`

Pociąg do Chorwacji to klapa? Rzecznik PKP Intercity rozwiewa wątpliwości

3 min. czytania
01.07.2025 14:59
Obserwuj nas na Google

Pierwszy przejazd pociągu z Polski do Chorwacji wzbudził wiele emocji i krytyki — m.in. przez pozornie niewielką liczbę pasażerów. Adriatic Express dowiózł do Rijeki 144. podróżnych z Polski, przez co krytycy zarzucili, że to komunikacyjna klapa. Rzecznik PKP Intercity w rozmowie z nami rozwiewa wszelkie wątpliwości.

Adriatic Express
fot. X/Maciej Dutkiewicz

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Czy pociąg Adriatic Express jest opłacalny i czy podatnik na tym traci.
  • Kto zyskuje na kursowaniu pociągu do Chorwacji.
  • Skąd wzięła się idea pociągu z Polski nad Adriatyk i dlaczego maszyna zatrzymuje się we Włoszczowie.

Rzecznik PKP Intercity reaguje na krytykę wokół pociągu Adriatic Express

Po tym, jak rzecznik prasowy PKP Intercity, Maciej Dutkiewicz, opublikował w sieci informację, że pierwszy kurs pociągu Adriatic Express dotarł do Rijeki, podniosła się prawdziwa burza. Internauci nie szczędzili gorzkich słów, nazywając polski pociąg do Chorwacji klapą. Były to reakcje na informacje o tym, że pasażerów było 144., a jechali oni w trzech wagonach. Pojawiły się pytania o to, ile podatnik dołoży do "interesu". Uruchomienie tej międzynarodowej linii było komunikowane jako wielki sukces, a zdaje się być gierkowską propagandą — uderzają krytycy i żalą się na kiepskie połączenia kolejowe w kraju. Nie zabrakło też tych, którzy przekonują, że nie warto "tłuc" się 19 godzin pociągiem, skoro można trochę dorzucić i wybrać samolot. Główne pytanie dotyczyło jednak ekonomicznej zasadności kursowania takiegoż pociągu. Zebraliśmy te wątpliwości i przedstawiliśmy je rzecznikowi prasowemu PKP Intercity. Maciej Dutkiewicz rozwiał wszelkie wątpliwości.

Redakcja poleca

Rzecznik PKP Intercity: po pierwsze analiza ekonomiczna

Maciej Dutkiewicz podkreślił w rozmowie z portalem RadioZET.pl, że każde tego typu przedsięwzięcie poprzedzone jest skrupulatnymi ekonomicznymi analizami. I tak było również w tym przypadku. Rzecznik zaznacza, że realizacja takiego połączenia była w planach rządzących już od kilku lat i właśnie teraz postanowiono z pracami przyspieszyć i doprowadzić do ich realizacji. Zbiega się to wszystko z prawdziwym renesansem kolei w Europie. W czasach, kiedy Czesi mają połączenie ze Splitem, a Szwedzi jeżdżą pociągiem nocnym do Niemiec, zapotrzebowanie na połączenie kolejowe Polski z Chorwacją — krajem uwielbianym przez polskie rodziny — jest realne. I o tym świadczy fakt, że bilety na Adriatic Express rozchodzą się jak świeże bułeczki. A jak to się "spina" finansowo? Tłumaczy nam biuro prasowe:

"Organizujemy to połączenie jak najniższym kosztem, oczywiście z zachowaniem pełnego komfortu dla pasażerów. Tylko niewielką część trasy jest ono prowadzone oddzielnym pociągiem. Trzy wagony najpierw są częścią pociągu Warszawa – Wiedeń, który jeździ od lat. Na terenie Słowenii i Chorwacji wagony pociągu Adriatic Express są łączone z pociągiem z Budapesztu" — czytamy w komunikacie przesłanym redakcji RadiaZET.pl. Maciej Dutkiewicz wyjaśnia, że tego typu łączenie pociągów z innymi, już funkcjonującymi na danych trasach, to europejski standard i nie ma w tym dziwnego.

264
mln zł
Tyle w 2024 roku wyniósł skonsolidowany wynik finansowy PKP Intercity.

Afera o Włoszczową. Liczy się dostępność

W komentarzach krytycy wypominają, że pociąg do Chorwacji zatrzymuje się we Włoszczowie. Po co się tak "rozdrabniać", skoro ma to być linia międzynarodowa? - zastanawiają się. Tymczasem Maciej Dutkiewicz przypomina, że idea pociągu Adriatic Express jest nico inna. Linia ma charakter nie tylko międzynarodowy, ale też lokalny i skorzysta z niej wielu pasażerów, którzy nie jadą za granicę. Dla osób z mniejszych miejscowości, jest to dodatkowa forma podróżowania, a z punktu widzenia czasu podróży — wcale nie jest tak kosztowna. Każdy z takich przystanków to zaledwie minuta, co ostatecznie przedłuża czas wyprawy o kwadrans. — Przy 19 godzinach podróży to naprawdę niewiele — mówi nam Dutkiewicz. Rozkład trasy i czas jej trwania jest znany podróżnym i, jak widać, nie jest to przeszkoda, bo bilety szybko się wyprzedają. W jednym kursie sprzedawane są 154 bilety, dlatego 144 w pierwszej wyprawie to wynik bardzo dobry. "To odpowiednik 3-4 autobusów dalekobieżnych, a cenowo taka podróż jest porównywalna z ofertą autokarową z Warszawy do Rijeki" — wyjaśnia biuro prasowe PKP Intercity.

Maciej Dutkiewicz podkreśla, że każdy pociąg jest analizowany pod kątem ekonomicznym, a to, że decyzje PKP Intercity przynoszą przedsiębiorstwu zyski, wyraźnie pokazują słupki: skonsolidowany wynik finansowy firmy wyniósł  2024 roku 264 mln zł, przy 92. i 53 odpowiednio w latach 2023 oraz 2022.

Źródło: Radio ZET/PKP Intercity

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET