Czarny scenariusz emerytalny. „Instrukcje na wypadek katastrofy”

3 min. czytania
03.08.2023 10:43
Obserwuj nas na Google

Instytut Emerytalny przedstawił kilka czarnych scenariuszy, które – jak napisali eksperci – „mogą trwale zrekonstruować fundamenty systemu ubezpieczeń społecznych”. Hipotezy przedstawione w raporcie łączy wspólny mianownik: wszystko sprowadza się do katastrofy demograficznej. Seniorów przybywa, zaś coraz mniej osób zasila rynek pracy.

Czarny scenariusz emerytalny. „Instrukcje na wypadek katastrofy”
fot. Marek BAZAK/East News

Emerytury i system wypłaty świadczeń będą coraz większym wyzwaniem dla rządzących z uwagi na zmiany demograficzne. Instytut Emerytalny w opracowaniu „Strategiczne myślenie o systemie emerytalnym – krytyczne sytuacje, na które należy się przygotować” napisał o możliwych zagrożeniach, które czyhają na przyszłych emerytów.

Bankructwo państwa? „System emerytalny nad przepaścią”

Pierwsza z takich wizji zakłada przełom w medycynie, który pozwoli na wydłużenie trwania życia o 25, a nawet 30 lat. Byłaby to dobra wiadomość, lecz także wyzwanie. „Zakładając, że przełom w medycynie nastąpi i każdy człowiek będzie mógł oczekiwać, że dożyje średnio 115 lat i to w lepszym zdrowiu, należałoby na nowo przemyśleć funkcjonowanie systemu emerytalnego” – wskazali eksperci. Zdaniem Instytutu Emerytalnego w planie kryzysowym na wypadek faktycznego wydłużenia się naszego życia należałoby rozważyć m.in. podnoszenie składki emerytalnej i wieku emerytalnego, który obecnie wynosi 60 lat dla kobiet i 65 dla mężczyzn.

Redakcja poleca

Oliwy do ognia może dolać fakt postępujących zmian technologicznych, które przyczynić się mogą do zmniejszenia liczby pracujących. Pracę urzędników, pisarzy czy fotografów byłaby bowiem w stanie zastąpić sztuczna inteligencja. „Jeśli zmaterializują się zapowiadane scenariusze rynku pracy i sztuczna inteligencja doprowadzi do znaczącego ograniczenia liczby osób pracujących, a być może w niektórych obszarach zupełnie zastąpi pracę ludzką, to zmianie ulegną także wpływy ze składek” – zaznaczono w raporcie. Jeśli zredukujemy liczbę pracujących o połowę, to skala dotacji do funduszu ubezpieczeń społecznych na realizację bieżących świadczeń wyniosłaby nawet 200 mld zł (w warunkach 2023 roku). W tym miejscu rodzi się kolejne wyzwanie: z czego przyszłą emeryturę finansować będą ci, którym technologia „zabierze” pracę?

Oglądaj

Do listy czarnych wizji dopisano także defekt techniczny uniemożliwiający wypłatę świadczeń, od których w coraz to większym stopniu zależeć będzie byt powiększającej się liczby seniorów.

„Brak wypłaty świadczeń w ogóle sprawiłby, że świadczeniobiorcy, których budżety gospodarstw domowych uzależnione są od transferów publicznych, nie posiadaliby środków na bieżące funkcjonowanie. Natomiast dokonanie wypłat nieterminowo lub w złej (zaniżonej) wysokości powodować może niepokoje społeczne przekładające się przede wszystkim na poparcie polityczne albo jego brak. Nie przez przypadek wśród pracowników organu rentowego w Polsce znane jest powiedzenie, że pierwszym obalonym na ulicy rządem w Polsce będzie ten, za którego czasów emeryci nie dostaną na czas swoich świadczeń” – napisali dr Antoni Kolek i dr Marcin Wojewódka.

Ryzyko awarii systemu wymusza troskę o zabezpieczenie tej infrastruktury, jednak z jeszcze większą troską eksperci przyglądają się kwestiom finansowym. Kolejnym zagrożeniem jest bowiem bankructwo państwa i zakończenie dopłacania do FUS. Eksperci zaznaczyli, że sytuacja pogarsza się wraz z coraz to hojniejszymi dodatkami wypłacanymi seniorom „na kredyt”. Pula pieniędzy na dofinansowanie FUS według tej wizji może się kurczyć, a „bez tej państwowej kroplówki FUS nie będzie w stanie regulować zobowiązań”.

„W konsekwencji niezbędne będzie faktyczne ograniczenie wydatków FUS. O ile prawna gwarancja finansowania systemu emerytalnego przez państwo pozostaje funkcjonującą normą, o tyle brak środków wypłatę świadczeń de facto oznacza bankructwo państwa. W konsekwencji braku dopłat do FUS świadczenia pokrywane ze składek pozwoliłyby na pokrycie jedynie 80 proc. wartości dzisiejszych świadczeń” – czytamy w opracowaniu.

 

Redakcja poleca

Zdaniem autorów raportu alternatywą dla znanego nam systemu emerytalnego mogą być emerytury obywatelskie. Każdy obywatel w wieku emerytalnym dostawałby taką samą kwotę zbliżoną do najniższej emerytury (1588,44 zł brutto w 2023 roku), niezależnie od faktu świadczenia pracy i odprowadzenia środków do systemu. „Minimum” socjalne byłoby zapewnione, a o wyższe świadczenia każdy musiałby się zatroszczyć na własną rękę, generując oszczędności w trakcie aktywności zawodowej.

„Powyższe zmiany miałyby rewolucyjny charakter. Z jednej strony znacząco ograniczyłyby wydatki systemu emerytalnego, jednocześnie istotnie pogarszając sytuację wielu gospodarstw domowych w Polsce. Jednocześnie brak składek oznaczałby wyższe wynagrodzenia i jednoczesną konieczność indywidualnego zabezpieczenia skutków ryzyk socjalnych” – czytamy.

RadioZET.pl/Instytut Emerytalny

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET