Polacy zapłacą więcej od 1 lipca. Wraca opłata, rząd liczy na „oszczędności”
Od 1 lipca na rachunkach za prąd pojawić się ma ponownie opłata mocowa, która przez ostatnie miesiące była zawieszona. Ministra klimatu Paulina Hennig-Kloska wyjaśnia, dlaczego rząd rezygnuje z przedłużenia tarczy antyinflacyjnej i jakie będą konsekwencje dla domowych budżetów.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego opłata mocowa wraca na rachunki za prąd i ile będzie kosztować?
- Jakie argumenty podaje ministra klimatu w sprawie braku przedłużenia tarczy antyinflacyjnej?
- Czy rząd planuje dodatkowe wsparcie dla gospodarstw domowych w razie wzrostu cen energii?
Opłata mocowa wraca od lipca. Rachunki za prąd w górę, rząd nie wyklucza dalszych osłon
Od kilku miesięcy opłata mocowa, która ma na celu zapewnienie bezpieczeństwa energetycznego w okresach wzmożonego zapotrzebowania na prąd, była zawieszona, co dawało konsumentom ulgę na rachunkach. Jednak rząd, oceniając aktualną sytuację na rynku energii, uznał, że dalsze jej zawieszenie byłoby zbyt daleko idącą ingerencją.
Według stawek ustalonych przez Urząd Regulacji Energetyki od lipca większość gospodarstw domowych (zużywających od 1200 do 2800 kWh rocznie) zapłaci miesięcznie 11,44 zł netto opłaty mocowej. W praktyce oznacza to wzrost rachunków za prąd o około 70 zł rocznie. Do końca września nadal obowiązują dotychczasowe maksymalne stawki za samą energię, a nowe taryfy mają zostać zatwierdzone przez URE najpóźniej po wakacjach.
W porannej rozmowie w piątkowym “Gościu Radia ZET” ministra Paulina Hennig-Kloska podkreśliła, że wysokość opłaty mocowej będzie się różnić w zależności od wielkości gospodarstwa i zużycia prądu. – Dla małych gospodarstw to będą 2 złote. Czekamy na liczenie nowych taryf, na koniec lipca spółki energetyczne złożą wnioski taryfowe – mówiła. Ministra zwróciła też uwagę, że choć osłony energetyczne nie będą automatycznie przedłużane, to jeśli zaproponowane przez sprzedawców ceny nie spełnią wymogów ustawowych, planuje rekomendować rządowi ich kontynuację. Finansowanie miałoby pochodzić „z oszczędności, które ma za 3 kwartały w programie”.
Ministra klimatu zaznaczyła, że kwestia rachunków za prąd jest bardzo złożona i zależy od wielu czynników, a opinie publiczne są sceptyczne co do obniżek – 69% uczestników sondy na RadioZET.pl uważa, że rząd nie obniży cen energii.
Resort rozwoju ma propozycję
Ministerstwo Rozwoju i Technologii zaproponuje ustawę wprowadzającą dla sektora energochłonnego kontrakt różnicowy z ceną energii elektrycznej na poziomie 250 zł za MWh - poinformowali w piątek przedstawiciele resortu.
- Naszym celem (...) jest to, aby przede wszystkim cenę energii dla sektora energochłonnego ustabilizować, bo to jest dzisiaj największy kłopot. Nasz cel dla sektora energochłonnego to jest 250 zł za MWh w miejsce 490 zł za MWh, które obowiązują dzisiaj. To jest propozycja, która będzie gwarantowała konkurencyjność dla tych firm - oświadczył w piątek na konferencji prasowej minister rozwoju i technologii Krzysztof Paszyk.
Wiceminister rozwoju Michał Jaros ocenił, że koszt wprowadzenia ceny 250 zł za MWh to ok. 1,5 mld zł rocznie. Ministerstwo chce zaproponować taką cenę dla przedsiębiorstw energochłonnych przez 5 lat. Jak twierdził Jaros, ministerstwu zależy, aby rozwiązanie wprowadzić jeszcze w 2026 r.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET