Ministra chce każdego „wyrzucić z pracy” na jeden dzień. „To już ten czas”

3 min. czytania
17.05.2024 10:17
Obserwuj nas na Google

- Uważam, że to już jest ten czas, żeby w perspektywie najbliższych kilku lat tydzień pracy faktycznie skrócić do czterech dni - powiedziała na kongresie Impact '24 w Poznaniu szefowa resortu pracy, rodziny i polityki społecznej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk.

Agnieszka Dziemianowicz-Bąk
fot. Piotr Molecki/East News

Praca tylko przez 4 dni w tygodniu. „Postulat musi być taktowany poważnie”

- W stosunkowo dobrej sytuacji gospodarczej, przy niskim bezrobociu i przy oczekiwaniu społecznym ze strony przede wszystkim młodych ludzi, postulat czasu na życie, czasu na rozwój, czasu dla rodziny, jest postulatem, który musi być traktowany poważnie. W MRPiPS traktujemy go poważnie i uważam, że to już jest ten czas, żeby w perspektywie być może nie miesiąca, być może nie roku, ale najbliższych kilku lat, ten tydzień pracy faktycznie do czterech dni skrócić – stwierdziła ministra.

Zwróciła uwagę na konflikt pokoleniowy pomiędzy dzisiejszymi 40-latkami czy 60-latkami a ludźmi w wieku 20-30 lat. - Młode pokolenie pracę, w odróżnieniu od mojego pokolenia, pokolenia moich rodziców, nie traktuje jako podstawowego obszaru życia, ale traktują jako jedną z ważnych części życia. Części, którą należy jednak móc pogodzić z życiem rodzinnym, z rozwojem własnym, z pasją, z innymi fascynacjami – podkreśliła Agnieszka Dziemianowicz-Bąk.

Oglądaj

- Moim zdaniem racja pod tym względem leży po stronie młodego pokolenia i to młode pokolenie jest generatorem zmiany, na którą musimy się przygotować organizując rynek pracy, organizując politykę zatrudnienia, organizując politykę społeczną - zaznaczyła.

Bezrobocie w Polsce utrzymuje się na historycznie niskim poziomie mimo tego, że w naszym kraju legalnie pracuje – odprowadzając składki na ZUS – już ponad milion obcokrajowców. Z rynku pracy odchodzi co roku o 100 000 więcej osób, przechodząc na emeryturę, niż się na nim pojawia, rozpoczynając aktywność zawodową po ukończeniu edukacji. Oznacza to, że problemem będzie raczej brak rąk do pracy niż brak etatów.

- Jako Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej traktujemy poważnie postulat 4-dniowego tygodnia pracy i z tego powodu zleciliśmy już Centralnemu Instytutowi Ochrony Pracy (CIOP) badania dotyczące właśnie możliwości wprowadzenia 4-dniowego tygodnia pracy oraz wariantów, w których mogłoby się to odbyć – zadeklarował Sebastian Gajewski, wiceszef MRPiPS.

Redakcja poleca

- Zbierzemy wyniki tych badań, zestawimy z analizami o charakterze prawnym, ekonomicznym i pewnie w perspektywie tego roku przyjdzie moment na zakomunikowanie opinii publicznej, także rządowi, jak to może wygląda, jakie są ryzyka, szanse, ograniczenia i rekomendowane modelowe rozwiązania prawne i organizacyjne – zapowiedział wiceminister. Gajewski podkreślił, że prace badawcze zostaną zwieńczone kompleksową prezentacją zawierającą analizę tego, w jaki sposób może być wprowadzony 4-dniowy tydzień pracy.

- Wydaje się, że trend, w którym zmierzamy do 4-dniowego tygodnia pracy, jest nieunikniony. Gdybyśmy nie zmienili modelu funkcjonowania gospodarki, doprowadziłoby to do zmniejszenia liczby miejsc pracy. Można tego uniknąć wprowadzając 7-dniowy tydzień pracy dla firm i 4-dniowy dla pracowników. To oznacza, że weekend dla różnych osób wypadnie w różnym momencie, a poszczególne sektory będą pracowały non stop. Zyskają na tym, np. usługi, turystyka czy gastronomia. Na taką zmianę pozwoli rewolucja technologiczna, która zmniejszy zapotrzebowanie na etaty, a jednocześnie przy pracy gospodarki bez przerw, liczba miejsc pracy gwałtownie nie spadnie –wyjaśnił Krzysztof Inglot, założyciel Personnel Service, ekspert rynku pracy.

Źródło: Radio ZET/MRPiPS/PAP

Zobacz także

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET