Bulwersująca kradzież w Tatrach. Internauci są wściekli. "Złodziejstwo i wandalizm"
Na terenie Tatrzańskiego Parku Narodowego doszło do nietypowej kradzieży. Z dwóch lokalizacji badawczych zniknęły urządzenia służące do monitorowania ruchu turystycznego. Sytuacja jest o tyle zastanawiająca, że skradzione przedmioty nie mają większej wartości. Teraz TPN apeluje o ich zwrot.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak doszło do niecodziennej kradzieży w Tatrzańskim Parku Narodowym.
- Które urządzenia zniknęły z terenów badawczych Tatrzańskiego Parku Narodowego.
- Dlaczego urządzenia z TPN są istotne dla badań naukowych.
- Co sugerują internauci w kontekście kradzieży urządzeń w Tatrach.
Niecodzienna kradzież w Tatrzańskim Parku Narodowym
W ostatnim czasie w Polsce i Europie doszło do kilku niecodziennych kradzieży. Z farmy w Francji zniknęło pół tony ślimaków o wartości 90 tys. zł. Z kolei w Lublinie zatrzymano dwóch mężczyzn, którzy podczas zarybiania jeziora chcieli przywłaszczyć sobie blisko 40 kg ryb.
Zastanawiającą kradzież odnotowały również służby Tatrzańskiego Parku Narodowego. "Z dwóch lokalizacji badawczych: szlaku z Trzydniowiańskiego Wierchu na Kończysty Wierch oraz ze szlaku z Kobylarzowego Żlebu na Małołączniak zniknęły urządzenia służące do monitorowania ruchu turystycznego przez naukowców z AGH w Krakowie" - czytamy w komunikacie TPN.
Park zaznacza, że urządzenia są wykorzystywane wyłącznie do badań naukowych i nie mają większej materialnej wartości. "Jeśli ktoś przez pomyłkę zabrał, znalazł albo natrafił na takie urządzenie - bardzo prosimy o jego zwrot lub kontakt. Każdy zaginiony czujnik to także dane, których potrzebują naukowcy, by kontynuować badania" - apeluje TPN. Znalazca przedmiotów może je zwrócić pod następującymi adresami:
- w punkcie Informacji Turystycznej TPN (Chałubińskiego 44),
- w Tatrzańskim Archiwum Planety Ziemia (wylot Doliny Kościeliskiej),
- w siedzibie Dyrekcji TPN (Kuźnice 1).
Internauci wściekli na złodziei w Tatrach
Osoby komentujące pod komunikatem parku narodowego na Facebooku są wściekłe na osoby, które zabrały urządzenia. "Złodziejstwo i wandalizm", "Uroki masowej turystyki", "Czy to naprawdę jest takie trudne? Nie twoje, to nie dotykaj", "Jakoś nie mogę sobie wyobrazić, że ktoś zabrał to przez pomyłkę" - czytamy pod postem TPN.
Część internautów zauważa jednak, że możliwym jest, że doszło do pomyłki, a turyści zabrali sprzęt, myląc go ze śmieciami. "Może ktoś pomyślał że to jakieś elektrośmieci i zabrał do kosza. Chciał dobrze, a niechcący narobił szkody. Gdyby był na tym jakiś napis informujący że to sprzęt badawczy, to wyszło by inaczej" - pisze jeden z internautów. Problem ze śmieceniem w Tatrach jest bowiem poważny, a ze względu na brak koszy turyści często pozostawiają odpady na szlakach.
Źródło: Radio ZET/ TPN
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET