Fotoradary w Polsce z nowym marginesem błędu pomiaru. Mandaty się posypią
Ministerstwo Infrastruktury pracuje nad zmianami w przepisach dotyczących fotoradarów. Chodzi o zawężenie marginesu błędu pomiaru prędkości, co oznacza, że przy niewielkich przekroczeniach prędkości kierowcy nie będą już tak pewni, że unikną mandatu. Nowe przepisy mogą oznaczać wysyp kar.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak zmieni się margines błędu fotoradarów w Polsce.
- Dlaczego mniejszy margines błędu fotoradarów wpłynie na kierowców.
- Co zmiany w ustawie oznaczają dla właścicieli pojazdów.
Zmiany w fotoradarach. Mniejszy margines błędu
Idą duże zmiany dla kierowców. Ministerstwo Infrastruktury przygotowało projekt nowelizacji, która ma usprawnić system wykrywania i egzekwowania kar za przekroczenie prędkości. Jedną z najważniejszych zmian w tzw. „ustawie radarowej” będzie mocne zawężenie marginesu błędu stosowanego przy pomiarach wykonywanych przez fotoradary. Dla kierowców oznacza to, że niewielkie przekroczenia dopuszczalnej prędkości częściej zakończą się mandatem.
Obecnie przy pomiarach automatycznych stosowany jest margines wynoszący 10 km/h. Właśnie tę wartość stosuje się przy ustalaniu przekroczenia prędkości. Przykładowo, jeśli fotoradar zarejestruje samochód jadący 60 km/h na odcinku z ograniczeniem do 50 km/h, po uwzględnieniu marginesu wynik pomiaru odpowiada właśnie dopuszczalnej prędkości. Mandat nie zostanie więc wystawiony. Kierowcy dobrze znają tę zasadę i często uwzględniają ją podczas jazdy. W efekcie część z nich przekracza obowiązujący limit, wiedząc, że niewielka nadwyżka może nie skutkować mandatem. Po zmianach przestrzeń na takie „bezpieczne” przekroczenie ma być znacznie mniejsza.
Jak informuje autokult.pl, zgodnie z proponowanymi rozwiązaniami margines ma zostać zmniejszony do 5 km/h, a w przypadku autostrad i dróg ekspresowych ma wynosić 6 km/h. Dzięki temu urządzenia będą skuteczniej wychwytywały niewielkie przekroczenia prędkości, a liczba mandatów wystawianych na podstawie automatycznych pomiarów może wzrosnąć.
Nowe zasady także dla właścicieli pojazdów
Zmiana sposobu uwzględniania błędu pomiarowego jest tylko jednym z elementów przygotowywanego pakietu. Resort chce również zmienić sposób prowadzenia postępowań dotyczących wykroczeń zarejestrowanych przez urządzenia automatycznego nadzoru. Chodzi o usprawnienie procedury i ułatwienie egzekwowania odpowiedzialności za naruszenia przepisów.
Projekt przewiduje również opłaty administracyjne dla właścicieli pojazdów, którzy ignorują korespondencję wysyłaną przez GITD. Chodzi o sytuacje, w których właściciel auta nie odpowiada na wezwania związane z wykroczeniem zarejestrowanym przez system automatycznego nadzoru. Nowe rozwiązanie ma ograniczyć przypadki, w których brak reakcji na korespondencję pozwala uniknąć zakończenia postępowania. To bardzo poważny problem. Ja wyliczają eksperci platformy Nomando, zajmującej się wsparciem kierowców w kwestiach mandatowych, tylko w 2025 roku nie odebrano 358 246 wezwań z fotoradarów, a 41 procent spraw kończyło się brakiem wskazania osób odpowiedzialnych za wykroczenie. „Projekt ustawy radarowej zamienia pytanie „kto kierował” na opłatę administracyjną od 1500 do 7500 zł, powstającą z mocy prawa po 30 dniach milczenia” – czytamy.
Pakiet zmian jest dopiero na etapie konsultacji publicznych, ale jeśli zostanie przyjęty w obecnym kształcie, to błędy pomiarowe w fotoradarach zostaną zawężone a mandaty będą częstsze.
Źródło: Radio ZET/autokult.pl/ nomando.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET