`

Nowy trend na rynku pracy. Wkracza Pokolenie Z. "Wcześniej nie było tego problemu"

4 min. czytania
12.06.2025 10:54
Obserwuj nas na Google

W ostatnich latach na rynku pracy zaczęło się dużo mówić o Pokoleniu Z. Osoby urodzone pomiędzy 1995 a 2012 rokiem stanowią coraz większy odsetek pracowników w dużych firmach. Wraz z nowym pokoleniem przyszły jednak nowe oczekiwania dotyczące stylu i warunków pracy. Nie wszyscy pracodawcy są zadowoleni ze zmian, które wymuszają na nich popularne "zetki". O tym, jak Pokolenie Z odnajduje się na polskim rynku pracy, portal RadioZET.pl porozmawiał z Eweliną Gawlik, ekspertką rynku pracy i prezeską agencji Nova Praca Group.

fot. ARKADIUSZ ZIOLEK/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Czym wyróżnia się Pokolenie Z.
  • Dlaczego pracownicy uważają młodych pracowników za roszczeniowych. 
  • Jakie zmiany Pokolenie Z wymusza na polskim rynku pracy. 

Pokolenie Z wkracza na rynek pracy 

Jeszcze do niedawna największą grupą na rynku pracy byli Millenialsi, czyli osoby urodzone w latach 80. i na początku lat 90. XX wieku. W ostatnich latach pojawiła się jednak nowa grupa, potocznie nazwana Pokoleniem Z. W przeciwieństwie do swoich poprzedników "zetki" kładą duży nacisk na warunki i komfort pracy, stawiając szybkość rozwoju kariery zawodowej na drugim miejscu. - Pokolenie Z budzi zainteresowanie pracodawców od lat. Jest to generacja, która dorastała w świecie technologii, a także dynamicznych zmian na samym rynku pracy. Ich podejście do kariery zawodowej oraz komunikacji z przełożonymi znacząco różni się od wcześniejszych pokoleń. To wymaga na firmach i pracodawcach wprowadzania większej elastyczności - tłumaczy Ewelina Gawlik. 

Przedstawiciele tzw. Gen Z mają dużo cech, których brakowało ich poprzednikom. Wyróżniają się wyjątkową otwartością i świadomością społeczną. Doskonale radzą sobie również w social mediach i w pracy z wykorzystaniem nowych technologii. - Oni teraz rewolucjonizują świat biznesu - zaznacza ekspertka.

Duża świadomość własnej wartości sprawia jednak, że pracodawcy często oceniają oczekiwania kandydatów jako roszczeniowe i wygórowane. Nie wszystkie firmy są gotowe na spełnienie wszystkich żądań młodego pracownika, szczególnie jeśli nie ma on wcześniejszego doświadczenia zawodowego. - Kiedy młoda osoba przychodzi na rozmowę o pracę, na wstępie ma już szereg oczekiwań. Chce mieć doskonale wyposażone stanowisko, najlepszy komputer i dostęp do różnych aplikacji i programów. Nie wszyscy pracodawcy są na to przygotowani, nawet, jeśli bardzo chcieliby kogoś zatrudnić. Obecnie brakuje osób do pracy, a rynek uzupełniany jest pracownikami z zagranicy - tłumaczy Ewelina Gawlik.

Redakcja poleca

Czy młodzi pracownicy są roszczeniowi? 

Przez niespotykane wcześniej podejście do warunków pracy do przedstawicieli Pokolenia Z przylgnęła łatka roszczeniowych i nierzetelnych. - Dla nich liczą się bardziej udogodnienia i technologia, aniżeli sam rozwój kariery zawodowej. Chcą ułatwiać sobie jak najwięcej zadań, aby wykonywać je rzekomo efektywniej i szybciej. Nie wszystkie firmy są do tego przekonane - wyjaśnia prezeska Nova Praca Group.

Do oczekiwań młodych ludzi nieufnie podchodzą również rekruterzy. Czasami firmy nie decydują się na zatrudnienie takiego kandydata, nawet jeśli posiadają wolny wakat. - Pracownicy w wieku 20-25 lat już na wstępie mają oczekiwania, że będą pracować w nowoczesnym wieżowcu z przeszkoloną kadrą. Mimo że sami są dopiero po maturze lub na studiach zaocznych. Pracodawca słyszy żądania odnośnie stanowiska pracy, a nie widzi doświadczenia. W sytuacji, kiedy potencjalny pracownik wychodzi przed szereg z oczekiwaniami, pracodawcy często dziękują takiemu kandydatowi - dodaje ekspertka.

Co ciekawe, często występuje również odwrotna sytuacja. To młody pracownik nie chce przyjąć oferty pracy, ponieważ jego warunki nie zostały spełnione. To zjawisko, które jeszcze kilka lat temu nie miało miejsca. - Wcześniej w ogóle nie było problemu przekonania kandydata do podjęcia pracy na danym stanowisku. Pracownicy mają coraz większe oczekiwania względem warunków pracy. Z drugiej strony jest to jednak zrozumiałe. Obecnie jest coraz mniej osób przeszkolonych w kierunku zawodu spawacza, tokarza czy dekarzy. Oni zaczynają poznawać swoją wartość i dyktować warunki pracodawcom - wyjaśnia Ewelina Gawlik.

Pokolenie Z walczy o work-life balance

Jedną z najczęściej poruszanych rzeczy podczas rozmów kwalifikacyjnych przez osoby z Pokolenia Z jest praca zdalna. Coraz więcej młodych ludzi zdaje sobie sprawę z work-life balance, czyli równowagi pomiędzy życiem osobistym a zawodowym. Dużo osób nie chce spędzać 8 godzin dziennie w biurze i stawia na większą elastyczność. - Dla nich życie zawodowe to nie tylko zarabianie pieniędzy, ale także przestrzeń rozwoju osobistego. Młodzi nie akceptują sztywnego podziału pomiędzy pracą a życiem prywatnym. Najchętniej pracowaliby zdalnie, wyznając zasadę work-life balance. Jednak nie we wszystkich branżach jest to możliwe. To dziś największy problem, przed którym staje Pokolenie Z - mówi ekspertka.

Wszystko wskazuje jednak na to, że wraz z pojawianiem się coraz większej liczby pracowników z Pokolenia Z firmy będą musiały zgadzać się na ustępstwa. - To jest błędne koło. Jeśli firma nie jest w stanie spełnić odpowiednich warunków, to młody pracownik po prostu odejdzie. Wtedy trzeba rekrutować i szkolić nową osobę. To ma ogromny wpływ na stabilność zatrudnienia. Firmy nie mają wyjścia. Jeśli mają zamiar utrzymać się na rynku, to będą musiały się ugiąć - podsumowuje Ewelina Gawlik.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET