`

"Nowy podatek od ogrzewania". Co to jest? Ile wynosi?

2 min. czytania
15.02.2024 14:19
Obserwuj nas na Google

W ostatnim czasie po sieci niesie się informacja o rzekomym „nowym podatku od ogrzewania”, który ma zostać nałożony na osoby ogrzewające domostwa węglem i gazem. Informacje nawiązują do unijnego systemu ETS, jednak internauci często je przekręcają, jednocześnie powielając nieprawdę. Czy zatem powinniśmy spodziewać się wspomnianego „podatku od ogrzewania”? Tłumaczymy.

podatek od ogrzewania
fot. Marek BAZAK/East News

W mediach społecznościowych można natknąć się na wpisy osób, sprzeciwiających się „nowemu podatkowi od ogrzewania”, o którym donoszą portale. Internauci często jednak źle interpretują założenia zawarte w wiadomościach, jednocześnie przyczyniając się do rozpowszechniania nieprawy. Czy rzekomy „nowy podatek od ogrzewania” zostanie w ogóle wprowadzony? Jeśli tak, to ile będzie wynosił? Oto najważniejsze informacje.

Czym jest ETS? To on jest powodem nadchodzących podwyżek

Większość informacji, które pojawiają się w mediach i dotyczą rzekomego „nowego podatku od ogrzewania”, wynika z nieprawidłowej interpretacji założeń Unii Europejskiej. Wiadomość o „nowym podatku” nawiązuje do unijnego system handlu uprawnieniami do emisji CO2, a więc do EU-ETS. Zgodnie z nim emisja CO2 do 2030 roku ma się zmniejszyć o 55 proc.

Zobacz również:  Quiz. PIT, podatki, finanse, skarbówka. Sprawdź swoją wiedzę biznesową

System ETS – jak tłumaczy portal tvn24.pl – „ma skłonić przedsiębiorstwa do szukania mniej emisyjnych i bardziej ekologicznych alternatyw, których koszt – również przez brak obowiązku kupowania uprawnień do emisji CO2 – będzie mniejszy”. W 2021 roku podjęto decyzję o rozszerzeniu systemu ETS na branże i gałęzie przemysłu, których do tej pory nie obejmował, między innymi na budownictwo.

Rozszerzenie ETS rzeczywiście sprawi, że ogrzewanie domów i mieszkań paliwami kopalnymi będzie droższe. Podwyżki – jak tłumaczy portal tvn24.pl – nie będą jednak nakładane bezpośrednio na właścicieli domów, ale na dostawców. Dodatkowe koszty z pewnością zostaną przerzucone na klientów, jednak nazywanie nadchodzących zmian „nowym podatkiem” jest sporym nadużyciem.

Redakcja poleca

Kiedy możemy spodziewać się podwyżek? Terminy i kwoty nie są znane

Wbrew informacjom rozpowszechnianym w mediach społecznościowych na razie nie wiadomo kiedy dokładnie dostawcy będą musieli zmierzyć się z dodatkowymi kosztami. Najprawdopodobniej będzie to 2027 lub 2028 rok. Nie wiadomo także, jak podwyżki wpłyną na rachunki klientów. Ceny uprawnień w systemie ETS nie są bowiem stałe i jednolite. 

Źródło: Radio ZET/konkret24.tvn24.pl/money.pl

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET