Na Dolnym Śląsku odkryto największy skarb w historii Polski. Warty jest 300 mln złotych

3 min. czytania
06.01.2026 06:00
Obserwuj nas na Google

Przez lata skarb pozostawał w cieniu sensacyjnych doniesień, choć jego skala i znaczenie nie mają sobie równych. Przypadkowe odkrycie z Dolnego Śląska do dziś rodzi pytania o pochodzenie, wartość i to, ile naprawdę udało się ocalić.

skarb średzki
fot. East News
  • Dlaczego znalezisko ze Środy Śląskiej uznawane jest za największy średniowieczny skarb w Polsce.
  • Co dokładnie wchodzi w skład skarbu i dlaczego część bezpowrotnie zniknęła.
  • Jaką rolę skarb średzki odgrywa dziś w badaniach historycznych i archeologicznych.

Skarb średzki. Przypadek, który przeszedł do historii

To odkrycie do dziś budzi emocje wśród historyków, archeologów i badaczy średniowiecza. Skarb średzki, odnaleziony przypadkiem w Środzie Śląskiej w drugiej połowie lat 80., uznawany jest za największy średniowieczny skarb archeologiczny w historii Polski i jeden z najważniejszych w Europie XX wieku. Jego wartość materialna liczona jest dziś w setkach milionów złotych, ale dla nauki i historii ma znaczenie bezcenne.

Historia skarbu zaczęła się w 1985 roku, w realiach schyłkowego PRL-u. Podczas robót budowlanych przy jednej z ulic Środy Śląskiej robotnicy natrafili na gliniany dzban wypełniony monetami. W tamtych czasach nie istniał obowiązek stałego nadzoru archeologicznego przy inwestycjach, dlatego znalezisko przez wiele godzin pozostawało praktycznie bez ochrony. Wieść o złocie i srebrze rozeszła się błyskawicznie, a część skarbu została rozkradziona jeszcze zanim na miejsce dotarli muzealnicy.

Choć zabezpieczono kilka tysięcy monet, dopiero trzy lata później, w 1988 roku, podczas kolejnych prac budowlanych odkryto następne fragmenty depozytu. Także wtedy chaos i opóźniona reakcja służb sprawiły, że część bezcennych przedmiotów trafiła w prywatne ręce i przez lata pozostawała poza kontrolą państwa.

Redakcja poleca

Operacja „Korona” i walka o odzyskanie zabytków

Skala grabieży zmusiła władze do bezprecedensowych działań. Ruszyła specjalna akcja o kryptonimie „Korona”, w ramach której grożono surowymi karami za ukrywanie i handel zabytkami. Ówczesny minister kultury zaproponował nawet wykup znalezisk od prywatnych osób, oferując wielokrotność wartości samego kruszcu. Efekty były jednak ograniczone – tylko niewielka część skarbu wróciła do zbiorów publicznych.

Co znamienne, jeszcze wiele lat później policja odzyskiwała pojedyncze elementy skarbu, które próbowano sprzedać na rynku antykwarycznym. To pokazuje, jak rozległe i długotrwałe były skutki pierwszego chaosu wokół odkrycia.

Co dokładnie składa się na skarb średzki?

Dzisiejszy, zinwentaryzowany skarb średzki obejmuje ponad 7,4 tysiąca srebrnych monet oraz około 40 monet złotych, głównie z XIV wieku. Dominują grosze praskie, ale w zbiorze znajdują się także floreny, dukaty, halerze i grosze miśnieńskie. To jeden z najcenniejszych zespołów numizmatycznych tej epoki w Europie Środkowej.

Prawdziwą perłą kolekcji są jednak złote precjoza. Najcenniejszym z nich jest kobieca korona ślubna z początku XIV wieku, zdobiona perłami, szafirami i granatami, zwieńczona miniaturowymi orłami. Towarzyszą jej m.in. cesarska zapona z kameą z chalcedonu, pierścienie – w tym słynny pierścień z głowami smoków – sygnety oraz złote zawieszki.

Jak podkreślają eksperci, tego typu zabytki należą do absolutnych rzadkości. – Składający się ze złotej biżuterii wysadzanej kamieniami oraz kilku tysięcy monet średniowieczny Skarb Średzki dla historyka sztuki jest zbytkiem bezcennym – podkreślił w rozmowie z PAP kurator Muzeum Narodowego we Wrocławiu Jacek Witecki. Wskazał przy tym, że rynkowa wycena takich zabytków zawsze jest umowna.

Królewski depozyt i tajemnica właściciela

Jedną z największych zagadek skarbu średzkiego jest jego pochodzenie. Najczęściej przyjmowana hipoteza wiąże go z Karolem IV Luksemburskim – królem Czech i późniejszym cesarzem Świętego Cesarstwa Rzymskiego. Według źródeł historycznych władca miał zaciągnąć pożyczkę u żydowskich bankierów, oddając w zastaw kosztowności ze swojego skarbca.

Środa Śląska, leżąca na ważnym szlaku handlowym, była wówczas miastem bogatym i zamieszkiwanym przez zamożne rodziny kupieckie. To właśnie tutaj depozyt mógł zostać ukryty – i nigdy nieodebrany. Wśród potencjalnych właścicielek korony wymienia się Blankę de Valois, pierwszą żonę Karola IV, zmarłą krótko przed przypuszczalnym ukryciem skarbu.

Wartość, której nie da się policzyć

W czasach PRL skarb średzki wyceniano na około 75 milionów dolarów. Dziś jego wartość szacuje się na ponad 300 milionów złotych, choć sami muzealnicy podkreślają, że to jedynie liczby orientacyjne. 

Skarb średzki pozostaje jednym z najważniejszych świadectw średniowiecznej potęgi, handlu i polityki w Europie Środkowej. To także przestroga, jak wiele bezcennych zabytków można stracić przez brak odpowiednich procedur i ochrony. Mimo strat, które poniósł na początku swojej historii, skarb ze Środy Śląskiej wciąż zachwyca rozmachem i tajemnicą, której do dziś nie udało się w pełni rozwikłać.

Źródło: Radio ZET/wielkahistoria.pl/Muzeum Narodowe we Wrocławiu/PAP

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET