

Gaz z powodu wojny w Ukrainie znacznie podrożał, co odczuli przede wszystkim przedsiębiorcy. Ceny błękitnego paliwa wzrosły dla odbiorców biznesowych nawet kilkukrotnie, wywracając modele biznesowe. Piekarze, którzy nie zostali uznani za odbiorców wrażliwych, nie będą chronieni przed gazową drożyzną, co ma według nich przełożyć się na konieczność wysokich podwyżek cen chleba. Pomóc mogą wakacje rachunkowe, nad którymi pracować ma obecnie rząd. Sytuacja wielu branż jest jednak bardzo trudna – na tyle, że niewykluczone są poważne zmiany w sposobie działania.

Ceny gazu. Hotele i restauracje będą „przerywać działalność”?

Ceny gazu stały się w Polsce poważnym problemem. Urząd Regulacji Energetyki wezwał dostawców do uaktualnienia taryf bezpośrednio po tym, gdy surowiec na rynkach międzynarodowych potaniał, a ceny mimo tego utrzymywały się na niezmienionym, wysokim poziomie.

Zamrożenie cen gazu dotyczy tylko odbiorców indywidualnych. Rachunki dla przedsiębiorców wzrosły nawet 10-krotnie. Mówił o tym w programie „Newsroom” Wirtualnej Polski burmistrz Karpacza Radosław Jęcek.

- Jest w Karpaczu hotel, którego właściciel w ubiegłym roku płacił za gaz 90 000 zł, w tym roku jest to 900 000 zł. To pokazuje skalę problemu. Rachunek za prąd skoczył z 80 000 do 500 000 zł – przedstawił sytuację przedsiębiorców samorządowiec.

Redakcja poleca

Burmistrz Karpacza przekazał, że zmieniło to całkowicie sytuację lokalnego biznesu, który w ostatnich latach postawił na ciągłą, nieprzerwaną działalność. W obecnych takie podejście może stać się nieopłacalne.

- To są dylematy przedsiębiorców, jak utrzymać biznes w obliczu takich podwyżek. Obecnie jesteśmy w sezonie feryjnym, turyści przyjeżdżają i interes się jakoś kręci. Kiedyś w górach ruch był sezonowy. Mieliśmy najwięcej rezerwacji w czasie świąt, ferii i w wakacje, potem to się wypłaszczyło i turyści przyjeżdżali przez cały rok – wyjaśnił burmistrz.

Redakcja poleca

Jęcek stwierdził, że tak gigantyczne podwyżki wymuszą zapewne na przedsiębiorcach zmiany w funkcjonowaniu. Z sygnałów, jakie otrzymywał, ma wynikać rozważanie otwierania się na klientów tylko w sezonie, gdy hotele i restauracje mogą liczyć na większą liczbę gości.

- Myślę, że sezonowość z uwag na koszty wróci i hotelarze, restauratorzy będą zawieszać, przerywać działalność np. w okresie od września do grudnia. Otworzą się na święta i ferie, a potem dopiero na wakacje. To zjawisko jest już zauważalne – stwierdził burmistrz Karpacza.

RadioZET.pl/Wirtualna Polska

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET