Pokazała paragon grozy. Nie do wiary, ile trzeba zapłacić nad Bałtykiem
W sieci rozpętała się prawdziwa burza o ceny toalet w nadmorskich kurortach. Zawrzało po tym jak Polka, spędzająca wakacje we Władysławowie, pokazała swój paragon grozy za toaletę. Ceny zwalają z nóg, a internauci protestują.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie są ceny toalet nad polskim morzem.
- Ile zapłaciła internautka, która zaprezentowała swój paragon grozy.
- Jakie są zarzuty internautów.
Pokazała paragon grozy za toaletę
Paragony grozy za jedzenie w nadmorskich miejscowościach to już klasyk. W okresie wakacyjnym mamy tego prawdziwy wysyp: 75 zł za obiad, gofry za 35 zł sztuka, czy kawa za 35-40 zł. Dotyczy to także innych miejscowości turystycznych, niekoniecznie tych nad morzem. Tym razem jednak internautka, która przebywała we Władysławowie, postanowiła zaalarmować o wysokich cenach publicznych toalet. Potrzeba nie wybiera — o ile obiad możemy zrobić sami, albo wybrać inne, tańsze miejsce, o tyle już jeśli jesteśmy na plaży i akurat musimy iść do toalety, to wyboru zbyt wielkiego nie mamy. Na TikToku użytkowniczka pokazała swój paragon za toaletę, z którego wynika, że zapłaciła za tę przyjemność 8 złotych. Jak wskazała, cena zwaliła ją z nóg, bo jeszcze przed rokiem możliwość skorzystania z WC kosztowała aż 4 razy mniej. "W tamtym roku było to 2 zł, ale ta cena zbiła mnie z nóg. Ale najlepszy klient to taki, który nie ma innego wyjścia #balticsea #ceny #drożyzna" — podsumowała użytkowniczka bezspamuplis przy swoim filmiku.
ZOBACZ: Polacy złapali się za głowy po paragonie grozy. UM Władysławowo komentuje
Burza o ceny toalet nad Bałtykiem
Pod nagraniem z TiKToa błyskawicznie pojawiło się mnóstwo krytycznych komentarzy. Internauci nie przebierają w słowach i wskazują, że toalety za darmo powinny być dostępne w każdym cywilizowanym mieście świata. "Przecież takie potrzeby to nie zachcianka, tylko konieczność. W każdym cywilizowanym mieście powinny być za darmo, ani grosze. Na koszt państwa. Później ludzie s*ają do wody i im się nie dziwię" — pisze sfrustrowany komentator, a jego wpis ma już blisko 500 serduszek.
Inni internauci przekazują, ile płacili za toalety w innych miastach. "W Gdyni Orłowo płaciłem 3 złote i został wydany paragon", "20 Kołobrzeg w maju", "10 złotych w Sopocie na plaży" — wyliczają. Nie brak i wpisów z pomysłami na to, jak potrzebie zaradzić, by nie płacić. Przeważają sugestie, by sprawy załatwiać... w wodzie, albo w krzakach — nie bacząc na mandat, który albo się trafi, albo i nie.
Na szczęście jednak nie brakuje też racjonalnych ocen sytuacji. "Jest tak: ktoś to musi posprzątać, umyć, nikt nie pracuje za darmo. Woda kosztuje, prąd, podatek. Jeśli jest to szambo bezodpływowe, też trzeba zapłacić, żeby wywieziono" — pisze jeden z komentujących. I trudno się z tym nie zgodzić. Pojawia się jednak pytanie, z czego wynikają tak duże różnice w cenach toalet w różnych miejscowościach i czy rzeczywiście zbyt wygórowane ceny nie zachęcają turystów do załatwiania się "pod krzaczkiem". Nie jest niczym dziwnym, by zakładać, że miasto powinno dbać o czystość miejsc publicznych, a dostępność toalet zdaje się być tu jedną z konieczności.
W sprawie "paragonu grozy" z Władysławowa próbowaliśmy skontaktować się z Urzędem Miejskim w tym mieście. Po dwóch nieodebranych połączeniach czekamy na komentarz władz miasta.
Źródło: Radio ZET/TikTok/bezspamuplis
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET