„Ludzie powinni protestować”. Podwyższenie wieku emerytalnego może stać się koniecznością
44,8 procent Polaków uważa, że wiek emerytalny należałoby w Polsce obniżyć - wynika z sondażu IBRiS dla Radia ZET. Eksperci wbrew oczekiwaniom społeczeństwa coraz głośniej mówią o konieczności dłuższej pracy, by móc utrzymać się na emeryturze. Niewykluczone, że francuski scenariusz zrealizuje się także w naszym kraju.
Wiek emerytalny może stać się kością niezgody między OECD a polskim rządem. W raporcie „Economic Surveys: Poland 2023” nakreślono czarny scenariusz finansowy dla przyszłych emerytów. Zdaniem organizacji przed kryzysem uchronić nas może podniesienie i zrównanie wieku emerytalnego do 67 lat dla kobiet i mężczyzn. Kierunek ten poparł dr Sławomir Dudek, którego zapytaliśmy w podcaście „Biznes. Między Wierszami” o przyszłość dzisiejszy 30 czy 40-latków.
„Leci na nas meteoryt kryzysu demograficznego”
Próba podwyższenia wieku emerytalnego o dwa lata we Francji skończyła się długimi tygodniami protestów i zamieszek z udziałem tysięcy pracowników, którzy nie godzą się na reformę. Czy Polska podzieli los Francji i czy w najbliższych kilku lub kilkunastu latach decyzja o podniesieniu wieku emerytalnego będzie koniecznością także w Polsce?
- To sprawa polityczna. Wiek emerytalny należy zrównać i podwyższyć. Nie widzę uzasadnienia ani ekonomicznego, ani merytorycznego, dla uzależnienia wieku emerytalnego od płci. Polska odstaje pod tym względem od reszty Europy. Kobiety będą miały niskie emerytury, a w finansach publicznych pogłębi się dziura. Nie dość, że coraz mniejsza liczba pracujących wpłaci do budżetu mniej podatków, a wzrost gospodarczy będzie słabszy, to jeszcze dodatkowo będziemy mieli do czynienia z presją na kolejne świadczenia dla rosnącej grupy seniorów – wyjaśnił ekonomista SGH.
Nasz rozmówca dodał, że jeśli nie podwyższymy efektywnego wieku emerytalnego, to dług Polski wzrośnie z ok. 50 do 140 proc. PKB. - To ogromne obciążenie dla kolejnych pokoleń. Młodzi protestują w ramach strajku klimatycznego, bo dostają w spadku zanieczyszczoną planetę, a nie protestują w sprawie kryzysu demograficznego. Nienarodzone jeszcze dzieci, których interesu ekonomicznego nikt w parlamencie nie reprezentuje, będzie utrzymywało system emerytalny, płaciło wyższe składki i podatki. Ktoś już za nich zdecydował, że wezmą na siebie ten dług – mówił dr Sławomir Dudek.
Pytany o zachęty w formie np. zwolnienia pracujących seniorów z podatku dochodowego odparł, że to nie wystarczy. - Wieku emerytalnego niższego o kilka lat nie da się skompensować bonusami, za które zresztą wszyscy płacimy. To patrzenie krótko terminowe, kobiety zostaną na rynku pracy być może o rok lub dwa dłużej. Będziemy dopłacać 60-latce za to, że zdecydowała się pracować o rok dłużej, a wokół wszystkie inne Europejki będą przechodzić na emeryturę w wieku 65 lub 67 lat – mówił.
- Jeśli nie chcemy podwyższać wieku emerytalnego, to powinniśmy powiększyć składkę emerytalną. To kwestia umowna. Leci na nas meteoryt kryzysu demograficznego, a obecny rząd manipuluje przekazem, byleby skrytykować opozycję, która zrobiła to, co dziś chce zrobić Macron. Tusk będący pod ścianą przeprosił za słuszną reformę emerytalną, a obecny rząd mówi propagandowo o „pracy do śmierci”, zamiast edukować. Potrzeba nam kampanii informacyjnej, do której rząd powinien się włączyć. Trzeba edukować i podejmować trudne decyzje – mówił gość podcastu „Biznes. Między Wierszami”.
RadioZET.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET