Kredyt 2 procent a ceny mieszkań. Miało wyjść inaczej
Czy bezpieczny kredyt 2 procent doprowadził do wzrostu cen mieszkań? Odpowiedź według ekspertów jest skomplikowana, jedno nie budzi jednak wątpliwości: gdyby program i związane z nim złagodzenie Rekomendacji S nie zostało wprowadzone, to ceny w tym roku by nie wzrosły.
Kredyt 2 procent powstał z myślą o ułatwieniu zakupu pierwszego mieszkania lub domu osobom, które nie posiadały wcześniej żadnych nieruchomości. Jego wdrożenie zapewne nieprzypadkowo przypadło na gorący okres przed wyborami. Z wyliczeń wynika, że beneficjenci dzięki dopłatom państwa mogą oszczędzić na odsetkach nawet ponad 200 000 zł. Program spotkał się z entuzjastycznym przyjęciem: w ciągu zaledwie kilku miesięcy złożono 65 000 wniosków o kredyt z dopłatami. Tak duże zwiększenie popytu musiało odbić się na cenach: nieruchomości stały się droższe niż przed wprowadzeniem programu. - Mocny wzrost i tak pojawiłby się jednak np. w 2025 roku – wyjaśnił zawiłości rynku nieruchomości Jarosław Sadowski, ekspert Expandera. Tymczasem ceny wzrosły do maksymalnego poziomu przewidzianego w programie.
Ceny mieszkań i tak by wzrosły? Co zmienił kredyt 2 procent?
- Od samego początku było wiadomo, że to nie będzie 2 procent, tylko w nazwie jest 2 procent, a w praktyce, gdy doda się do tego marżę banku, prowizję plus ewentualnie inne koszty, to summa summarum będzie to właśnie 4-5 procent RRSO. Samo oprocentowanie nominalne będzie na poziomie około 3 procent – tak wyjaśnił w podcaście „Biznes. Między wierszami” rozbieżności między nazwą programu a pierwszymi ofertami banków Marek Wielgo, ekspert rynekpierwotny.pl i gethome.pl.
Dlaczego wpływ kredytu 2 procent na ceny nieruchomości został przez specjalistów określony jako „skomplikowany”? „Przez długi okres zastoju na rynku kredytów hipotecznych mielibyśmy bowiem o wiele większy odłożony popyt, który w pewnym momencie zostałby uwolniony przez obniżki stóp procentowych. W tym momencie mielibyśmy jednak bardzo małą podaż, ponieważ deweloperzy na dłuższy czas ograniczyliby produkcję. Bez programu nie dość, że wzrost cen i tak by się pojawił, to jeszcze młodzi musieliby czekać o 2-3 lata dłużej na własne mieszkanie” – napisali eksperci Expandera i rentier.io.
„Dopłaty miały oczywiście pewien wpływ na wzrost cen. Główną przyczyną tak dużych wzrostów był jednak nadmierny popyt przy dość niskiej podaży. Ten popyt wynikał z dwóch przyczyn. Program wprowadzono za późno. Przez wiele miesięcy młodzi nie byli w stanie kupić mieszkania, ponieważ wysokie stopy procentowe i regulacje KNF sprawiły, że kredyty hipoteczne były dla nich niedostępne. To doprowadziło do kumulacji popytu, który nagłe został uwolniony, gdy program wszedł w życie” – przyznali eksperci.
Popyt podbiły też doświadczenia z poprzedniego programu, czyli „Mieszkanie dla młodych”. Po udostępnieniu kolejnych transz pieniędzy na dopłaty, limity kończyły się po kilku dniach. Podobne obawy dotyczą kredytu 2 procent w przyszłym roku. To spowodowało, że z programu korzystają osoby, które nie planują jeszcze założenia rodziny i w standardowych warunkach jeszcze przez jakiś czas mieszkałyby z rodzicami czy w wynajmowanym mieszkaniu. Ponieważ jednak „trafiła się okazja, która może się nie powtórzyć”, to takie osoby również zdecydowały się na pośpieszne zakupy.
- Prawdziwym problemem jest więc to, że programy wsparcia pojawiają się i znikają. Jeśli chcemy wspierać młodych w zakupie pierwszego mieszkania, a nie powiększać zyski deweloperów, to powinniśmy to robić w sposób ciągły. Tak, aby nie generować sztucznych kumulacji popytu. Osoby spełniające warunki programu powinny mieć pewność, że jeśli będą chciały kupić mieszkanie za kilka miesięcy, to pieniędzy na dopłaty dla nich nie zabraknie. Z kolei wysokość dopłat powinna wynikać z obiektywnego wskaźnika, a nie być ustalana odgórnie przez polityków. Taki charakter mają np. dopłaty, które przez określony czas obniżają oprocentowanie do 2 procent czy 0 procent. Dopłaty są wysokie w okresie wysokich stóp procentowych, a więc gdy raty są wysokie. Gdy stopy procentowe spadają, to i wysokość dopłat jest coraz niższa. Wielkość pomocy jest więc automatycznie dostosowywana do sytuacji – podsumował Jarosław Sadowski.
- Buda niezadowolony z banków. Będzie interwencja w KNF ws. Bezpiecznego kredytu 2 proc.
- Obawy potwierdziły się. „Przez rządowy program ceny rosły już od grudnia”
- Wykluczeni z taniego kredytu. Rząd tłumaczy się z wprowadzenia ograniczeń
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET