`

Nie Bałtyk i nie Zakopane, a tyle zapłacił za lemoniadę. „Spytałem, czy to poważnie”

3 min. czytania
09.06.2026 16:09
Obserwuj nas na Google

Polski youtuber Buczooo z kanału „Hi_5” pokazał w sieci swój paragon grozy z niedawnej wizyty w restauracji. Za lemoniadę zapłacił 72 zł. Problem w tym, że to nie lokal nad Bałtykiem i nie w Zakopanem, tylko pod Warszawą. „Kelner nie widzi w tym nic dziwnego” – napisał Robert Buczyński.

restauracja
fot. Karol Makurat/REPORTER/Facebook/Hi_5

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Ile kosztowała lemoniada, którą zamówił popularny youtuber.
  • Dlaczego cena lemoniady wywołała zaskoczenie klienta.
  • Jak do sprawy odnosi się Federacja Konsumentów.

Nie nad Bałtykiem, nie w Zakopanem. Tyle pod Warszawą zapłacił za lemoniadę

Sezon na paragony grozy jeszcze w pełni nie otwarty, ale już w sieci pojawiają się wpisy osób zaskoczonych wysokimi cenami produktów czy usług. Teraz swoim doświadczeniem podzielił się w sieci youtuber Robert Buczyński, znany jako Buczooo z kanału „Hi_5”. Udał się do jednego z lokali gastronomicznych w podwarszawskim Nieporęcie. Jak zaznacza w swoim wpisie na Facebooku, sugerował się ocenami na Gogle Maps: 4,6 na niemal 1100 opinii wygląda bardzo dobrze.

„Wziąłem dwa schabowe, chciałem zamówić również dwie lemoniady cytrynowe, ale kelner zasugerował karafkę. Zamówiliśmy” – wyjaśnił. Kiedy przyszło do płacenia, okazało się, że na paragonie znalazły się cztery lemoniady, co dało 72 zł. Robert Buczyński we wpisie nie kryje zaskoczenia i pyta internautów o ich doświadczenia.

„Spytałem kelnera czy to poważnie cena takiej karafki, powiedział, że szefostwo każe mu nabijać przy karafce cztery lemoniady. Wyszło więc 72 PLN. Kelner nie widzi w tym nic dziwnego, zapewnia, że to normalna cena za karafkę. Czy ktoś z Was spotkał się z podobną ceną? Jestem ciekawy Waszych doświadczeń” – pyta youtuber. 

Zapłacił 72 zł za lemoniadę. Kelner zapewnia, że to „normalna cena"

Pod wpisem natychmiast pojawiły się setki komentarzy zarówno osób zaskoczonych taką ceną, jak i tych, którzy z podobna kwotą za karafkę się już spotkali. Część komentujących zarzuca Buczyńskiemu, że nie zapoznał się z kartą i narzeka. Ten tłumaczy, że nie spojrzał wcześniej w menu, bo nigdzie nie zapłacił za karafkę lemoniady więcej niż 35/40 zł za litr.

Redakcja poleca

Inni przekonują jednak, że skoro kelner zaproponował karafkę zamiast dwóch lemoniad, to intencją była oszczędność – a tu jej po prostu nie ma. „Po to się zamawia karafkę, bo zazwyczaj jest nieznacznie tańsza niż osobne napoje”, „W Gdańsku lemoniady od 18 do 25 zł. Ale skoro kelner przyniósł karafkę, to powinien nabić karafkę. Zwykle jest ona tańsza niż jej odpowiednik w wypitych pojedynczych lemoniadach” – piszą internauci.

Jedna osoba poleciła inny okoliczny lokal z ceną za karafkę nieporównywalnie niższą: „Fajne menu mają, a jeżeli chodzi o porównywalny towar to za szklankę lemoniady cena wynosiła 15 zł, ale dzbanek kosztował 35 zł. I ten dzbanek był spory. A smak mega”.

Kluczowe jest, czy klient wie, ile i za co zapłaci

Czy w tej sytuacji cena 72 zł za karafkę lemoniady jest adekwatna, skoro kelner zaproponował takie rozwiązanie zamiast dwóch standardowych lemoniad, za które Buczyński zapłaciłby 36 zł? Trudno to ocenić, bo kluczowe jest to, jakiej wielkości jest zwykła porcja lemoniady. Niektórzy komentujący wskazują, że szklanka mogła być duża, więc cała karafka została rozlana niemal na dwie szklanki (i niewiele zostało). Z drugiej strony, czy karafka – przy założeniu, że im więcej, tym taniej – nie powinna być tańsza w przełożeniu na porcję?

Redakcja poleca

O komentarz w tej sprawie poprosiliśmy prezesa warszawskiego oddziału Federacji Konsumentów. Michał Herde wskazuje, że kluczowe znaczenie ma tutaj fakt, czy konsument został prawidłowo poinformowany o cenie zamawianego produktu – czyli czy podczas zamawiania dokładnie wiedział, ile i za co zapłaci. Komentarz Buczyńskiego wskazuje, że w menu  nie było pozycji z lemoniadą, zamiast tego widniał tam świeżo wyciskany sok. Pojawia się więc pytanie, jak wyglądała komunikacja przy składaniu zamówienia i czy rzeczywiście został przez kelnera poinformowany o wielkości i cenie karafki w odniesieniu do ceny dwóch szklanek lemoniady.

– Jeśli klient zamawia coś, czego w menu nie ma, to wskazane jest, by o to dopytał. Z drugiej strony mamy tu do czynienia z sytuacją, w której zamawiający ma prawo zakładać uczciwość przedsiębiorcy. To obowiązkiem kelnera jest dokładne wyjaśnienie, co i ile będzie kosztowało – mówi nam Michał Herde.

W powyższym przypadku klient odniósł wrażenie, że wybiera rozwiązanie bardziej korzystne cenowo, bo z taką praktyką dotąd się spotykał. Niestety nie udało nam się uzyskać komentarza restauracji w tej sprawie. 

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET