`

KPO jest nam niepotrzebne? „Poważne nieścisłości”

5 min. czytania
02.10.2023 17:16
Obserwuj nas na Google

- Środki z KPO tak naprawdę – upraszczając – nie mają żadnego znaczenia. Liczyliśmy, że to około 0,3 punktu procentowego co roku w tempie wzrostu – stwierdził prezes NBP Adam Glapiński. W 2023 roku taka wartość mogłaby podnieść wzrost PKB niemal dwukrotnie. Miliardy z Unii to jednak tylko chwilowa ulga dla gospodarki. Żeby Polska się rozwijała, potrzebne są reformy – wyjaśniło Forum Obywatelskiego Rozwoju.

Przewodniczaca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen z wizyta w Polsce. Spotkanie z prezydentem Andrzejem Duda i premierem Mateuszem Morawieckim w Belwederze.
fot. Piotr Molecki/East News

Krajowy Plan Odbudowy według Adama Glapińskiego będzie miał „zerowy wpływ na poziom życia” Polaków. Dodatkowe miliardy euro na wzmocnienie i przebudowanie polskich przedsiębiorstw zdaniem szefa banku centralnego „przy naszym wysokim tempie to niezauważalne”. W 2023 polska gospodarka ma wzrosnąć według ekonomistów PKO BP zaledwie o 0,5 procent – dzięki środkom z KPO mogłaby rosnąć niemal dwa razy szybciej.

KPO to dopiero początek. FOR: trzeba przeprowadzić reformy

- Jeżeli chodzi o podejście prezesa NBP Adama Glapińskiego to tutaj trochę bardziej się nie można zgodzić. No bo oczywiście, można powiedzieć, że to są waciki. Trzeba pamiętać o tym że środki z KPO to jest blisko 16,5 procent naszego budżetu państwa na 2023 rok. Czyli to jest 16 procent naszych wydatków rocznych, a to jest tylko ta część, którą jest dotacyjna, czyli niezwrotna. A mamy tam jeszcze tę część pożyczkową, która stanowi dodatkowo 8 procent naszego budżetu. Czyli lekką ręką mówimy o 20 procentach wydatków państwa. Jeżeli byśmy patrzyli na to z perspektywy przeciętnego obywatela, który zarabia około 6000 zł, to jest w tym wypadku 1200 zł albo nawet i 1500 zł. Czy to jest dużo, czy mało, to jest pytanie do każdego z nas z osobna w przypadku jego dochodów – stwierdził w podcaście „Biznes. Między wierszami” dr Błażej Podgórski, prodziekan kolegium ekonomii i finansów w Akademii Leona Koźmińskiego, twórca kanału Bardzo Proste Finanse. Ekspert wyjaśnił, na co przeznaczymy te pieniądze, gdy zostaną już odblokowane.

Oglądaj

Forum Obywatelskiego Rozwoju przypomniało, że Polska w ramach KPO ma otrzymać w sumie ok. 57 mld euro, z czego 22,5 mld euro w formie bezzwrotnych dotacji (39,5 procent środków z KPO) oraz 34,5 mld euro w postaci pożyczek (60,5 procent). Wszystkie środki z KPO należy wykorzystać do końca sierpnia 2026 roku. Komisja Europejska w październiku 2022 roku wstrzymała jednak wypłatę środków z KPO dla Polski w związku z sytuacją w sądownictwie i nieprzestrzeganiem przez nasz kraj standardów praworządności.

Niewykorzystane środki przepadną – dlatego PFR prefinansuje programy, które miały być opłacane z KPO, przeznaczając na to środki pozyskiwane z kredytów. Ze środków Krajowego Planu Odbudowy ma być między innymi opłacana jedna z wyborczych obietnic rządu – program „Przyjazne osiedle”. Za – docelowo – unijne pieniądze zakupiono także laptopy dla dzieci z czwartych klas szkół podstawowych.

Redakcja poleca

Prezes Glapiński, mówiąc, że środki KPO są bez znaczenia, bo „to około 0,3 punktu procentowego co roku w tempie wzrostu”, dopuszcza się poważnych nieścisłości. Zgodnie z prognozą Ministerstwa Finansów realny wzrost PKB w 2023 roku wyniesie 0,9 procent, w 2024 roku będzie to 2,8 procent, a w 2025 roku 3,2 procent. Gdy do wartości tych dodamy „0,3 punktu procentowego” Glapińskiego, to okaże się, że tempo wzrostu gospodarczego w Polsce byłoby większe odpowiednio o 33,3 procent, 10,7 procent oraz 9,4 procent. Wbrew opinii prezesa Glapińskiego pieniądze z KPO mogą zatem w pewnym stopniu wspomóc polską gospodarkę. Aczkolwiek środki te nie zastąpią koniecznych reform – skonkludował FOR.

- W Polsce niezbędne jest przede wszystkim zrównoważenie finansów publicznych, gdyż polski dług publiczny lawinowo rośnie. W latach 2015–2022 wydatki publiczne w Polsce w ujęciu realnym zwiększyły się o 38 procent. Na koniec II kwartału 2023 roku dług publiczny Polski liczony według metodologii unijnej, tj. z uwzględnieniem zadłużenia państwa również poza budżetem i sektorem finansów publicznych, wyniósł 1,581 bln zł. W stosunku do końca 2022 roku wzrósł on aż o 69 mld zł. W II kwartale 2023 roku dług publiczny odpowiadał 49,7 procent PKB, podczas gdy w 2022 roku było to 49,1 procent PKB, a w 2021 roku 51,9 procent – stwierdził dr Paweł Janukowicz, ekspert FOR.

- Mogłoby wydawać się więc, że relacja długu publicznego w stosunku do PKB relatywnie zmniejsza się, aczkolwiek taki stan wynika z wysokiej inflacji, a spadek relacji długu do PKB na skutek inflacji to w praktyce spłacanie długu ukrytym podatkiem inflacyjnym. Dodatkowo na skutek wzrostu stóp procentowych rosną koszty obsługi długu publicznego. W 2022 roku wyniosły one 32,7 mld zł, co stanowiło 1,1 procent PKB oraz 6,3 procent wydatków budżetowych. Rok wcześniej obsługa długu publicznego była niższa, ponieważ kosztowała 25,9 mld zł, co odpowiadało 1 procent PKB i 5 procent wydatków budżetowych. Według prognoz Komisji Europejskiej w 2023 i 2024 roku Polska będzie płaciła najwyższe odsetki od długu publicznego spośród wszystkich państw członkowskich UE – dodał Janukowicz.

Redakcja poleca

Stabilna kondycja finansów publicznych jest niezbędna do zagwarantowania rozwoju kraju. Nie jest to jednak jedyny warunek. Aby zapewnić sobie wzrost gospodarczy, Polska musi także zaradzić konsekwencjom procesu starzenia się społeczeństwa i spadku zasobów siły roboczej. Dlatego też polski rząd już dziś powinien podjąć działania mające na celu zapewnienie potencjalnych pracowników w przyszłości, w tym systematycznie zwiększać aktywność zawodową osób starszych, a także włączać do zasobów siły roboczej osoby pozostające poza rynkiem pracy. W przeciwnym razie w naszym kraju zabraknie rąk do pracy, a system emerytalny zostanie drastycznie obciążony. Jak wynika z rekomendacji OECD dla Polski, w warunkach starzejącego się społeczeństwa i wyczerpujących się zasobów pracy kluczowe jest podnoszenie kwalifikacji pracowników i lepsza integracja grup będących w trudnej sytuacji na rynku pracy.

Kolejnym wyzwaniem, przed którym stoi Polska, jest dekarbonizacja i dążenie do gospodarki zeroemisyjnej. Obecnie nasz kraj jest silnie uzależniony od węgla i pozostaje piątą najbardziej emisyjną gospodarką w OECD. Polacy tymczasem dotkliwie odczuwają złą jakość powietrza, która wpływa na stan ich zdrowia. Dlatego OECD rekomenduje Polsce przyspieszenie rozwoju odnawialnych źródeł energii, dywersyfikację technologii i poprawę efektywności energetycznej, a także zaleca określenie jasnej i długoterminowej polityki cenowej w zakresie uprawnień do emisji dwutlenku węgla, przyspieszenie i zwiększenie inwestycji w modernizację sieci elektroenergetycznej, a także termomodernizację budynków mieszkalnych, co pomogłoby zmniejszyć zanieczyszczenie powietrza, emisję dwutlenku węgla i ograniczyć ubóstwo energetyczne. OECD zwraca również uwagę, iż polskie kopalnie węgla kamiennego mają zostać zamknięte do 2049 roku, co niesie za sobą konieczność podjęcia działań osłonowych i zmiany kwalifikacji wśród pracowników dotkniętych negatywnymi skutkami transformacji energetycznej.

Redakcja poleca

- Przejście z gospodarki węglowej na gospodarkę zeroemisyjną będzie kolosalnym i kosztownym przedsięwzięciem, a środki z KPO mogłyby w pewnym stopniu wspomóc ten proces. Jeżeli w tym celu nie wykorzystamy unijnych pieniędzy, to i tak w przyszłości będziemy musieli ponieść koszt zielonej transformacji, tyle że z innych źródeł – przypomniał dr Janukowicz.

- Polska w najbliższej przyszłości powinna podjąć reformy, które pozwolą sprostać współczesnym wyzwaniom gospodarczym. W przeciwnym razie rozwój naszego kraju może poważnie zahamować, a gospodarka wpaść w stagnację. Zrównoważenie finansów publicznych, przeciwdziałanie negatywnym skutkom starzenia się społeczeństwa i zwiększenie aktywności zawodowej ludności, wzrost produktywności i innowacyjności gospodarki, zielona transformacja to tylko niektóre z problemów, z którymi muszą zmierzyć się rządzący. Biorąc pod uwagę stan finansów publicznych po ośmiu latach destabilizowania ich przez PiS, należy stwierdzić, że środki z KPO mogłyby złagodzić problemy fiskalne Polski w nadchodzącym czasie. Ale oprócz nich potrzebne będą też kompleksowe reformy – podsumował ekspert FOR.

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET