`

Wieża Eiffla była „do zburzenia w 2026”. Sam twórca jej nie chciał, dziś to symbol Francji

6 min. czytania
04.05.2026 09:24
Obserwuj nas na Google

W marcu 2026 roku minęło dokładnie 137 lat od kiedy Wieża Eiffela stanęła nad Sekwaną, stając się wtedy najwyższą budowlą na świecie. Dziś, kiedy odwiedziło ją już ponad 300 mln ludzi, trudno sobie wyobrazić, że pomysł jej budowy spotkał się z dużym niezadowoleniem. Współcześnie „Żelazna dama” jest jednym z symboli Francji i jednocześnie jednym z najbardziej znanych obiektów na świecie. Aby mogła trwać, Eiffel musiał uciec się do fortelu.

Widok na Wieżę Eiffla
fot. Andrzej Zbraniecki

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie było pierwotne przeznaczenie Wieży Eiffla.
  • Dlaczego Eiffel odkupił prawa do projektu wieży.
  • Co stało się udziałem Polaka w historii Wieży Eiffla.
  • Dlaczego Wieża Eiffla stała się trwałym elementem Paryża.

137 lat temu zakończono budowę Wieży Eiffla

Jeśli prześledzimy badania dotyczące najpopularniejszych budowli na świecie, to niemal zawsze natrafimy w nich na Wieżę Eiffla – i to w samej czołówce. Niekiedy ustępuje rozpoznawalności tylko Statui Wolności. Wciąż należy do najczęściej fotografowanych budowli świata, podobnie jest też w czołówce wyszukiwań w Google, co pokazuje jej rozpoznawalność i skalę zaciekawienia tym cudem architektury, który z czasem zyskał miano „Żelaznej damy”.

Dziś trudno patrzeć na Wieżę Eiffla tylko jak na konstrukcję z żelaza. Choć pierwotnie miała upamiętniać setną rocznicę rewolucji francuskiej, z biegiem lat stała się czymś znacznie więcej: romantycznym symbolem emocji, spotkań i momentów, które mają zostać w pamięci na długo. Przyciąga nie tylko swoją skalą czy wyjątkową historią, ale tym, co dzieje się wokół niej: zachodami słońca oglądanymi z jej tarasów, oświadczynami na jej tle i tysiącami zdjęć, które mają zatrzymać jedną chwilę w czasie.

Wieża Eiffla
Fot. Shutterstock
Wieża Eiffla

Wieża Eiffla czy Wieża Koechlina i Nouguiera?

To, że budowla powstała na upamiętnienie rewolucji francuskiej doskonale wiadomo. Ale mało kto wie, że tak naprawdę to nie Eiffel jej pomysł wymyślił i nie on ją zaprojektował – a na pewno nie w takiej mierze, o jakiej świadczy jego nazwisko w nazwie budowli. Ba, on nawet początkowo pomysł odrzucił, kiedy pojawili się z nim jego pracownicy: Maurice Koechlin i Émile Nouguier. Panowie udali się do znanego architekta Stéphena Sauvestre’a, który pomógł im dopasować wygląd obiektu i ostatecznie we wrześniu 1884 roku razem z Eifflem zgłosili patent zarejestrowany pod numerem 164364. Eiffel po zaledwie kilku miesiącach odkupił prawa do projektu, płacąc Koechlinowi i Nouguierowi po 2 proc. wartości wieży, czyli o 1 proc. mniej, niż za poprawki dostał Sauvestre. Obaj mieli jeszcze okazję kierować pracami podczas budowy.

Projekt wieży powstał 1884 roku i został wybrany osobiście przez francuskiego ministra handlu Édouarda Lockroya. Wiosną Eiffel zaprezentował wizję stowarzyszeniu inżynierów, mówiąc, że jego wieża będzie „symbolizować nie tylko sztukę nowoczesnego inżyniera, ale także stulecie przemysłu i nauki, w którym żyjemy, a dla którego drogę przygotował wielki ruch naukowy XVIII wieku i rewolucja z 1789 roku, a ten pomnik powstanie jako wyraz wdzięczności Francji”.

Widok na Wieżę Eiffla w 1989 roku
Fot. Shutterstock
Widok na Wieżę Eiffla w 1989 roku

18 tys. części i ponad 2,5 mln nitów

Zanim rozpoczęto budowę, trwały jeszcze dyskusje o miejscu, w którym wieża może stanąć. Ostatecznie wybrano tę, w której ją podziwiamy, a pozostałe 106 odrzucono. Kontrakt podpisano w styczniu 1887 roku. Eiffel podpisał go w imieniu własnym, a nie swojej firmy. Dostał 1,5 mln franków i całkowite zyski z odwiedzin turystów przez 20 lat. Już w lutym zaczęto przygotowywać grunt pod żelazne monstrum. Ulewanie betonowych podpór zakończono w połowie roku.

Pomysł był prosty w założeniu, ale ekstremalnie trudny w realizacji: zbudować najwyższą na świecie wieżę z żelaza, która pokaże możliwości nowoczesnej techniki. Konstrukcja wieży składa się z 18 038 metalowych elementów. Każdy z nich musiał być precyzyjnie dopasowany, ponieważ w tamtych czasach nie istniały współczesne technologie montażu ani komputerowe modele obliczeniowe. Części łączy około 2,5 mln nitów. Choć całkowita masa wieży, razem z betonowymi filarami, wynosi około 10100 ton, nacisk budowli na podłoże wynosi zaledwie 4,5 tony/m² – tylko dwukrotnie więcej niż wywierany przez kroczącego człowieka.

Redakcja poleca

Wieża rosła etapami przez ponad dwa lata. W momencie ukończenia miała 330 metrów wysokości i była najwyższą budowlą świata. Mimo inżynieryjnego sukcesu, odbiór społeczny był bardzo chłodny. Część paryskiej elity uznała ją za zagrożenie dla estetyki miasta. W ówczesnej Francji dominował klasyczny styl architektury oparty na kamieniu, ornamentach i harmonii form. Tymczasem stalowa, ażurowa konstrukcja wieży wydawała się brutalna, „przemysłowa” i zupełnie niepasująca do romantycznego obrazu Paryża. Krytyka była tak silna, że zaledwie w pierwszych miesiącach prac pojawiły się oficjalne protesty artystów i pisarzy. Twierdzili, że wieża „zdominuje miasto jak czarna fabryczna kolumna” i zniszczy jego historyczny charakter. Wśród przeciwników byli przedstawiciele środowisk artystycznych, które obawiały się, że nowoczesna inżynieria całkowicie wypiera tradycyjną sztukę.

„My, pisarze, malarze, rzeźbiarze, architekci i namiętni wielbiciele nietkniętego dotąd piękna Paryża, protestujemy z całej siły, z całego oburzenia w imię znieważonego francuskiego gustu, przeciwko wzniesieniu... tej bezużytecznej i monstrualnej Wieży Eiffla... Aby uzmysłowić sobie nasze argumenty, wyobraźmy sobie przez chwilę oszałamiającą, absurdalną wieżę, górującą nad Paryżem niczym gigantyczny czarny komin, miażdżącą pod swym barbarzyńskim cielskiem Notre Dame, Wieżę Świętego Jakuba, Luwr, Kopułę Les Invalides, Łuk Triumfalny – wszystkie nasze upokorzone zabytki znikną w tym upiornym śnie” – głosił apel.

Paradoks polegał na tym, że dokładnie to, co budziło sprzeciw – skala, wysokość i industrialny charakter – było jednocześnie dowodem postępu technologicznego. Wieża miała pokazać, że inżynieria może stać się nową formą „sztuki użytkowej”, nawet jeśli nie wszyscy byli gotowi ją tak traktować. Co ciekawe, na budowę żelaznego kolosa przeznaczono 7,8 mln franków, czyli około 65 mln dzisiejszych złotych, choć pierwotnie budżet miał być dwukrotnie niższy. Bardzo szybko też okazało się, że niechciana budowla, która postrzegana była jak najbardziej nietrafiona inwestycja tamtych czasów, będzie żyłą złota. Około 75 proc. kosztów zwróciło się już w ciągu pierwszych pięciu miesięcy od otwarcia wieży dla turystów.

Ocalenie Wieży Eiffla i polski wątek w historii

Pierwotnie zakładano, że konstrukcja zostanie rozebrana po 20 latach. Nie była projektowana jako stały element miasta, lecz jako tymczasowa atrakcja wystawy. Przez pewien czas jej los rzeczywiście stał pod znakiem zapytania. Eiffel nie chciał jednak o tego dopuścić i postanowił uciec się do fortelu: założył na wieży laboratorium aerodynamiczne i meteorologiczne, chcąc przekonać władze miasta, by „Żelazna dama” posłużyła nauce. Co ciekawe, w ocaleniu wieży jest też polski wątek. Otóż to właśnie udane eksperymenty z umieszczonym na szczycie pierwszym bezprzewodowym telegrafem, w których udział brał polski wynalazca i konstruktor Julian Ochorowicz, sprawiły, że odstąpiono od jej demontażu.

I właśnie wtedy nastąpiła zmiana perspektywy. Z obiektu krytykowanego i „tymczasowego” zaczęła stawać się elementem codzienności. Mieszkańcy Paryża, którzy wcześniej protestowali, zaczęli się do niej przyzwyczajać. Turystyka zaczęła rosnąć, a wieża stopniowo przestawała być kontrowersją, a zaczynała być oczywistością krajobrazu miasta. Podczas I wojny światowej to właśnie ona stała się jednym z najważniejszych obiektów militarnych, zapewniając Paryżowi łączność z posterunkami wojskowymi na granicy z Niemcami. Wreszcie zrezygnowano z gołębi pocztowych.

Wieża Eiffla
Fot. Shutterstock
Wieża Eiffla

 „Wieża Eiffla do zburzenia w 2026 roku”

Dziś trudno znaleźć osobę, która nie kojarzyłaby Wieży Eiffla, nawet jeśli nigdy nie była w Paryżu. Budowla się jednym z najbardziej uniwersalnych symboli na świecie, a także tłem dla filmów, zdjęć, pocztówek i marzeń o podróży. Jednak nawet współcześnie „Żelazna dama” staje się tłem dla żartów. Jesienią 2025 roku satyryczny artykuł w serwisie „Tapioca Times” wywołał popłoch na całym świecie, kiedy zasugerowano w nim, że budowla ma być rozebrana w 2026 roku. Autorzy powoływali się na nieistniejące statystyki o spadku popularności obiektu i żartowali, że wieża zostanie zamieniona na gigantyczną zjeżdżalnię. Dodanie zmyślonych wypowiedzi paryskich urzędników nadało satyrze wiarygodności, a informacja o planowanej rozbiórce już całkiem wyrwana z kontekstu krążyła w mediach społecznościowych.

Tysiące internautów z nieskrywanym żalem rozstawało się z budowlą, na której poznali ukochaną osobę, oświadczali się, albo jedli pierwszą romantyczną kolację. Mówili o końcu epoki, albo apelowali do władz o pozostawienie obiektu. O tym, że rzekoma rozbiórka Wieży Eiffla w 2026 roku była tylko satyrą, której społeczny odbiór poszedł w nieprzewidywanym kierunku, świadczy to, że obiekt nadal z dumą pręży pierś. Ale kto wie – do końca roku mamy jeszcze niemal osiem miesięcy...

Jak podaje Société d’Exploitation de la Tour Eiffel, czyli SETE, która zarządza Wieżą Eiffla, obiekt generuje ok. 160 mln euro rocznie i przyciąga blisko 7 milionów turystów. (Dla porównania Statuę Wolności odwiedza rocznie około 4–4,5 mln osób – przyp. red.). Warto jednak dodać, że jej utrzymanie pochłania niemal równie ogromne środki, co pokazuje, że paryski symbol to też bardzo wymagający biznes.

Źródło: Radio ZET/national-geographic.pl/wikipedia.org

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET