Nowy zakaz od 1 maja. Tych produktów nie kupisz już w żadnym sklepie w Polsce
Część popularnych kosmetyków może wkrótce zniknąć ze sklepowych półek. Unia Europejska wprowadza nowe, znacznie ostrzejsze przepisy dotyczące składu produktów używanych każdego dnia przez miliony osób. Producenci mają niewiele czasu, by dostosować się do zmian.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie zmiany w przepisach kosmetycznych wprowadza Unia Europejska.
- Jakie składniki w kosmetykach znalazły się pod szczególną kontrolą.
- Co nowe regulacje mogą oznaczać dla producentów i konsumentów w Polsce.
Unia Europejska zmienia zasady gry. Część kosmetyków może zniknąć ze sklepów
Od 1 maja 2026 roku w całej Unii Europejskiej zaczną obowiązywać nowe, znacznie bardziej rygorystyczne przepisy dotyczące bezpieczeństwa kosmetyków. Zmiany wynikają z rozporządzenia Komisji (UE) 2026/78 i obejmą tysiące produktów dostępnych w drogeriach – od perfum i kremów do twarzy po pasty do zębów czy kosmetyki kolorowe.
Nowe regulacje wprowadzają surowe limity dla wybranych substancji chemicznych uznawanych za potencjalnie rakotwórcze, mutagenne lub szkodliwe dla rozrodczości. Dla producentów oznacza to jedno: konieczność zmiany składu produktów albo ich wycofanie z rynku. Jeśli kosmetyk nie spełni nowych wymogów, po 1 maja nie będzie mógł być sprzedawany na terenie UE, a więc również w Polsce.
Substancje pod szczególną kontrolą
Najwięcej zmian dotyczy trzech składników często wykorzystywanych w branży kosmetycznej. To salicylan heksylu, srebro oraz o-fenylofenol i jego sole. Choć nie zostały one całkowicie zakazane, ich stosowanie zostało obwarowane bardzo restrykcyjnymi limitami.
Salicylan heksylu jest popularnym składnikiem kompozycji zapachowych. Można go znaleźć w perfumach, balsamach czy dezodorantach. Odpowiada za charakterystyczny, lekko kwiatowy aromat. Według opinii naukowców z Komitetu Naukowego ds. Bezpieczeństwa Konsumentów substancja ta może jednak przy wysokim stężeniu działać uczulająco i potencjalnie wpływać negatywnie na układ rozrodczy. Dlatego w nowych przepisach określono dokładne limity jej stosowania – różne w zależności od rodzaju kosmetyku oraz wieku użytkownika.
Drugim składnikiem objętym restrykcjami jest srebro. W kosmetykach wykorzystywane jest jako barwnik nadający metaliczny połysk lub jako składnik o właściwościach antybakteryjnych. Nowe regulacje wprowadzają szczególne ograniczenia dotyczące jego formy oraz wielkości cząstek. Najbardziej restrykcyjne przepisy dotyczą nanoform srebra, które w wielu zastosowaniach zostały zakazane.
Trzecią substancją jest o-fenylofenol oraz jego sól sodowa. To konserwant stosowany w niektórych kosmetykach w celu ochrony produktu przed rozwojem bakterii czy grzybów. Nowe przepisy utrzymują dopuszczalne stężenia, ale wprowadzają dodatkowe warunki dotyczące sposobu użycia. Związki te nie będą mogły być stosowane m.in. w produktach do jamy ustnej czy w kosmetykach, których aplikacja może prowadzić do wdychania substancji.
Producenci muszą zmienić receptury
Dla branży kosmetycznej nowe przepisy oznaczają ogromne wyzwanie logistyczne. Firmy muszą przeanalizować składy swoich produktów, przeprowadzić nowe badania bezpieczeństwa i zaktualizować dokumentację. W wielu przypadkach konieczne będzie także opracowanie nowych receptur.
Zmiana jednego składnika w kosmetyku często pociąga za sobą całą serię dodatkowych testów. Producenci muszą sprawdzić, czy nowa formuła jest stabilna, czy nie zmienia zapachu lub konsystencji produktu i czy pozostaje bezpieczna dla skóry. Niezbędne jest także przygotowanie nowych etykiet oraz aktualizacja raportów bezpieczeństwa.
Szczególnie trudna sytuacja może dotyczyć mniejszych producentów, którzy nie dysponują dużymi zapleczami laboratoryjnymi. Dla części firm koszty dostosowania się do nowych wymogów mogą okazać się bardzo wysokie.
Część produktów może zniknąć z rynku
Nie wszystkie kosmetyki zostaną przeformułowane. W niektórych przypadkach producenci mogą uznać, że zmiana składu jest zbyt kosztowna lub technologicznie trudna. Wtedy dany produkt po prostu zniknie z rynku.
Najbardziej narażone są kosmetyki zapachowe, produkty z metalicznymi pigmentami oraz niektóre preparaty antybakteryjne. W ich przypadku zmiana składników może wpłynąć na zapach, kolor czy właściwości produktu. Dla konsumentów oznacza to, że po 1 maja część znanych kosmetyków może nie wrócić już na sklepowe półki albo pojawi się w zmienionej formule.
Co to oznacza dla klientów
W praktyce większość użytkowników prawdopodobnie nie zauważy natychmiastowej różnicy. Kosmetyki mogą wyglądać tak samo i mieć te same nazwy, choć ich skład zostanie zmodyfikowany. Zmiany najczęściej będą widoczne jedynie w szczegółowej liście składników na opakowaniu.
Eksperci podkreślają jednak, że celem nowych przepisów jest przede wszystkim zwiększenie bezpieczeństwa konsumentów. Unia Europejska od lat zaostrza regulacje dotyczące substancji chemicznych, starając się ograniczyć narażenie na związki o potencjalnie szkodliwym działaniu.
Dla klientów oznacza to większą kontrolę nad tym, co trafia na rynek. Choć część produktów może zniknąć lub zmienić skład, w zamian konsumenci mają otrzymać kosmetyki spełniające jeszcze bardziej rygorystyczne standardy bezpieczeństwa.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET