Energa przez pomyłkę wyłączyła prąd w pizzerii. Właściciel popadł w długi. "Jestem zdesperowany"

3 min. czytania
01.12.2023 14:51
Obserwuj nas na Google

Amadeusz Gądek prowadzi pizzerię w gdańskiej dzielnicy Morena. W połowie listopada Energa wyłączyła mu prąd w lokalu, w którym trzymał mrożone jedzenie. Jak się okazało – spółka zrobiła to przez pomyłkę. Wszystko poszło do wyrzucenia i teraz 32-latek nie ma jak zarabiać, nie tylko na życie, ale także na spłatę zadłużenia, które ma między innymi wobec… Energi.

Amadeusz Gądek
fot. Maciej Bąk/Radio ZET

Historia Amadeusza jest wyrazistym przykładem tego, jak wiele trudnych doświadczeń mają za sobą mali polscy przedsiębiorcy w ciągu kilku ostatnich lat. Swoją pizzerię "Di Amadeo" 32-latek prowadzi od 2014 roku. Znajduje się ona w niewielkim samodzielnym budynku pomiędzy blokami przy ulicy Wileńskiej, obok osiedlowego centrum handlowo-usługowego. Interes szedł na tyle dobrze, że postanowił otworzyć nieopodal drugi lokal, znacznie większy, już w formule typowo restauracyjnej.

Pech chciał, że otwarcie zbiegło się z początkiem pandemii i pierwszym lockdownem. Nowo otwarty biznes nie miał prawa do rekompensaty, jaka należała się na mocy przepisów covidowych. Amadeusz twierdzi, że podobną pomoc bez problemu dostały inne, działające obok lokale, a jego prośby były wielokrotnie ignorowane. - A składki i rachunki płacić było jakoś trzeba – mówi 32-latek w rozmowie z Radiem ZET. Wtedy zaczęła się seria kolejnych problemów.

Redakcja poleca

Gdańsk. Energa przez pomyłkę wyłączyła prąd w pizzerii. Właściciel popadł w długi

Kiedy pandemia odeszła wreszcie w zapomnienie i gastronomia mogła wreszcie zacząć wracać na właściwe tory, wybuchła wojna w Ukrainie, a wraz z nią rachunki, między innymi za prąd i gaz, poszybowały w górę. Pan Amadeusz dostał od Energi wycenę na kilkanaście tysięcy złotych, która – jak potem się okazało – była błędna. Finalna kwota wciąż jednak była spora (ponad 7 tysięcy złotych) i udało się podzielić ją na raty. Ale w międzyczasie trzeba było opłacać ZUS i wynagrodzenie pracowników.

Nie udawało się, więc załogę właściciel musiał stopniowo redukować. Drugi lokal poszedł do zamknięcia. Choć ma w pełni wyremontowaną salę i obszerną i szeroko wyposażoną kuchnię, to zaczął służyć jedynie jako przechowalnia półproduktów. Z powodu ciągłego stresu 32-letni Amadeusz pewnego dnia bardzo źle się poczuł. Okazało się, że dostał udaru. Niegroźnego dla życia, ale wymagającego rehabilitacji. Na nią nie było jednak czasu, bo trzeba było szybko wrócić do pracy, by mieć pieniądze na rachunki i spłacanie zadłużenia.

I tak oto trafiamy na połowę listopada 2023 roku. Do lokalu po dawnej restauracji przestaje płynąć prąd. Jako że przez jakiś czas Amadeusz do niego nie wchodził (na co dzień pracuje kilkadziesiąt metrów dalej, w pizzerii), odkrył to dopiero po paru dniach, kiedy jedzenie w lodówkach zdążyło się zepsuć. – 25 kilogramów kurczaka, 10 kilogramów schabu, 2,5 kilograma dorsza, 4 opakowania krewetek, 20 kilogramów frytek – wylicza w rozmowie z Radiem ZET restaurator.

Obliczył, że wszystkie te składniki można przeznaczyć na wyprodukowanie w pizzerii dań o wartości około 14 tysięcy złotych. Zadzwonił na infolinię Energi-Obrót. Tam dowiedział się, że… zaszła pomyłka. Że nie chodziło o żadne opóźnienie w płaceniu rachunków (ostatni przelew na bieżącą ratę wykonał 30 października), tylko o błąd w systemie. Prąd wrócił, problem w tym, że półprodukty, dzięki którym zarabiał na życie, mogą iść już tylko do wyrzucenia.

– Jestem zdesperowany, zastanawiam się, czy ich nie przywieźć do biura Energi i tam je rozłożyć, żeby zobaczyli, do czego doprowadzili swoją pomyłką – mówi z żalem w głosie restaurator.

Amadeusz przyznaje, że jest w sytuacji bez wyjścia. Nie może zamknąć biznesu, bo tonie w długach, a tylko dzięki niemu jest w stanie pokrywać zobowiązania. Jednak po sytuacji z listopada działalność ma szczególnie utrudnioną, bo półproduktów nie ma, a nowych nie ma za co kupić. Zwróciliśmy się do biura prasowego Energi z pytaniami o to dlaczego doszło do pomyłki i kto za nią odpowiada. Zapytaliśmy też, czy jest możliwość zrekompensowania restauratorowi poniesionych strat i jaką drogą można to zrobić. Czekamy na odpowiedź.

Źródło: Radio ZET

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET