`

Nowa opłata dla turystów w 2026 r.? Taka będzie stawka za każdy dzień

3 min. czytania
13.05.2026 10:33
Obserwuj nas na Google

Pobyt w popularnych miejscowościach może wkrótce wyglądać inaczej niż dotąd – rząd szykuje zmiany, które nie tylko wpłyną na koszty noclegów, ale też wprowadzą nowe zasady rozliczania turystów i dodatkowe korzyści za ich opłaty.

Ludzie odpoczywają na plaży, słońce świeci, woda i piasek w tle. Atmosfera relaksu i zabawy.
fot. Eryk Stawinski

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Kto i w jakich sytuacjach będzie musiał zapłacić nową opłatę turystyczną.
  • Jakie korzyści mogą otrzymać turyści w zamian za dodatkową daninę.
  • Co zmieni się w finansowaniu turystyki i jakie decyzje będą należeć do gmin.

Nowa opłata dla turystów.  Koniec nieskutecznego systemu

Rząd szykuje istotną zmianę w sposobie finansowania turystyki w Polsce. Do Sejmu trafił projekt przepisów, który może oznaczać koniec dobrze znanej, ale problematycznej opłaty miejscowej. W jej miejsce ma pojawić się nowa opłata turystyczna – bardziej elastyczna, prostsza i dostępna dla znacznie większej liczby gmin. Jednocześnie władze zapewniają, że nie ucierpią na tym uzdrowiska, dla których obecne rozwiązania pozostaną kluczowe.

Obowiązująca dziś opłata miejscowa od lat budzi kontrowersje. Choć w teorii ma wspierać rozwój turystyki, w praktyce korzysta z niej mniej niż 300 gmin spośród niemal 2,5 tysiąca w całym kraju. Powód jest prosty: przepisy są restrykcyjne i nieprzystające do realiów.

Największym problemem okazały się wymagania dotyczące jakości powietrza. Wiele popularnych miejscowości turystycznych – w tym górskich – nie spełnia formalnych norm, przez co nie może pobierać opłat od odwiedzających. To prowadziło do sporów prawnych i poczucia nierówności między samorządami.

Nowa propozycja ma ten problem rozwiązać. Opłata turystyczna będzie mogła być wprowadzana niezależnie od rygorystycznych kryteriów klimatycznych, co otwiera drogę nawet dla około 70 proc. polskich destynacji, które dotąd były wykluczone z tego systemu.

Redakcja poleca

Nowa danina, ale nie podatek

Twórcy projektu podkreślają, że nie chodzi o klasyczny podatek. Nowa opłata ma mieć charakter „ekwiwalentny” – turysta płaci, ale coś w zamian dostaje. W praktyce może to oznaczać system zniżek i benefitów: tańsze wejścia do muzeów, dostęp do obiektów sportowych, rabaty na lokalne atrakcje czy wydarzenia kulturalne. W założeniu pieniądze mają wracać do turysty w formie realnych korzyści, a jednocześnie wspierać lokalną gospodarkę. To wyraźna zmiana filozofii – z biernego poboru opłat na aktywne zachęcanie do korzystania z oferty regionu.

Kto zapłaci i ile

Zgodnie z projektem opłata będzie pobierana od osób nocujących w danej miejscowości – za każdą rozpoczętą dobę pobytu. Obejmie zarówno hotele, jak i inne obiekty noclegowe. Nie wszyscy jednak zapłacą. Wyłączone mają być m.in. dzieci do 16. roku życia, osoby przebywające w szpitalach oraz ci, którzy już uiszczają opłatę uzdrowiskową lub miejscową.

Kluczową rolę odegrają samorządy. To rady gmin zdecydują, czy w ogóle wprowadzić opłatę, a także ustalą jej wysokość. Ustawodawca przewiduje jednak pewne ograniczenia – maksymalna stawka ma wynosić około 35 proc. minimalnej stawki godzinowej. Przy obecnych założeniach daje to około 11 zł za dobę. W praktyce oznacza to, że w najpopularniejszych kurortach – nad morzem czy w górach – turyści mogą odczuć wyraźny wzrost kosztów pobytu.

Nowy system zakłada także konkretny podział wpływów. Największa część – 80 proc. – trafi bezpośrednio do gminy. To właśnie te środki mają finansować infrastrukturę turystyczną, wydarzenia lokalne czy działania na rzecz ochrony środowiska. Kolejne 18 proc. zasili Polską Organizację Turystyczną, co ma wzmocnić promocję kraju zarówno w Polsce, jak i za granicą. Pozostałe 2 proc. przypadną inkasentom odpowiedzialnym za pobór opłaty.

W założeniu system ma działać wielopoziomowo: wspierać lokalne inwestycje, ale też budować markę Polski jako atrakcyjnego kierunku turystycznego.

Uzdrowiska bez zmian

Jednym z kluczowych elementów projektu jest utrzymanie opłaty uzdrowiskowej. Rząd jasno deklaruje, że nie zamierza odbierać gminom uzdrowiskowym ich głównego źródła dochodów.

To ważne, bo dla takich miejscowości opłata ta stanowi fundament finansowania infrastruktury: parków zdrojowych, tężni, deptaków czy obiektów leczniczych. Co więcej, samorządy otrzymują z budżetu państwa dotację równą wpływom z tej opłaty – jako rekompensatę za utrzymywanie statusu uzdrowiska.

Nowa opłata turystyczna ma więc funkcjonować równolegle, ale tylko tam, gdzie nie obowiązuje system uzdrowiskowy.

Wyższe koszty odstraszą turystów?

Projekt daje samorządom dużą swobodę, ale jednocześnie stawia je przed trudną decyzją. Z jednej strony nowa opłata to dodatkowe źródło dochodów i szansa na rozwój turystyki. Z drugiej – ryzyko, że wyższe koszty zniechęcą część odwiedzających. Przedstawiciele branży turystycznej przypominają, że podobne rozwiązania były już testowane w przeszłości i nie zawsze przynosiły oczekiwane efekty.

Choć projekt wciąż jest na etapie prac legislacyjnych, jedno jest pewne: rząd chce uporządkować i unowocześnić system finansowania turystyki w Polsce. Nowa opłata turystyczna ma być nie tylko źródłem pieniędzy, ale też narzędziem zarządzania ruchem turystycznym i budowania atrakcyjności regionów. Jeśli założenia się sprawdzą, może to oznaczać większe inwestycje, lepszą ofertę dla odwiedzających i silniejszą pozycję Polski na turystycznej mapie Europy.

Pytanie pozostaje jednak otwarte: czy turyści będą gotowi zapłacić więcej – nawet jeśli coś dostaną w zamian.

Źródło: Radio ZET/PAP/DGP

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET