Niemcy zszokowani cenami nad polskim morzem. Tyle zapłacisz za lody, gofry i obiad
Polskie wybrzeże coraz częściej konkuruje cenowo z kurortami w Niemczech. W Gdyni za rodzinny obiad można zapłacić więcej niż w popularnych miejscowościach nad Bałtykiem po niemieckiej stronie. Czy nad Bałtykiem naprawdę jest już drożej niż u naszych zachodnich sąsiadów?
Z tego artykułu dowiesz się:
- Ile kosztują popularne wakacyjne przysmaki, takie jak lody czy gofry, w Gdyni latem 2025 roku?
- Dlaczego mimo rosnących cen turyści wciąż licznie odwiedzają polskie wybrzeże?
- Jak zmienia się struktura turystyki nad Bałtykiem i co to oznacza dla klasy średniej?
Bałtyk droższy niż niemieckie kurorty? Polskie ceny biją rekordy
Sezon wakacyjny dopiero się rozkręca, a już teraz wiele osób planujących urlop nad Bałtykiem musi przygotować się na prawdziwy cios dla portfela. Polskie wybrzeże, dotychczas uznawane za tańszą alternatywę dla zachodnioeuropejskich kurortów, stopniowo traci ten atut. Zaskoczenia nie kryją nawet turyści z Niemiec, których zdaniem ceny nad polskim morzem dorównują – a czasem wręcz przewyższają – te znane im z własnych nadmorskich miejscowości.
Dziennikarze niemieckiego dziennika „Nordkurier” postanowili na własnej skórze sprawdzić, ile kosztuje urlop w Gdyni – jednym z najchętniej odwiedzanych polskich kurortów. Rezultaty? „Szok cenowy nad Bałtykiem” – tak brzmi jeden z tytułów relacjonujących sytuację nad morzem.
Lody za 9 zł i gofry za 42. Rodzinny posiłek ponad 200 zł
Wśród największych zaskoczeń – ceny najbardziej wakacyjnych przysmaków. Zwykła porcja lodów kosztuje już 9 złotych, a więc o złotówkę więcej niż przed rokiem. Rodzina czteroosobowa, w której każdy zamówi po dwie gałki, musi przygotować się na wydatek rzędu 72 zł – niemal 17 euro.
Jeszcze większe poruszenie wywołują gofry. Podstawowy – bez dodatków – kosztuje 11 zł. Z owocami i bitą śmietaną – już 26 zł. Ale prawdziwy rekord padł w centrum Gdyni, gdzie dziennikarze z Niemiec natknęli się na tzw. „luksusowe gofry” w cenie... 42 złote, czyli blisko 10 euro. Dla porównania – jak podają reporterzy – podobny deser w niemieckim kurorcie kosztuje zazwyczaj 6–8 euro.
Nie lepiej wygląda sytuacja w restauracjach. Standardowy obiad, który w 2024 roku kosztował około 36 zł, obecnie wyceniany jest na 39 zł – to około 9 euro. Ceny dań rybnych również poszybowały w górę. Flądra z frytkami i sałatką kosztuje dziś 55 zł, o 6 zł więcej niż rok wcześniej. A rodzinny posiłek z dorszem lub łososiem to już wydatek ponad 200 zł (około 47 euro), co zbliża się do cen z niemieckich nadmorskich restauracji.
Jeśli ktoś planuje bardziej aktywny wypoczynek, też musi liczyć się z kosztami. Rejs statkiem z Gdyni na Półwysep Helski dla czteroosobowej rodziny to koszt 540 zł – o 40 zł więcej niż w ubiegłym sezonie. Wizyta w Akwarium Gdyńskim to 134 zł za rodzinny bilet, a wejście do Muzeum Morskiego – nawet 150 zł. Ceny atrakcji rosną, a za wszystkim stoi rosnący popyt i inwestycje w infrastrukturę turystyczną.
Koniec klasy średniej nad Bałtykiem?
Rynek noclegów również się zmienia. Powstaje wiele nowych, luksusowych apartamentów – często kosztem zieleni i przestrzeni. Za noc w bardziej ekskluzywnych lokalizacjach trzeba zapłacić ponad 1000 zł. Tymczasem osoby z mniejszym budżetem wybierają pensjonaty daleko od plaży. Znika powoli klasyczna „złota średnia” – wakacje nad Bałtykiem przestają być opcją dla każdego.
Eksperci są zgodni – choć Polska nadal może uchodzić za tańszą alternatywę dla kurortów nad Adriatykiem czy Morzem Północnym, nie jest już „cenową okazją”. Nadmorskie miasta inwestują, modernizują się, stają się coraz bardziej atrakcyjne – ale też droższe. A turyści? Wciąż przyjeżdżają, choć coraz częściej z kalkulatorem w ręku. Jeśli więc planujesz wypoczynek nad polskim morzem w 2025 roku – nie zapomnij o kremie z filtrem, cierpliwości... i solidnym budżecie.
Źródło: Radio ZET/Nordkurier
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET