Nadchodzi następca afery zbożowej? Polskę może zalać tani produkt z Indii
Tytoń to numer jeden polskiego eksportu rolnego do UE. Sprzedajemy go więcej niż mięsa drobiowego, produktów mlecznych czy pieczywa i wyrobów piekarniczych. Plantatorzy stoją jednak wobec dwóch ogromnych problemów: przygotowywanemu zakazowi sprzedaży części podgrzewanych wyrobów tytoniowych oraz otwarcia wspólnego europejskiego rynku na tytoń z Indii, który może zalać Stary Kontynent jak zboże z Ukrainy.
Papierosy szkodzą zdrowiu i z tego powodu UE wprowadza coraz większą liczbę ograniczeń i zakazów, a celem ostatecznym jest całkowite wyeliminowanie tradycyjnych wyrobów tytoniowych. Zdają sobie z tego sprawę koncerny tytoniowe, które według własnych deklaracji zamierzają zrezygnować z produkcji papierosów dymnych i zastąpić je alternatywą: podgrzewaczami tytoniu. W naszym kraju funkcjonują już fabryki wkładów do takich urządzeń – warte miliardy inwestycje największych światowych producentów. Polska zamierza w II kwartale bieżącego roku zaimplementować unijną dyrektywę zabraniającą sprzedaży smakowych wkładów tytoniowych, co według branży oznaczać będzie skurczenie rynku o 70 procent. Plantatorzy apelują, żeby wzorem części krajów UE wstrzymać się z pracami nad nowymi przepisami do czasu rozpatrzenia przez TSUE skargi, jaki wpłynęła w związku z prawem z Irlandii. Oskarżają także Unię Europejską o hipokryzję, z jednej strony dążącą do zmniejszenia produkcji tytoniu na Starym Kontynencie, z drugiej negocjującą możliwość bezcłowego sprowadzania go z Indii, które bez problemu mogą zalać nasz rynek tańszym tytoniem w ilości przewyższającej całą wspólnotową produkcję, wynoszącą 108 000 ton. Polski wkład w tę liczbę wynosi 18 000 ton.
Plantatorzy tytoniu protestują. Boją się tańszego produktu z Indii
Dane Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa są jednoznaczne: wyroby tytoniowe to niekwestionowany lider sprzedaży polskiego sektora rolno-spożywczego do UE. W 2023 roku ich sprzedaż warta była 4,6 mld euro, co stanowiło 12 procent całkowitego eksportu rolnego do krajów UE. W przypadku eksportu do krajów pozaunijnych jego wartość wyniosła 0,82 mld euro. Łącznie wyroby tytoniowe stanowiły 11 procent całości eksportu wyrobów rolno-spożywczych, przynosząc 5,4 mld euro wpływów.
Istnienie branży zostało jednak poważnie zagrożone z powodu szykowanych przez Unię i Polskę przepisów. Pierwszy problem ma pojawić się już w drugim kwartale bieżącego roku: to przygotowywana przez Ministerstwo Zdrowia dyrektywa delegowana do unijnej dyrektywy tytoniowej, która ma zakazać sprzedaży smakowych wersji wkładów do podgrzewaczy tytoniu. Stanowią one obecnie około 70 procent krajowego rynku tych produktów. Podgrzewacze tytoniu są określane przez producentów i plantatorów tytoniu bezpieczniejszymi i mniej szkodliwymi alternatywami dla tradycyjnych papierosów. Powołują się przy tym na badania naukowe, według których ilość substancji szkodliwych wydzielanych przez podgrzewany tytoń jest znacznie niższa niż w przypadku tradycyjnych papierosów. Podgrzewacze szykowane są przez branżę na następców tradycyjnych papierosów, co ma umożliwić dalsze funkcjonowanie producentów oraz dostawców tytoniu.
O problemie związanym z szykowanym wdrożeniem unijnego rozporządzenia został poinformowany na Sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi wiceminister Michał Kołodziejczak, który w czasie spotkania z plantatorami informował o działaniach związanych z zachęceniem producentów do zaopatrywania się w więcej tytoniu z Polski.
- Ta dyrektywa budzi duże zaniepokojenie również u mnie. Trzeba się głęboko zastanowić, czy być świętszym od papieża i wprowadzać dyrektywy budzące duże wątpliwości w innych państwach UE. Tym bardziej, że Polskę mogą one uderzyć bardzo mocno. Nie ma co uderzać w branżę, która z eksportu może zarabiać duże pieniądze i tworzyć nie tylko przychód dla producentów, lecz także dawać miejsca pracy – powiedział plantatorom Kołodziejczak. Kilka krajów UE wstrzymało się z przyjmowaniem przepisów, a skargę na nie rozpatruje Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej.
Na horyzoncie na polski tytoń czyha jeszcze większe niebezpieczeństwo: negocjowana umowa handlowa z Indiami. Jedną z omawianych kwestii jest możliwość bezcłowego importowania do Wspólnoty tytoniu. Plantatorzy są zdania, że wdrożenie takich przepisów będzie oznaczać dla nich natychmiastowe bankructwo.
Uprawy tytoniu zajmują w Polsce około 10 000 hektarów, najwięcej odpowiednio w woj. lubelskim, podkarpackim, świętokrzyskim, małopolskim, podlaskim, kujawsko-pomorskim i mazowieckim. Przy uprawach pracuje łącznie około 20 000 osób.
Źródło: Radio ZET
- Polska liderem w przykręcaniu papierosowej śruby. A palimy coraz więcej
- Koniec znanych marek papierosów. „Ich miejsce jest w muzeum”
- Bruksela pomoże rzucić palenie? Ceny papierosów ostro w górę
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET