Izba Cywilna Sądu Najwyższego zajęła stanowisko ws. kredytów frankowych. Przyjęto uchwałę
Izba Cywilna Sądu Najwyższego zajęła stanowisko ws. kredytów frankowych. Podjęto uchwałę, w której potwierdzono dotychczasowe orzecznictwo sądów, w tym Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.
Izba Cywilna Sądu Najwyższego stwierdziła m.in., że jeśli sposób określania kursu waluty obcej w umowie stanowi niedozwolone postanowienie i nie jest wiążące, to nie można zastąpić go innym sposobem określania tego kursu oraz, że bieg przedawnienia roszczeń rozpoczyna się po dniu, gdy kredytobiorca zakwestionował zobowiązanie. W uchwale tej odpowiedziano na szereg pytań przedłożonych jeszcze w 2021 roku przez I prezes SN Małgorzatę Manowską.
"Sąd Najwyższy w uchwale pełnej Izby Cywilnej potwierdził dotychczasowe orzecznictwo, co do nieważności umów powiązanych z walutą obcą. Treść uchwały jest zgodna z wykładnią prawa unijnego i stanowiskiem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, a także z stanowiskiem zdecydowanej większości sędziów sądów powszechnych. Sąd Najwyższy potwierdził bowiem, że kredyty powiązane z walutą obcą są nieważne, oraz, że w takim przypadku żadnej ze stron nie przysługuje prawo do żądania odsetek, waloryzacji ani innej formy wynagrodzenia za udostępniony kapitał" - tłumaczy radca prawny Izabela Libera z poznańskiej kancelarii radców prawnych Libera i Wspólnicy.
W przyjętej uchwale sędziowie uznali, że banki nie mogą czerpać żadnych korzyści ze swojej nieuczciwości. SN uznał również, że roszczenie banku o zwrot udostępnionego kapitału zaczyna się przedawniać od momentu, kiedy kredytobiorca w sposób wyraźny zakwestionuje ważność umowy kredytowej.
"Należy przypomnieć, że w ostatnim czasie pojawiło się kilka wyroków, w których SN uznał, że klauzule przeliczeniowe można zastąpić średnim kursem NBP. Sąd Najwyższy wskazał, że taka praktyka jest niedopuszczalna ze względu na sprzeczność z prawem unijnym. Zastosowanie takiej konstrukcji zniszczyłoby bowiem skutek odstraszający dyrektywy, gdyż ewentualne negatywne skutki finansowe byłyby dla banków niezauważalne i doprowadziłoby to do ich bezkarności" - dodaje mecenas Libera.
Na treść uchwały " frankowiczom" przyszło czekać ponad trzy lata, ze względu na spór, co do bezstronności tzw. neosędziów biorących udział w opiniowaniu prawa. Ostatecznie tzw. starzy sędziowie Sądu Najwyższego odmówili udziału w posiedzeniu. Zdania odrębne do uchwały zgłosiło sześciu Sędziów głównie do drugiej odpowiedzi.
Prokurator Generalny i minister sprawiedliwości Adam Bodnar przesłał w środę do Sądu Najwyższego wniosek o wyłączenie ze składu Izby Cywilnej rozpatrujących problem "neosędziów". Nie zgodziła się na to jednak I prezes SN Małgorzata Manowska.
"W razie uznania, że postanowienie umowy kredytu indeksowanego lub denominowanego odnoszące się do sposobu określania kursu waluty obcej stanowi niedozwolone postanowienie umowne i nie jest wiążące, w obowiązującym stanie prawnym nie można przyjąć, że miejsce tego postanowienia zajmuje inny sposób określenia waluty obcej wynikający z przepisów prawa lub zwyczajów" - głosi pierwsza odpowiedź uchwały.
Przecząca odpowiedź na to pytanie uaktualniła kolejne pytania zadane opcjonalnie przez I prezes SN. Chodziło w nich o to, czy - w razie niemożliwości ustalenia wiążącego strony kursu waluty obcej - umowa może wiązać strony w pozostałym zakresie. "W razie niemożliwości ustalenia wiążącego strony kursu waluty obcej w umowie kredytu indeksowanego lub denominowanego umowa nie wiąże także w pozostałym zakresie" - głosi druga odpowiedź uchwały
Kolejne pytanie dotyczyło tego, czy w przypadku konieczności zwrotu świadczeń należy stosować tzw. teorię salda, według której obowiązek zwrotu obciąża tylko tę stronę, która uzyskała większą korzyść, czy też teorię dwóch kondykcji, zgodnie z którą zwroty dokonywane są niezależnie przez dwie strony.
"Jeżeli w wykonaniu umowy kredytu, która nie wiąże z powodu niedozwolonego charakteru jej postanowień, bank wypłacił kredytobiorcy całość lub część kwoty kredytu, a kredytobiorca dokonywał spłat kredytu, powstają samodzielne roszczenia o zwrot nienależnego świadczenia na rzecz każdej ze stron" – głosi odpowiedź uchwały. Jest to poparcie tzw. teorii dwóch kondykcji.
I prezes SN zapytała również, czy termin przedawnienia się roszczeń banku, który udzielił kredytu, biegnie od momentu, w którym ten dokonał wypłaty.
"Jeżeli umowa kredytu nie wiąże z powodu niedozwolonego charakteru jej postanowień, bieg przedawnienia roszczenia banku o zwrot kwot wypłaconych z tytułu kredytu rozpoczyna się co do zasady od dnia następującego po dniu, w którym kredytobiorca zakwestionował względem banku związanie postanowieniami umowy" - odpowiedziała Izba Cywilna SN.
Ostatnia kwestia dotyczyła tego, czy w przypadku zwrotu nienależnych świadczeń jedna ze stron może domagać się tzw. wynagrodzenia za korzystanie ze środków pieniężnych, z których druga strona korzystała w czasie, kiedy umowa nie była jeszcze kwestionowana.
"Jeżeli umowa kredytu nie wiąże z powodu niedozwolonego charakteru jej postanowień, nie ma podstawy prawnej do żądania przez którąkolwiek ze stron odsetek lub innego wynagrodzenia z tytułu korzystania z jej środków pieniężnych w okresie od spełnienia nienależnego świadczenia do chwili popadnięcia w opóźnienie co do zwrotu tego świadczenia" - stanowi piąta z odpowiedzi uchwały.
Źródło: Radio ZET/materiały prasowe/PAP: Marcin Jabłoński
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET