Nowy wątek w aferze Zondacrypto. Taki pomysł na biznes miał Przemysław Kral

2 min. czytania
30.04.2026 11:34
Obserwuj nas na Google

Przemysław Kral jeszcze do niedawna próbował zbudować tzw. neobank - który byłby konkurencją m.in. dla Revoluta - na Łotwie. W tym celu szef Zondacrypto wydał 9 mln euro należących do giełdy. W piątek 24 kwietnia projekt upadł, a wniosek o licencję na działalność finansową został wycofany - pisze portal money.pl.

Kral
fot. Facebook/TEAM.PL - Polski Komitet Olimpijski

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego projekt BeOne na Łotwie został wstrzymany.
  • Jakie były źródła finansowania projektu BeOne.
  • Co przyczyniło się do problemów finansowych Zondacrypto.
  • Które działania podjął PKOl w sytuacji sponsorowania przez Zondacrypto.

Szef Zondacrypto planował nowy biznes na Łotwie

Kilka tygodni temu, badając sprawę afery wokół Zondacrypto, dziennikarze money.pl trafili na nowy wątek. Skontaktował się z nimi biznesmen, do którego w styczniu zgłosili się ludzie działający w imieniu szefa największej polskiej giełdy kryptowalut Przemysława Krala. Prosili o pożyczkę i oferowali warunki spłaty dużo lepsze niż rynkowe.

Kral - jak pisze portal - od 2,5 roku planował uruchomić na Łotwie konkurencję dla Revoluta - aplikacji finansowej, w której można prowadzić konto, płacić kartą, wymieniać waluty i robić przelewy z telefonu. Jego neobank - jak określa się tego typu fintechy, świadczące usługi bankowe, ale na licencjach często nie pozwalających na klasyczne trzymanie depozytów - miał działać pod marką BeOne.

Oglądaj

W piątek 24 kwietnia projekt został jednak wstrzymany - ustalił money.pl. BeOne Europe SIA, spółka z siedzibą w Rydze, wycofała wniosek o licencję instytucji pieniądza elektronicznego (EMI). „Wspomniana firma złożyła wniosek o licencję, ale dziś go wycofała. W konsekwencji licencja nie została wydana” - potwierdził w odpowiedzi na pytania money.pl Janis Silakalns, rzecznik Banku Łotwy, instytucji, która pełni równocześnie funkcję nadzorczą i wydaje licencje dla podmiotów sektora finansowego.

Redakcja poleca

Pieniądze na realizację projektu BeOne pochodziły z giełdy Zondacrypto. Dokładniej - z estońskiej spółki BB Trade Estonia OÜ, która ją prowadzi. Środki przepływały przez kolejny podmiot z grupy Krala - ZND Ventures OÜ, wehikuł powołany do inwestowania w projekty technologiczne, takie jak BeOne - podaje money.pl.

Afera Zondacrypto. Co z pieniędzmi dla polskich olimpijczyków?

Przypomnijmy, że klienci Zondacrypto stracili dostęp do setek milionów, które trzymali na kontach giełdy kryptowalut. Z początkiem kwietnia firma, za pośrednictwem której tysiące Polaków inwestowały w kryptoaktywa, przestała realizować wypłaty. Początkowo twierdziła, że to problemy techniczne. Dziennikarze money.pl ujawnili, że Zondacrypto powoli traciła płynność finansową, a jej rezerwy kryptowalut skurczyły się o 99 proc. Prokuratura wszczęła śledztwo ws. Zondy 17 kwietnia.

Problemy z płynnością giełdy odczuli także nasi sportowcy. Zondacrypto jest bowiem sponsorem tytularnym Polskiego Komitetu Olimpijskiego i ufundowała - w formie tokenów kryptowalutowch - nagrody dla tegorocznych olimpijczyków z Mediolanu-Cortiny. Pojawiły się doniesienia, jakoby polscy czempioni nie mogli spieniężyć tych tokenów. Rzeczniczka PKOl potwierdziła niedawno, że zawodnicy z miejsc 4-8 otrzymali już przelewy, które sfinansował inny ze sponsorów. Nie wiadomo natomiast, co ze środkami na nagrody dla medalistów - skoczków narciarskich Kacpra Tomasiaka i Pawła Wąska oraz panczenisty Władimira Siemirunnija.

Źródło: Radio ZET/PAP/money.pl

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET