Kody na kasę w Biedronce. Oszustka kradła na potęgę
Zuchwała klientka Biedronki okradła sklep na ponad 5 tys. zł. "Patent" był prosty, ale okazał się zawodny: kobieta weszła w posiadanie kodów serwisowych na kasę samoobsługową, co umożliwiało jej manipulowanie masą produktów. Kradła miesiącami.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie metody oszustwa stosowała klientka w sklepie Biedronka.
- Dlaczego oszustwa pozostały niezauważone przez długi czas.
- Co grozi sprawczyni za wykorzystywanie luki w systemie sklepowym.
Wynosiła torby zakupów, płaciła grosze
Ten proceder nazwać można niemal "skokiem na kasę", tyle że samoobsługową. Mieszkanka Śremu miesiącami okradała sklep sieci Biedronka, korzystając z kodów serwisowych do kasy samoobsługowej. Wyglądało to tak, jakby normalnie robiła zakupy, jedna dzięki kodom mogła zmieniać masę kupowanych przez siebie produktów. Efekt był taki, że za pełne torby produktów płaciła grosze. Jak informuje policja, kobieta miesiącami przychodziła do sklepu i dokonywała w nim nieuczciwych " zakupów".
Pierwsze użycie kodu miało miejsce 22 maja, a ostatnie 26 września 2025 roku. Zapisy z monitoringu pozwoliły ustalić, że nieuczciwa klientka w ciągu 59 wizyt w sklepie ukradła towar na około 5200 zł. Funkcjonariusze zwracają uwagę na wielokrotność kradzieży, która pokazuje, że kobieta czuła się całkiem bezkarna i anonimowa w tłumie klientów. Z prostych wyliczeń wynika, że średnia wartość kradzieży wynosi około 88 zł.
Nieuczciwa "klientka" Biedronki przed sądem
Ostatecznie kradzieże nie pozostały niezauważone. Analizy zapisów monitoringu pozwoliły dokładnie zrozumieć proceder, stosowany przez kobietę. Mimo nieobecności pracowników sklepu nie mogła być długo bezkarna, bo każdy ruch klientów podczas obsługi kasy samoobsługowej monitorują kamery. Na nagraniach było wyraźnie widać, że oszustka kradła na potęgę. Mimo pełnego kosza zakupów płaciła grosze, nabijając najtańsze produkty.
W połowie lutego mieszkance Śremu postawiono zarzuty dotyczące oszustw, polegających na wykorzystywaniu luki w systemie sklepowym. Kobieta przyznała się do zarzucanych jej czynów i w myśl art. 286 Kodeksu karnego może jej grozić nawet 8 lat pozbawienia wolności. Funkcjonariusze przypominają, że ego typu działania są przestępstwem.
Zdaniem Roberta Kujawy, eksperta z Retail Security Academy, tego typu sytuacje mogą być związane z problemem zarządzania personelem. Pracownicy sklepu nie są szkoleni w tym zakresie i nie mają umiejętności obserwowania klientów. Do tego mają wiele obowiązków, które dodatkowo utrudniają ocenę sytuacji. Istotnym czynnikiem jest także nacisk sieci przede wszystkim na dobre doświadczenia konsumentów, a nie kontrolę na wypadek kradzieży.
Źródło: Radio ZET/wiadomościhandlowe.pl/biznes.interia.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET