`

W Polsce już nigdy nie będzie więcej miejsc pracy. Nadchodzi katastrofa?

3 min. czytania
09.05.2024 12:25
Obserwuj nas na Google

Automatyzacja, sztuczna inteligencja, zmiana modelu zatrudnienia i dane demograficzne spowodują, że podaż pracy w kolejnych latach będzie spadać. Widać to już teraz m.in. po zmniejszającej się z roku na rok liczbie ofert od pracodawców. Śmiało możemy zaryzykować tezę, że aktualna liczba miejsc pracy w polskiej gospodarce jest maksymalna. Podobne tendencje zobaczymy w całej Europie – ocenili eksperci Personnel Service.

tablica informacyjna urzędu pracy
fot. Marcin Stepien / Agencja Wyborcza.pl

Pracy w Polsce będzie coraz mniej. Jaki los czeka pracowników?

„Mamy do czynienia z dynamicznymi zmianami na rynku pracy. Zapoczątkowała je pandemia, kiedy zmienił się model pracy. Następnie przyszła wysoka inflacja, która spowodowała, że za te same pieniądze byliśmy w stanie kupić dużo mniej. Na koniec przyszła rewolucja AI. Te zdarzenia zbierają swoje żniwa i wpływają mocno na otoczenie społeczne i makroekonomiczne. Z przewidywań ekspertów Personnel Service wynika, że aktualna liczba ofert zatrudnienia w gospodarce może być maksymalna i w kolejnych latach będziemy doświadczali spadku podaży pracy” – napisali eksperci w komunikacie.

O problemie rozmawialiśmy w podcaście „Biznes. Między wierszami”. Gdzie się nie spojrzy, tam wyskakuje wiadomość o kolejnych zwolnieniach grupowych. Co się dzieje? Czy należy zacząć martwić się o swoją pracę? Dlaczego przedsiębiorstwa zwalniają, jak długo będą to robić i na jakie zmiany na rynku pracy trzeba się przygotować? Odpowiedzi na te pytania ma dla nas Kamil Sobolewski, główny ekonomista Pracodawców RP.

Oglądaj

Zmiany na rynku pracy nadchodzą – czy tego chcemy, czy nie. Największym problemem dla Polski będzie kurcząca się liczna osób zdolnych do pracy. Każdego roku na emeryturę przechodzi obecnie około 100 000 Polaków więcej, niż rozpoczyna aktywność zawodową po ukończeniu edukacji. Ta dysproporcja będzie tylko rosnąc – Kamil Sobolewski wyliczył, że już na kilkanaście lat z rynku pracy ubywać będzie 1000 osób każdego dnia roboczego. Idee, które do tej pory postrzegane było jako fantastyka lub mrzonki mogą z tego powodu wejść w życie szybciej niż możemy się spodziewać.

– Wydaje się, że trend, w którym zmierzamy do 4-dniowego tygodnia pracy, jest nieunikniony. Gdybyśmy nie zmienili modelu funkcjonowania gospodarki, doprowadziłoby to do zmniejszenia liczby miejsc pracy. Można tego uniknąć wprowadzając 7-dniowy tydzień pracy dla firm i 4-dniowy dla pracowników. To oznacza, że weekend dla różnych osób wypadnie w różnym momencie, a poszczególne sektory będą pracowały non stop. Zyskają na tym, np. usługi, turystyka czy gastronomia. Na taką zmianę pozwoli rewolucja technologiczna, która zmniejszy zapotrzebowanie na etaty, a jednocześnie przy pracy gospodarki bez przerw, liczba miejsc pracy gwałtownie nie spadnie –wyjaśnił Krzysztof Inglot, założyciel Personnel Service, ekspert rynku pracy.

Redakcja poleca

Dane GUS nie pozostawiają złudzeń. W Polsce rodzi się coraz mniej dzieci, żyjemy coraz dłużej, a ogólna liczba ludności spada. Bezrobocie w Polsce jest na rekordowo niskim poziomie, a zatrudnienie jest na historycznych maksymach. „Zatem niemal wszyscy, którzy chcą i mogą pracują. Taki stan rzeczy spowoduje, że pracodawcy będą chętniej spoglądali na rozwiązania, które ograniczą ich zapotrzebowanie na kadrę. Jednym z takich rozwiązań jest sztuczna inteligencja i automatyzacja” – zapowiedzieli specjaliści Personnel Service.

Sztuczna inteligencja oraz automatyzacja to trendy, które najmocniej wpłyną na kształt rynku pracy. Firmy już teraz mierzą się z tą rewolucją. Z „Barometru Polskiego Rynku Pracy” Personnel Service wynika, że 55 procent firm jest gotowych na wdrożenie automatyzacji lub AI. To o 2 pkt proc. więcej niż w 2023 roku. Na zdecydowany brak gotowości do wdrożenia automatyzacji wskazuje tylko co dziesiąta firma. Działania związane z automatyzacją są aktualnie wdrażane w co czwartym przedsiębiorstwie (24 procent). Są to głównie największe przedsiębiorstwa – 32 procent wskazało na to, że automatyzacja już się dzieje, w porównaniu do 20 procent średnich i 19 procent małych firm.

Redakcja poleca

Coraz szersze wykorzystanie automatyzacji i AI przyczyni się do zmniejszenia liczby etatów, z czym zgadza się 48 procent pracodawców. Ponadto, roboty już teraz zabierają ludziom pracę. W sumie 37 procent firm w Polsce zwolniło co najmniej jedną osobę po wdrożeniu robotyzacji lub sztucznej inteligencji w ostatnim roku. W listopadzie 2023 roku takiej odpowiedzi udzieliło 30 proc. firm, co pokazuje, że ten odsetek rośnie i to w całkiem szybkim tempie.

– Teza, którą stawiam, że nigdy już nie będzie tak dużo etatów w gospodarce jak teraz, dotyczy nie tylko Polski, lecz tak naprawdę całej europejskiej gospodarki. Trendy związane z demografią czy sztuczną inteligencją dotyczą praktycznie wszystkich krajów, a skutki, które obserwujemy są zbieżne. Coraz więcej słyszymy o globalnych masowych zwolnieniach, nowych funkcjach AI, które automatyzują kolejne zadania – podsumował Krzysztof Inglot.

Źródło: Radio ZET/GUS/Pracodawcy RP/ Personnel Service

Zobacz także

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET