Nowe przepisy to strzał w dziesiątkę. Młodzi Polacy korzystają masowo
Nowe przepisy o prawie jazdy okazały się strzałem w dziesiątkę. Chodzi o możliwość ubiegania się o uprawnienia osobom, które ukończyły 17 lat. Zmiany weszły w życie 3 marca i spowodowały lawinowy wzrost osób zainteresowanych uzyskaniem prawa jazdy kategorii B. Zdaniem ekspertów, fala dopiero się zaczyna.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie zmiany w przepisach o prawie jazdy dla 17-latków nastąpiły w 2026 roku.
- Dlaczego liczba 17-latków ubiegających się o prawo jazdy gwałtownie wzrosła.
- Które zasady dotyczące jazdy obowiązują 17-latków posiadających prawo jazdy.
- Jakie są opinie ekspertów o umiejętnościach młodych kierowców.
17-latkowie masowo ubiegają się o prawo jazdy
Przez wiele lat w Polsce obowiązywały przepisy, zgodnie z którymi o prawo jazdy mogły starać się osoby, które ukończyły 17 lat. W myśl tamtych zasad kurs można było zacząć na trzy miesiące przed 18. urodzinami — zatem mając 17 lat i 9 miesięcy. Tak było jeszcze do 2003 roku, kiedy to rozwiązanie zostało wycofane. W 2024 roku rząd zapowiedział powrót do podobnych zasad i tak też się stało, bo od 3 marca 2026 roku 17-latkowie znów mogą ubiegać się o prawo jazdy. Mimo iż tacy młodzi kierowcy nie dostają pełni praw, którymi cieszą się osoby już oświadczone za kierownicą, to jednak dane pokazują, że liczba młodych osób, które chcą zdobyć prawo jazdy, jest ogromna.
Lokalne ośrodki ruchu drogowego odnotowały duże skoki osób zarejestrowanych do zdobycia uprawnień. Jak wylicza Autokult.pl, powołując się na doniesienia Radia Kielce, już pierwszego dnia obowiązywania nowych przepisów aż 24 z 38 profili kandydatów na kierowców, które założone zostały tego dnia, należało do 17-latków. Oznacza to, że ponad 63 proc. starających się o prawo jazdy korzystało tam z nowych możliwości prawnych. Radio Kraków informowało, że w Małopolskim Ośrodku Ruchu Drogowego w Tarnowie pierwsze prawo jazdy kat. B 17-letni kursant uzyskał już w niespełna 3 tygodnie od wejścia zmian.
Szkoły jazdy przeżywają oblężenie
O tym, że 17-latków zainteresowanych zdobyciem uprawnień jest prawdziwe zatrzęsienie, świadczą wypowiedzi osób prowadzących kursy szkolące przyszłych kierowców. — Zainteresowanie 17-latków jest bardzo duże (...). 17-latkowie wręcz rwą się do jazdy, widać w ich przypadku zaangażowanie, które jest większe niż u przeciętnego 18-latka, chcą jak najszybciej i jak najwięcej się nauczyć — przekazał portalowi Autokult.pl Artur Pluta z kieleckiej szkoły jazdy Enigma.
To samo potwierdza Robert Dorosz, egzaminator z Małopolskiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Tarnowie. — Mamy boom i w szkołach jazdy, i w ośrodkach egzaminacyjnych (...). Obecnie w Tarnowie, jeśli weźmiemy pod uwagę osoby w wieku 17 i 18 lat, zapisujące się na egzamin na prawo jazdy kat. B, to ok. 80 proc. stanowią ci, którzy nie ukończyli jeszcze 18. roku życia — przekazał portalowi.
Eksperci przyznają jednak, że fala 17-latków do ośrodków egzaminacyjnych dopiero dociera, co znaczy, że można spodziewać się jeszcze większego odsetka osób młodych. Specjaliści podkreślają, że wbrew wcześniejszym obawom, na kursach i egzaminach nie przybyło osób o niewystarczających predyspozycjach do prowadzenia pojazdów. — Widzimy, że wielu zgłaszających się 17-latków to osoby bardzo zmotywowane, bardzo samodzielne, nie mniej dojrzałe niż 18-latkowie - wyjaśniła portalowi Autokult.pl Izabela Dynkowska, właścicielka gdańskiej szkoły jazdy AS.
Czego nie wolno 17-latkom za kółkiem?
Choć 17-latkowie mogą uzyskać prawo jazdy, to jednak muszą podporządkować się wielu zasadom, stworzonym po to, by taka jazda była bezpieczna. Do ukończenia 18 lat obowiązuje przede wszystkim wymóg nadzoru. Przez pierwsze 6 miesięcy od zdania egzaminu (albo do 18. urodzin, jeśli nastąpią wcześniej) w aucie musi siedzieć opiekun na przednim fotelu — osoba dorosła, która ma co najmniej 25 lat i prawo jazdy od minimum 5 lat. Jeśli ten warunek nie jest spełniony, traktuje się to jak jazdę bez uprawnień.
Źródło: Radio ZET/autokult.pl/ksp.policja.gov.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET