Kto nie złoży wniosku, przepłaci. 15 grudnia ostatnia szansa na tańsze ogrzewanie
Termin składania wniosków o bon ciepłowniczy upływa 15 grudnia. Program ma wesprzeć gospodarstwa domowe korzystające z ciepła systemowego, które zmagają się z rosnącymi rachunkami za ogrzewanie. Do skorzystania z pomocy konieczne jest spełnienie określonych warunków dochodowych i cenowych.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Kto jeszcze może skorzystać z rządowego wsparcia i od czego to zależy.
- Jakie warunki trzeba spełnić, by nie stracić prawa do pieniędzy.
- Co rząd planuje w sprawie cen energii w najbliższych latach.
Ostatnie godziny na bon ciepłowniczy. Stawką są setki, a nawet tysiące złotych
Urzędy w całej Polsce przeżywają prawdziwe oblężenie. Kolejki, wzmożony ruch w systemach elektronicznych i nerwowe sprawdzanie dokumentów – wszystko dlatego, że poniedziałek jest ostatnim dniem na złożenie wniosku o bon ciepłowniczy. Minister energii Miłosz Motyka przypomniał, że kto nie zdąży w terminie, traci szansę na wsparcie, które dla części gospodarstw domowych może oznaczać realną ulgę w domowym budżecie.
Bon ciepłowniczy nie jest świadczeniem przyznawanym automatycznie. Trzeba o niego zawnioskować – osobiście w urzędzie gminy lub miasta albo elektronicznie, m.in. przez aplikację mObywatel. Jak podkreśla resort energii, urzędnicy pomagają w wypełnianiu dokumentów, ale decydująca jest data złożenia wniosku. Dokumenty dostarczone po terminie nie będą rozpatrywane.
Powodem pośpiechu jest skala możliwego wsparcia. W zależności od ceny ciepła systemowego, gospodarstwo domowe może otrzymać od 500 do nawet 1750 zł za bieżący okres rozliczeniowy. To pieniądze, które mają zrekompensować wzrost rachunków po zakończeniu mrożenia cen energii cieplnej.
Kto może liczyć na pieniądze
Program jest skierowany wyłącznie do odbiorców ciepła systemowego, czyli osób ogrzewających mieszkania lub domy za pośrednictwem miejskich sieci ciepłowniczych. To jednak dopiero pierwszy warunek. Drugi dotyczy ceny – gospodarstwo musi płacić co najmniej 170 zł za gigadżul netto. Tam, gdzie stawki są niższe, wsparcie nie przysługuje, co już teraz budzi kontrowersje i wyklucza część mieszkańców dużych miast.
Kluczowe jest także kryterium dochodowe. Pełną dopłatę otrzymają osoby, których dochód nie przekracza 3272,69 zł miesięcznie w gospodarstwie jednoosobowym lub 2454,52 zł na osobę w gospodarstwie wieloosobowym. Po przekroczeniu tych progów działa zasada „złotówka za złotówkę” – świadczenie jest stopniowo obniżane, ale nie przepada automatycznie.
Ile można dostać i kiedy nastąpi wypłata
Wysokość bonu zależy bezpośrednio od ceny ciepła:
- przy stawce 170–200 zł/GJ netto – 500 zł,
- 200–230 zł/GJ netto – 1000 zł,
- powyżej 230 zł/GJ netto – 1750 zł.
To jednak nie koniec programu. Bon ciepłowniczy będzie funkcjonował również w 2026 roku, a wypłaty zaplanowano w dwóch transzach. Pierwsza, niższa, trafi do uprawnionych na początku przyszłego roku jako rekompensata za sezon 2025. Druga – znacznie wyższa – ma zostać wypłacona pod koniec 2026 r. W skrajnym przypadku łączna kwota wsparcia może sięgnąć nawet 3500 zł.
Aby otrzymać wsparcie i uniknąć problemów trzeba pamiętać o kilku kwestiach, inaczej można zostać z niczym. Najczęstszym powodem problemów jest brak informacji o cenie ciepła. Takie dane publikuje dostawca energii cieplnej, a spółdzielnie i wspólnoty mieszkaniowe mają obowiązek wydać stosowne zaświadczenie. Bez tego dokumentu urząd nie rozpatrzy wniosku. Konieczne są również dane o dochodach z miesiąca poprzedzającego złożenie dokumentów oraz numer konta bankowego.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET