Gigant motoryzacyjny wstrzymuje produkcję. Wiadomo, co z zakładem w Polsce

3 min. czytania
25.09.2025 12:34
Obserwuj nas na Google

Europejskie linie produkcyjne Stellantis znów staną – tym razem przerwy dotkną także zakład w Polsce. Decyzja koncernu wstrząsnęła pracownikami i rynkiem, a w tle kryją się wyzwania, które mogą zmienić oblicze motoryzacji w Europie.

Stellantis
fot. East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie fabryki i modele samochodów obejmują przestoje.
  • Jakie są główne przyczyny ograniczenia produkcji.
  • Jakie działania podejmuje koncern, by dostosować się do rynku i planować rozwój.

Stellantis wstrzymuje produkcję w europejskich fabrykach

Koncern motoryzacyjny Stellantis ogłosił tymczasowe wstrzymanie produkcji w sześciu kluczowych zakładach w Europie, w tym we Francji, Włoszech, Polsce, Hiszpanii i Niemczech. Decyzje te są efektem słabnącego popytu na rynku samochodów osobowych oraz konieczności dostosowania mocy produkcyjnych do aktualnych realiów rynkowych.

We francuskiej fabryce w Poissy pod Paryżem produkcja zostanie wstrzymana od 13 do 31 października. Zakład, w którym zatrudnionych jest około 2000 osób, odpowiada za montaż modeli DS3 i Opla Mokki. Przestój pozwoli odciążyć zapełnione niesprzedanymi pojazdami place oraz wykorzystać czas na prace modernizacyjne i szkolenia pracowników. Według Stellantis fabryka produkuje średnio 420 samochodów dziennie, a decyzja o wstrzymaniu produkcji ma charakter tymczasowy i wynika z przyjęcia „ostrożnego i odpowiedzialnego podejścia” w trudnych warunkach rynkowych.

We Włoszech w zakładzie w Pomigliano koło Neapolu produkcja Fiata Pandy zostanie zatrzymana w dniach 29 września – 6 października, a Alfy Romeo Tonale od 29 września do 10 października. W przerwie weźmie udział około 3800 pracowników, objętych urlopem postojowym. W przypadku Tonale znaczący wpływ na ograniczenie produkcji mają amerykańskie taryfy celne, ograniczające sprzedaż tego modelu na rynku USA. Produkcja Pandy zostanie ograniczona głównie z powodu spadających zamówień flotowych i od firm wynajmu samochodów oraz potrzeby optymalizacji pracy zakładu.

W Polsce przestój obejmie zakład w Tychach, który będzie zamknięty przez osiem dni w październiku. "Zakład w Tychach planuje postój z końcem października, żeby dostosować poziom produkcji do zapotrzebowania rynku europejskiego. Jest to działanie w ramach rocznego planu produkcyjnego, którym fabryka reaguje na zmieniające się warunki rynkowe" - poinformowała portal gazeta.pl rzeczniczka Zakładu Stellantis w Tychach Agnieszka Brania. Przestój ma trwać osiem dni, ale wciąż nie wiadomo, w jakich datach się odbędzie.

Również fabryki Stellantis w Eisenach (Niemcy) i w Saragossie oraz Madrycie (Hiszpania) zostaną tymczasowo wstrzymane na okres od 5 do 14 dni. Łącznie planowane przerwy obejmują 62 dni w europejskich zakładach koncernu.

Redakcja poleca

Zalegające, niesprzedane auta

Powodem wstrzymania produkcji jest nie tylko spadek popytu, ale także konieczność odblokowania zapełnionych placów fabrycznych i parkingów dealerskich, gdzie zalegają niesprzedane pojazdy. Wyniki sprzedaży Stellantis w Europie w pierwszych siedmiu miesiącach 2025 roku potwierdzają trudną sytuację – liczba rejestracji nowych samochodów spadła o 8 proc., do 1,19 mln sztuk, podczas gdy główni konkurenci, tacy jak Renault i Volkswagen, odnotowali wzrosty.

Koncern zmaga się także z wcześniejszymi problemami technicznymi i jakościowymi, w tym wadami silników 1.2 PureTech oraz wycofywaniem samochodów z wadliwymi poduszkami powietrznymi Takata. Do tego dochodzi rosnąca konkurencja ze strony chińskich producentów, co dodatkowo ogranicza możliwości zwiększenia sprzedaży.

Plany Stellantis na przyszłość koncentrują się na odbudowie pozycji rynkowej i zwiększeniu atrakcyjności oferty dla klientów indywidualnych. Firma stawia na rozwój modeli z segmentów B i C, takich jak Fiat Grande Panda, Citroen C3 czy Opel Frontera, oraz na wprowadzenie pełnych hybryd (HEV) z większymi silnikami spalinowymi. Koncern planuje także ograniczenie praktyki masowego rejestrowania pojazdów i sprzedaży flotowej po zaniżonych cenach, co ma poprawić rentowność produkcji i wizerunek marek.

Decyzje o czasowych przestojach wywołały obawy związków zawodowych o możliwe restrukturyzacje i potencjalne zamknięcie zakładów. Sytuacja w zakładzie w Pomigliano określana jest przez związkowców jako „coraz bardziej krytyczna”, odzwierciedlając głęboki kryzys całej branży motoryzacyjnej w Europie.

Stellantis nie jest jedynym producentem mierzącym się z problemami w regionie. Volkswagen niedawno zrewidował w dół prognozy na 2025 rok i planuje zwolnienie 35 tys. pracowników w Niemczech, co pokazuje skalę wyzwań, przed jakimi stoi europejski przemysł samochodowy w dobie rosnącej konkurencji i zmiennego popytu.

Źródło: Radio ZET/Le Monde

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET